niedziela, 23 lutego 2014

SpamBalSen

W Piątek to był dzień!!!. Najpierw zostałam przez moment Polskim królem spamerów.
 W gruncie rzeczy marny tytuł. Nikomu nie polecam. Bo nikt ci nie wierzy i wszyscy ciebie nienawidzą.
Chrzanić formułkę jedno konto wiele możliwości. Ja to bym powiedziała. Jest jedna możliwość, że zostaniesz spamerem. 
Od tej pory będę komentować, tylko pod nickiem "Czarna Wdowa 13" i żadnych żartów. Tylko stateczne zwroty jak "poniewuż", "dlaczeguż" i "tudzież". " Myślę, że niedługo popełnię na ten temat książkę. Będzie to obszerny wykład w formie encyklopedii PWN, w przystępnej cenie 5zł.50 gr. za sztukę.  Ukaże się nakładem 17 egzemplarzy, który pod moim naciskiem. W całości wykupi moja rodzina i znajomi.


Później było już tylko lepiej.  Jeśli nie liczyć małego pryszcza nad wargą. To trzymałam się całkiem nieźle. 

Drugorodny jak zwykle dokazywał i pojawiło się u niego nowe słowo "Dobry" odpowiednik Dzień Dobry:). Pełna euforia!!

A nas jeszcze czekał wieczorny bal. Pięć w dych w plecy, na hełm, zwany fryzurą na głowie, który poprawiłam palcami (mogłam od razu kasę wyrzucić do śmietnika) . I mogliśmy lecieć podbijać salony.

Zdezelowana taksówka, przyjechała pod dom. Chciałam zaproponować Panu, że wyciągnę rękę na zewnątrz i przytrzymam drzwi. By podczas jazdy nie odpadły. 

Jakoś dojechaliśmy przed hotel. Pan pozostał głuchy, na moje prośby. By nas wysadzić na tyłach budynku, zaraz koło śmietnika.
I zawiózł nas prosto pod wejście frontowe. Gdzie czekały wypasione Merole innej firmy taksówkarskiej.
W tym momencie żałowałam, że moją kreacją na wieczór, nie jest  czador. No cóż, nie wszystko można przewidzieć.
Więc chcąc, nie chcąc. Wytarabaniliśmy się z naszej taksówki. Udając ekscentrycznych bogaczy, którzy plują na wypasione fury. Bo takie mają na co dzień.

Sala Balowa ogromna, podobno największa. Nie wiem czy to prawda, bo do innych nas nie wpuścili. 
Panie w eleganckich toaletach, Panowie również szykownie ubrani.
Zaprowadzono nas do okrągłego stolika, przykrytego, a jakże!! obrusem. 
Młody miły kelner, uwijał się dyskretnie przy naszej gromadce.
A ja mogłam się przekonać, że po przebywaniu w wirtualnym świecie potrafię powiedzieć coś więcej oprócz- Eeeee, Eeeeee. 
Trafiło nam się tak fajne towarzystwo, że gdy o trzeciej w nocy. Opuszczaliśmy imprezę, wspierani trunkami wyskokowymi. Byliśmy w tamtym momencie w stanie oddać, za siebie krew i życie. I wychowywać dzieci, nowego znajomego, gdyby się któremuś udało zejść szybciej z tego padołu łez.

Taksówka zawiozła, nas do domu. I udaliśmy się na spoczynek.
Po wypasionych trzech godzinach snu. Drugordny się obudził. a ja pomyślałam, że nowi przyjaciele. Mogli by już go zacząć wychowywać. Bo ja chcę spać.

Pozdrawiam




Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka