wtorek, 11 lutego 2014

Test rodzicielski

-Mamo! dlaczego ta Czarownica musi nas uczyć "tego przedmiotu"?.
Uzewnętrznia swój problem Pierworodny.

I co teraz?, Przecież nie mogę powiedzieć prawdy, w stylu.
 -Ja też się nad tym Synu zastanawiam. O ile życie byłoby dla nas łatwiejsze, gdyby ta Zmora!!!! przeszła na emeryturę!!!.

Nie, nie mogę mu tego powiedzieć, bo na następny dzień. Pierworodny z okrzykiem
-Mama mnie popiera!!!
Zabarykadował by się w pokoju i tyle by go widzieli w szkole.

Jako rodzic, muszę przedstawić mu wizję kształcenia przez"Zmorę". Jako jutrzenkę na firmamencie jego oświaty , która położy podwaliny  wiedzy, obiecując mu świetlaną przyszłość (czy coś koło tego).

Dlatego postanowiłam do tego podejść, jak do testu na broń. Czyli na okrągło. Kolega kiedyś zdawał i mówił, że pokazują ci na przykład  obrazek. Zielona polanka na polanie drzewko (chyba jabłoń). Pod drzewem leży człek "zabity na śmierć", z którego krew wylała się obficie. Obok denata, leży nóż, a nieopodal leży jabłuszko.

Większość "Kowalskich" (łącznie ze mną) na pytanie -co wydarzyło się na tej polanie?. By pewnie odpowiedziało, że przyszedł jakiś drab i zadźgał nożem leżącego biedaka. 
Ale to jest test na broń i gdybyś tak odpowiedział. To pewnie by pomyśleli, że jak tylko dostaniesz pistolet do ręki. To wytępisz w pień pół populacji, a do drugiej będziesz się przymierzał. 

Nie, tutaj musisz się zachować jak dyplomaci w Brukseli czyli "nie widzę zła dookoła". 
I odpowiedzieć
-Ten nieboszczyk leży pod drzewem zakrwawiony, bo pewnie próbował obierać to leżące jabłuszko. I się przy tym skaleczył. Co spowodowało wyciek krwi w ilości niedopuszczalnej dla organizmu (czyt. krew sikała dookoła). A, że apteczki nie miał pod ręką, więc zatamować rany 'jednakowoż" nie mógł.
Co przyczyniło się do przedwczesnego odejścia denata, z tego padołu łez. 

Postanowiłam przetestować tą metodę na Pierworodnym. Wyciągnęłam  wielkie pudło z zdjęciami. Na, których widniała moja facjata z szkolnych lat. Wzięłam jedno, z moją "Czarownicą" tzn. Pedagog. I zapytałam -Co tutaj widzisz?.

-No klasę, ciebie i jakąś uśmiechającą się kobietę- odpowiedziała moja Latorośl.

Zabrałam wymięte zdjęcie z jego rąk. Z rozrzewnieniem spojrzałam na obrazek i odpowiedziałam.
-A widzisz "Czarownica" też człowiek i czasem się uśmiecha.



Pozdrawiam

2 komentarze :

  1. Bardzo pedagogiczne zachowanie z Twojej strony,stanełaś na wysokości zadania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam też taką nadzieje, że to coś da:)

      Usuń

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka