piątek, 14 marca 2014

Ach te tre trudne dni

        

     O to to to, też bym tak chętnie czasem  zrobiła. Co najwyżej zdjęłabym tę ładną sukienkę. By jej nie pobrudzić. 

 Jestem blisko tych trudnych dni. A to oznacza, że staje się nie do zniesienia i wszystko mnie denerwuje.  


No ale jak tu się nie denerwować jak znowu napatoczyłam się na gacie Pierworodnego na korytarzu. Następnym razem mu je na głowę założę, to może zrozumie, że to wątpliwa ozdoba.

Drugorodny myśli, że jego mama jest czarodziejką. I jak powie czary mary to w torbie pokażą się lizaki. A spróbuj nie mieć tego lizaka?, to wszyscy wkoło się dowiedzą, że tak dziecko dręczysz. 

Mężowi też się dostało, właściwie za nic konkretnego. Tak za całokształt. Ale na pewno coś ma za uszami, więc za nic nie dostał.  

W dodatku w tych trudnych momentach mojego życia. Odzywa się moje waleczne serce w pomocy uciśnionym. 
No bo jak się nie wkurzyć, kiedy widzisz sąsiadkę zataczającą się z ciężkimi siatami ze sklepu.

Bidulka wytarabaniła się z autobusu. Ciągnąc przy tym dzieciaka, który uczepił się jej nogi. No tak, ręce miała zajęte. Akurat ja się napatoczyłam, więc ją podwiozłam chociaż kawałek. A ten jej Bonzo zadowolony po szesnastej, podjechał samochodem,( który wspólnie spłacają) pod dom. I z mała siateczką, co by się bidulek nie przeciążył porączył do domu. Na zasłużony obiadek. 
To nie jest dobry moment na takie obrazki. Bo niechybnie, jakby takie dni dłużej trwały, to sąsiadka by została wdową.

A ja z okrzykiem do sąsiadki
 -Masz ten cholerny samochód i nie targaj już tych siat- poszłabym do więzienia. Kto wie?, może po latach jak bym wyszła za dobre sprawowanie, to nawet by mnie odwiozła do domu?.

Czasem denerwuje mnie ten blog. Wiem, że wchodzi na niego więcej niż trzy osoby dziennie. Te cyferki tak pokazują, ale mało kto się odezwie (dziękuję tym nielicznym). Tak do końca to ja nie wiem czy jestem blogiem "parentingowym", "życiowym", "nie życiowym". "Od dupy strony" (o takiej kategorii nie słyszałam, ale może się przyjmie w następnym konkursie na bloga roku). Wygram jak nic.

    No dobra nie słuchajcie moich wywodów. To wszystko, przez te trudne dni. Idę rozwalić kilka dachówek głową, to może mi się trochę polepszy.

Pozdrawiam




4 komentarze :

  1. Hahah, mi też się zbliżają trudne dni. I też wtedy lubię ponarzekać na wszystko w okół.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha no nie jest lekko, ale w grupie siła:)

      Usuń
  2. Hej Dorcia idzie wiosna :) uwielbiam czytać Twoje posty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiosna idzie wolniej, niż trudne dni:). Serdecznie pozdrawiam

      Usuń

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka