środa, 26 marca 2014

Kawa z rana

                

Podaruj sobie odrobinę przyjemności. Brzmiało motto reklamowe pewnego czarnego produktu dla Baristów. 
Kiedy stajesz się rodzicem małego ssaka, zwanego dziecięciem. Musisz skrócić listę twoich przyjemności, do minimum. Popatrz, na te co ci zostały i wywal jeszcze większą część.

 Lub na jakiś czas, tak do 18 roku życia latorośli. Zapomnij o nich w ogóle.


Jako, że z urodzenia. Niepokorna ze mnie dusza. To buntuje się przeciwko temu, całym sercem. Jak to, do 18 roku życia?. 

Małe są moje wymagania. Tu się schowam przed Drugorodnym w garderobie, zanim oczy jego mnie złypią. Innym razem, udam wieszak na ubrania. Lub dywanik, po którym z dziką przyjemnością, przebiegnie młody. Nawet mnie nie zauważając!!. 

Kiwam głową lepiej niż te pieski w samochodach, na desce rozdzielczej. Udając, że słucham Pierworodnego. Kiedy pierdyliardowy raz, tłumaczy mi dlaczego nienawidzi chodzić do szkoły?. I jak by mu ulżyło w cierpieniu, gdyby jakieś czeluście piekielne pochłonęły ten straszny budynek.

Dobra też jestem w chowanego, przed całą rodziną. Bo zanim mnie znajdą, to już jestem daleko. A przyjemności bycia z małym i wyrośniętym krwiopijcą, dostępuje mój nadobny małżonek. 

Lecz nic, dosłownie nic!!. Nie może się równać, z przyjemnością picia porannej kawy.

Wtedy nic nie dostrzegam. Nie obchodzi mnie, że skarpetki Pierworodnego same wychodzą z pokoju. Drugorodny w ramach podziwu dla mamy. Oblał się mlekiem i trzeba go przebrać. Nadobny małżonek, szuka swojego krawata. I nie wiedzieć dlaczego, znajduje go w zabawkach Drugorodnego. 
To znaczy wiem, bo przed spaniem. Młody z ozdoby, zrobił sobie węża Boa, a ten dzielnie się wczuwał w rolę.  

Po kawie lepiej mi się myśli. I nie straszne mi łamigłówki matematyczne.
Kiedy zawożę Drugorodnego do przedszkola. Zdecydowanie lepiej parkuję.



 No i wyglądam trochę lepiej, niż po tym jak wstaje z łóżka. 

Źródło Straszne historie.pl




W każdym bądź razie, nie to żeby mąż narzekał. Po prostu, tak dla samej siebie.

Jak widać, każdy kombinuje jak może. A przyjemności, nie muszą być drogie. Najważniejsze, że są. Bo czym byłoby życie bez nich?. 

Więc podaruj sobie chwilę przyjemności i niekoniecznie to musi być kawa.

Pozdrawiam

17 komentarzy :

  1. Bez porannej kawy moj organizm odmawia jakiekolwiek wspolpracy :D jak kawy brak to warcze i bije! Napoj zycia :D J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha ja też bez kawy nie funkcjonuje. Bez kija wtedy nie podchodź. P:)

      Usuń
  2. kawa robi się moim uzależnieniem ... nie tak dawno nie musiałam jej pić, ale wystarczyło kilka łyczków tego napoju by powrócić do nałogowego picia kawy
    dla mnie także przyjemność - pobudzająca do życia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha prawda jak łatwo się uzależnić, takie małe a cieszy.:)

      Usuń
  3. Dzięki za ten tekst. Właśnie piję kawkę i aż się sama do siebie uśmiechnęłam na myśl jakie ja robię uniki w przy pierworodnym i drugorodną :) Moje dzieci to gaduły . Wiecznie mają coś do powiedzenia , a ja czasem zmęczona chcę po prostu pogapić się w telewizor. Ostatecznie wygląda to tak , że siedzę na kanapie , jedno mi nawija do jednego ucha , drugie do drugiego , a ja po środku siedzę i faktycznie wgapiam się w tv i nie słyszę nic. Tylko kiwam od czasu do czasu głową , że tak , że owszem , że jestem obecna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe uśmiałam się te uciekanie prawie jak mój mąż jak chce zjeść śniadanie...Moje przyjemności to kawa, książki, wczoraj 40 minutowa kąpiel bo dzieci zapomniały o matce, teraz wzięłam się za szydelkowanie...

      Usuń
    2. Kiedyś nawet potrafiłam szydełkować, a było to w podstawówce. Bardzo to lubiłam. A kąpiel w wannie też uwielbiam, świetna forma relaksu.:)

      Usuń
    3. haha Właśnie rodzic, ma unikalny talent do wywalania nie potrzebnych informacji. I z potoku słów, wybiera tylko te ważne:).
      Bo inaczej by zwariował:). A metody ukrywania się przed dziatwą, każdy ma inne. Ważne, że działa:)

      Usuń
  4. Kawa..mój nałóg. Zaczynam dzień z kawą i z kawą go kończę.
    A przed dzieciarnią chowam się wieczorami w łazience. Wanna pełna gorącej wody, piana i ja, sama, chwila ciszy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest to, wtedy się docenia ciszę jak nic.:)

      Usuń
    2. Oj doceniam tą cisze baaaardzo, bo wiem, że za chwilę już jej nie będzie.

      Usuń
    3. haha musimy się cieszyć tym co mamy, szybko się nie powtórzy:)

      Usuń
  5. Kawa, próbowałam rzucić i co ??? i nic dalej piję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja nawet nie próbowałam rzucić, wiem że i tak nic z tego by nie wyszło:)

      Usuń
    2. Ja też nie próbuję rzucać kawki. Uwielbiam ją w siebie wlewać.

      Usuń
  6. Porannych kaw na przebudzenie nie pijam, skuteczne są w tym moje córki :) ale kawę pijam na deser z ciachem i to jest dopiero przyjemność :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak kawa do ciacha, to jest to!!:)

      Usuń

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka