sobota, 1 marca 2014

Lubię pisać!!!!

      -Dorota znowu nie napisałaś wypracowania. Dlatego wymierzam ci karę. Napiszesz na tablicy 100 razy lubię pisać!!- pastwiła się nauczycielka
- Dobrze proszę Pani, napiszę. Tylko, że ja stawiam takie wielkie kulfony, że te dwie tablice mogą nie wystarczyć.


No i pisałam
Lubię pisać, lubię pisać, lubię pisać, lubię pisać........
Tak po 15 minutach chciałam pisać.
Ja nienawidzę pisać, ja nienawidzę pisać. Może jak zeżrę kredę, to się ode mnie baba odczepi. Też sobie wymyśliła. Moje wypracowania to byk na byku. Przecinków stawiam więcej niż w dyscyplinie skoków przez płotki. I taka teza, że "lubię pisać" się mnie nie ima.
Wstęp!, rozwinięcie!, zakończenie!.  Tak słyszałam o czymś takim, lecz jest to myśl bardzo mglista. Moje wypracowania zaczynały się od zakończenia, wyplutego rozwinięciem, popędzanego początkiem. (nie rozumiesz?, nie przejmuj się ja też tego nie rozumiem?).

     Lata mijały, a ja wciąż nie lubiłam pisać. Co prawda raz mnie naszła myśl by popełnić książkę. Lecz po godzinie pisania, na atrakcyjny temat mumii egipskich. Zadzwonił dzwonek do drzwi i kumpela wyciągnęła mnie na dwór.

    I nadszedł ten dzień.
-Zobacz mężu, jakaś skaza mi się zrobiła na lewym udzie- zwróciłam się do nadobnego małżonka
-Dorcia pokaż, no rzeczywiście takie czerwone ci się tutaj zrobiło
-Co to może być?, może jakaś egzema?, lub co gorsza żylaki- jęczałam
-Chyba musisz się umówić do lekarza- mówił zatroskany małżonek.

    Co to może być?, co to może być?. Dręczyłam się w myślach, podczas wieczornej kąpieli. Poddałam analizie zaczerwienione miejsce i pomyślałam, że kształtem przypomina wzór parkietu w jodełkę z naszego byłego mieszkania. Czy żylaki układają się w jodełkę?, skąd mam to wiedzieć. Nigdy z żadnym nie gadałam. Może mają jakiś system, by dokopać istocie ludzkiej.
Ubrałam się w jedwabny peniuar i zeszłam na dół. By dokończyć jakiś wpis. Kiedy wzruszałam się nad swoim talentem, w duchu przyznając sobie Pulitzera. Doszło do mnie, że czuję się trochę  nie komfortowo. I nie chodziło wcale o tekst, tylko mój organizm wysyłał mi alarmujące znaki. Kurde dlaczego mnie ta lewa noga tak piecze?. I wtedy zrozumiałam, skąd u mnie się wzięła jodełka. To spód laptopa mnie przypiekał!, a ja chciałam pędzić do lekarza!!!.
Na to wychodzi, że ja jednak lubię pisać. Bo za pisanie dam się nawet upiec.


Pozdrawiam

6 komentarzy :

  1. haha z tym czerwonym miejscem to zabawna sytuacja:)
    dobrze że to od laptopa i nic poważniejszego

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie dobrze, że to tylko laptop. Teraz już wiem po co są podstawki pod laptopa, a ja myślałam, że to tylko następny niepotrzebny wynalazek:)

      Usuń
  2. ..więc jeśli następnym razem będziesz mieć odciski na palcach to też się nie przejmuj, bo to również od laptopa a raczej jego klawiatury:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie wiedziałam, że laptop może być tak niebezpieczny!!:). Muszę go wychrzanić by zadbać o zdrowie:)

      Usuń
  3. i nie czułaś w trakcie przypiekania nic? Zupełnie nic? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha coś mój systemem obronny organizmu szwankuje, albo jest druga możliwość jestem cyborgiem i ku tej teorii się skłaniam:)

      Usuń

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka