niedziela, 16 marca 2014

Schudnij po ciąży

                         

      Jeszcze tak nie dawno, (jakieś kilkanaście lat temu). Był człowiek szczupły, jak kij od miotły. I za nic nie mógł sobie wyobrazić, by coś kiedyś mogło zmienić ten stan. Koleżanki zazdrościły przemiany materii, koledzy oglądali się za tobą. Choć przypominałaś dobrze wyciosany wieszak na ubrania. Może się oglądali, czy mi czasem tlenu nie podać?. Tak słabo wyglądałam.


                        Później nadszedł inny stan zwany ciążą. Przez dziewięć miesięcy nosiłam ciężar, który pod koniec sprawił, że wyglądałam jak wieszak. Tylko z wielkim bębnem jak od pralki, który wystawał w miejscu gdzie kiedyś był brzuch. 

 Pierworodny był na tyle miły, że nie zdeformował budowy matki. 
Za to Drugorodny, już nie był tak łaskawy. Przytyłam osiemnaście kilogramów więcej. I co by nie czepiać się dzieciaka. To wafelki chałwowe na pewno pomogły mi w nabyciu wagi, której nie powstydziłby się  dobry tucznik. Chociaż były taaaakie dobre.

Wiadomo, że nic tak nie łączy jak wspólne problemy. 
Więc uczepiłam się Jolki, która po ciąży wyglądała w obcisłej sukience jak dobrze obwiązana szynka. I postanowiłyśmy uradzić wspólny plan ratowania resztek godności, lub sylwetki jak kto woli?.

-Dorota ty se kup takie gacie z golfem- prawi Jolka
-Jolka!!, jak ja ubiorę takie gacie, to te fałdy znikną?
-No upchniesz je po kontach
-A widzisz gdzieś u mnie kąty?
-No teraz już nie, ale jeszcze kilka lat temu miałaś. To gdzieś pewnie jeszcze są. Tylko trzeba je odkryć- ciągnęła koleżanka
-Tak weź hebel i je wyciosaj, wariatko!!!

Na początek, był plan. By co dziennie biegać. Oprócz Niedzieli, no bo wiadomo abyś dzień święty święcił (czyt. kto by mężowi Jolki śniadanie zrobił?, jakby jego połowica hasała po lasach?.)


Więc w poniedziałek rano, w nowiuśkich dresach. Co by wszyscy wiedzieli, że do tematu podchodzimy poważnie.
Lekkim truchtem, wyruszyłyśmy na przeciw nieznanemu. 
Początek był nawet ok., bo było z górki. Jolka z powodu masy i mojego bezpieczeństwa, wysunęła się na prowadzenie.Turlając się z góry niczym śnieżna kula.

Ja przytrzymując moje fałdy skórne, co by mi zębów nie powybijały (dlaczego ja tych gaci nie założyłam?). Próbowałam ją dogonić. I choć naprawdę się starałam, to nie było to wcale takie łatwe, gadzina była naprawdę szybka. I nie wiadomo jak to by się dla mnie skończyło. Na szczęście górka się skończyła i Jolka z tryumfem na twarzy zatrzymała się na pierwszym drzewie, krzycząc do mnie. 

-Kto ostatni ten frajer!!! 
Próbując złapać oddech, co nie było łatwe. Świszcząc i piszcząc trzymałam się drzewa, bo mi się z wysiłku nogi trzęsły. I pochwaliłam koleżankę.
-Dobra jesteś, jak tak dalej pójdzie. To następny złoty medal w maratonie należy do ciebie. 
-A żebyś wiedziała- krzyknęła Jolka upojona zwycięstwem i rzuciła się do biegu. 

Teraz już było lekko pod górkę. Przyjaciółka trochę zwolniła, a "Frajerka" niebezpiecznie wysunęła się na prowadzenie. 
Sił na zwycięstwo starczyło mi tak na pięć metrów. Więc trochę zwolniłam. Obejrzałam się za siebie, a koleżanka chyba pomyliła dyscypliny. Bo pokonywała ścieżkę slalomem gigantem. By nie stracić równowagi, przytrzymywała się pojedynczych korzeni. A te co rusz, pod niezwykłą siłą Jolki.  Rwały się jak cienkie nitki.
-Dorota zaczekaj, bo mnie kolka złapała
-I kto teraz jest frajer- krzyczałam, próbując wyjąć muszki spomiędzy zębów, nabyte podczas rozwijania niezwykłej prędkości.

-Jolka miałaś zdobyć złoty medal
- Zdobędę tylko niech ta cholerna kolka minie. 
Nagle coś śmignęło obok, z prędkością światła. Rozsiewając wokół zapach dobrych damskich perfum. Zdążyłam zauważyć tylko szczupły tyłek wciśnięty w obcisłe leginsy. I długi koński ogon, który majtał na prawo i lewo. 

-Jolka jak ty zaraz nie ruszysz tego dupska, to chyba ciebie uduszę
-Widziałaś jak ta dziewczyna biegła?- krzyczałam rozżalona
-Jaka dziewczyna, przecież mówię, że mnie bok boli- jęczała Jolka
-Choć wezmę ciebie pod rękę, będziemy udawać siostry syjamskie. 

O biegu mogłyśmy zapomnieć. Za to wspaniale nam wychodziło, udawanie spacerowiczów z dużym niedowładem nóg. 

Po jakimś czasie miałam już dość. Co rusz jakaś wysportowana "
"Łania" nas mijała, lub szybki "Gepard". Wtedy próbowałyśmy wykonywać ruchy, które miały przypadkowego przechodnia przekonać, że bieganie to dla nas bułka z masłem. Lecz wyglądało to raczej na konwulsję, podczas próby łapania oddechu. W końcu dałyśmy sobie spokój z udawaniem, a skupiłyśmy się na tym by chociaż dotelepać się do domu.

Jolka będąc w szoku z wysiłku, co chwilę wykrzykiwała.
-Ale nie zostawisz mnie w tym lesie?, prawda?
-Jolka jeszcze jedno słowo, a twój mężuś będzie sobie sam robił kanapki do pracy. I wtedy będą dwa trupy, bo on tego nie przeżyje!!.

    Nie wiem jak udało mi się zaciągnąć Jolkę do domu. Może działałam pod wpływem szoku. Rzuciłam ją w ramiona męża, który czekał na swoje kanapki. I udałam się na zasłużony odpoczynek. Może jednak lepsze będą te gacie?.


Pozdrawiam




10 komentarzy :

  1. Hehe uśmiałam się biedny ten jej mąż. Dobrze że ja nie muszę przechodzić takich tortur, pozycze moich chłopców gwarantowane parę kilo mniej w tygodniu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Jolka" ma córeczkę, która nie lubi się poruszać. Mnie Drugorodny dosyć przepędził, więc doszłam do siebie z kilogramami jako tako:)

      Usuń
  2. O matko, ale się uśmiałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo życie czasami jest śmieszne:)

      Usuń
  3. Buahahaha :) jakbym siebie widziala :) 20kg mi przybylo po ciazy :D nic dziwnego ze mlody nie lubi czekolady jak to byl moj podstawowy posilek w stanie "blogoslawionym" :) tez mnie przepedzil, tu i owdzie jeszcze troche zostalo, prawie nie widac :) J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj z mężem i Drugorodnym byliśmy w Ikei, myślałam że dostanę szału. Młody wchodził do każdego zaaranżowanego pokoiku i kombinował przy każdym telewizorze. Normalnie chyba tylko po tej wizycie spadło mi pięć kilogramów. Następna wizyta w tym sklepie z młodym, jak będzie dorosły:)

      Usuń
  4. Te "łanie" też kiedyś zaczynały:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gacie się sprawdzają ;) Serio :P

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka