środa, 16 kwietnia 2014

Bluzka w kolorze łososiowym




Wiosna dopadła nas swoim rześkim oddechem. Mama też człowiek i czasami chce się wyróżnić. Zdejmując swój dresowy uniform i rzucając w kąt rozmemłane kapcie. By z dzikim wzrokiem gonionego króliczka ruszyć na konfekcyjne łowy.  

A czas goni, sklepy otwarte od 10.00. Drugorodny w przedszkolu tylko kilka godzin. Więc trzeba się sprężyć. Nie mogę rozglądać się na boki. Choć tu buty zachęcają by się zatrzymać, tam torebka mruga do mnie porozumiewawczo. Jak ja ją rozumiem, ona po prostu chce zamieszkać zemną:).

Nie na razie musi zostać bezdomna. Wszak przyjechałam tutaj po bluzkę. 

Bluzka ma być taka ni to elegancka, ni to stylowa, ot taka niby kupiona od niechcenia. Co by koleżankom oko zbielało of course. 

Chciałam kupić białą z baskinką. By pasowała do moich świeżo pofarbowanych włosów, na kolor Natalii Siwiec. 
Też chciałam wyglądać świeżo, młodo i zapomniałam co tam jeszcze na jej temat rozpisywał się rozanielony dziennikarzyna.

Weszłam zdyszana do pierwszego sklepu. Pani ekspedientka zmierzyła mnie od stóp do wyfiukanej modnym kolorem głowy. Pewnie stwierdziła, że Natalia Siwec to ja nie jestem. I przestała sobie mną zawracać głowę. A skupiła się na swoich paznokciach. Ja nie miałam czasu na rozglądanie się po sklepie. Więc zamaszystym krokiem podeszłam do niedoszłej manikiurzystki i zadałam pytanie.


- Czy ma pani białą bluzkę z baskinką?.

Pani spojrzała tak na mnie, jakby biała bluzka z baskinką. To była ostatnia rzecz, którą powinnam nosić, zaraz po czarnej sukience do trumny. I odpowiedziała grobowym głosem.



- Nie ma! i nie będzie! 


Nie chciało mi się wdawać w dyskusję, dlaczego nie będzie. Może pani ma awersję do tych bluzek, albo dostaje na ich widok pokrzywki. Więc odwróciłam się na pięcie, zarzuciłam włosami w stylu Natalii Siwiec i już mnie nie było. 


W drugim sklepie sytuacja była podobna, jak Boga kocham. To jest chyba jakaś plaga, z tym że tam wróg był podwójny. 
Ja rozumiem, że może nie wyglądam światowo, ale na chleb to jeszcze mam. No bez przesady, przecież nie przyszłam tutaj kraść, tylko kupić bluzkę!!!. 
Panie były chyba innego zdania, bo obserwowały mnie jak snajper swoją ofiarę. Ofiara w końcu zdecydowała, że nie będzie ofiarą. Pokazała język sprzedawczyniom i już jej nie było.

Pominęłam te sklepy, które onieśmielały mnie swoim przepychem i kryształowymi żyrandolami w stylu Ludwika XVI. Bo na pewno na wyposażeniu sklepu mają gilotynę.


I weszłam do trzeciego sklepu. Jest jeszcze nadzieja w młodych ludziach. Miła młoda ekspedientka sama do mnie podeszła. Pomijając krótki szok. Szybko doszłam do ładu i zapytałam o nieszczęsną bluzkę z baskinką, której oczywiście nie było. 

 A chrzanić, nie wyjdę z tego sklepu bez jakiegoś ubrania, choćby miał być to worek na kartofle z baskinką. 

Wparowałam w wieszaki obwieszone szmatami i ryłam w nich z dzikością kreta sąsiada.

W końcu Eureka, bluzka z kokardą. Najpierw wybrałam szarą, to znaczy w kolorze melanżu of course.
Kolor był ciemno szary, wróć to znaczy w kolorze ciemnego melanżu. Przywdziałam szatę nieopatrznie próbując wbić się w rozmiar S, ma się jeszcze to poczucie humoru. Z przykrością musiałam stwierdzić, że ten rozmiar to najwyżej mogę sobie potrzymać w rękach. By inne klientki mogły pomyśleć, że mogę się w niego wcisnąć. Taki drobny "Camuflage". 

Stwierdziłam, że na rozczulanie się nad minionymi latami nie mam po prostu czasu. I wzięłam rozmiar M, dorzucając jeszcze kolor łososiowy. W kolorze melanżu nie było mi do twarzy, bo wyglądałam jakby właśnie z niego wyszła i to ciężko wstawiona. Łaskawym wzrokiem spojrzałam na łososia, który błyszczącą nitką mrugał do mnie porozumiewawczo. I to było to, kokarda z tyłu dodaje atrakcyjności, prostej w kroju bluzce.




            Bluzka kupiona w sklepie "Camaieu"

Na krótki czas muszę opuścić blogową rodzinę i tych kilku przekupionych fanów. Nie płaczcie, nie drzyjcie szat, jak to mówił Terminator I'll be back.
 Ps. Musiałam sama sobie zrobić zdjęcia, bo jak fotograf mnie zobaczył to zwiał:) 

Święta zbliżają się wielkimi krokami, więc z tej okazji chcę wszystkim życzyć Wesołych Świąt. Spędźcie ten czas z rodziną. Niezależnie, czy jesteście wierzący, czy nie. Czy jesteście za tęczą, czy nie.

                  WESOŁYCH ŚWIĄT

6 komentarzy :

  1. Zaraz, zaraz...ale Ty masz fajne lusterko :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lusterko jak lusterko, ale ja jaka jestem fajna:)))

      Usuń
  2. Kochane dwie Anie, akurat zaznaczyłam wasze dwa posty by je opublikować:), kiedy zadzwonił telefon, a Drugorodny dorwał się do komputera i wcisnął usuń:((. Mam nadzieję, że mi wybaczycie:) Młody to specjalista od komputerów i wciska co się da. Tym razem to nie moja wina:) Ania dziękuję bardzo za życzenia:)). Druga Ania, świetne są te bluzki, bardzo kobiece. Gratuluje wyboru. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Powoli wracam do blogowego obiegu, dajcie mi jeszcze weekend na odsapnięcie. W osiem dni trzy stolice, kilka miast, Święta Wielkanocne i 3,5 tysiąca przejechanych kilometrów to daje trochę w kość. Na razie trzeba wyprać brudne ubrania, by nie chodzić na golasa. Sąsiedzi mogli by się obruszyć:)). Walizy walają się po kątach, a mi nie chce się ich ruszyć, delektuje się kawą w ciszy i spokoju:)) Pozdrawiam wszystkich, którzy nie zapomnieli:))

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka