poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Rowerek



Takie ustrojstwo z dwoma kołami, które wyzwala w ludziach energie. Nie potrzebuje żreć paliwa by wprawić koła w ruch. Wystarczą jedynie twoje niebogo kulasy i koła idą w ruch.
Dwukołowy pojazd, przyjął się na całym świecie. Ba w niektórych cywilizowanych krajach. Ma na drogach pierwszeństwo przed samochodami. Eleganckie Panie w szpilkach, jadą na współczesnych bicyklach, odwożąc dzieci do przedszkola. Panowie w garniturach, z aktówką udają się do swoich biur. 
I u nas powoli się przyjmuje ta moda. Bo kto nie chce poczuć wiatru we włosach?.  


Oczywiście dzieci nie chcą być gorsze. Bo trochę głupio by wyglądało, jakby dzieciak biegł koło rodzica jadącego na rowerze. Chociaż przyznam i takie obrazki zdarzyło mi się oglądać. 

W zeszłym roku kupiliśmy Drugordnemu porządnego BMX-a.

Błyszczące szprychy, stalowa rama, skórzane siodełko, hamulec z przodu, hamulec z tyłu. Jak by się dało wcisnąć, to jeszcze by dali z boku. Rowerek cud malina, za niemałe pieniądze. Oczywiście po zakupie, wyszliśmy z młodym na dwór. By lansować się w śród sąsiadów. Wszystko było by ok, gdyby Drugorodny nie przyjął stylu życia świętej krowy. I za cholerę nie chciał pedałować, tylko rodzice mieli go pchać. Dzięki rączce, w którą wyposażony był rower. Było to o wiele łatwiejsze. Więc pchaliśmy młodego bożka. Znosząc dziwny wzrok sąsiadów i przypadkowych przechodniów. 
Młodemu nic nie przeszkadzało i z przyjemnością oddawał się przechadzce zafundowanej pobłażliwie rodzicom. 
W końcu jakiś jegomość nie wytrzymał i mówi do Drugorodnego.

- Dziecko pedałuj, to jest rower!!. 
Syn nie przejął się aluzją, do jego lenistwa. I nadal dzielnie udawał, że nie musi wiedzieć o co w tej "roweromani" chodzi?.

Próbowałam raz, próbowałam dwa, próbowałam "szebanaście" razy pokazywać synowi jak trzeba wprowadzić pedały w ruch. By dwu kołowy rumak ruszył z miejsca. 

Trzeba przyznać, że cały pożytek z rowerowej nauki. Przypadł sąsiadom, bo takiej rozrywki jaką im daliśmy doświadczyć. Próżno by szukać w najlepszym kabarecie. 

Pokrótce obrazek był taki, że Drugorodny siedział dumnie wyprostowany na rowerze niczym Napoleon w natarciu na Rosje. Jego macierz, przytrzymując jego stopy na pedałach, kręciła nimi. By syn mógł zakodować ten ruch w opornej mózgownicy. W końcu się poddałam, bo ile razy można mówić.
- Kręć nogami!! synu.

Zdarzyło się pewnego pięknego dnia, że wybrałam się do koleżanki, która też ma przyjemność obcować z dziecięciem w Drugorodnego wieku. Jej synek posiadał rowerek nie tak piękny i błyszczący jak nasza landara. Jednak jak Drugorodny go zobaczył. Wparował na niego i od razu ruszył z kopyta.

Trzeba było zobaczyć mój wzrok, jak w tej reklamie bezcenny. Ten nasz cudny, ma też hamulec do tyłu w pedałach, a koleżanki nie ma. Więc dziecku jest łatwiej kręcić nogami. 

Chociaż tyle dobrego, że młody nauczył się jako tako pedałować. I powoli ujeżdża też swoje cudo. Naprawdę czasami nie warto przepłacać. Ważne by dziecko mogło sobie poradzić. 

Pozdrawiam





Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka