piątek, 20 czerwca 2014

Gdy nie ma w domu dzieci, to jesteśmy niegrzeczni. Czyli zagrożenia czyhające na rodzica.



Chciałam napisać coś poważnego, światłego i wiekopomnego. Prawie jak nasza epopeja. I co? i cholera znowu nie wyszło. Ścieżka kariery była jasna i poprowadziłaby mnie na szczyty. Po mojej śmierci wszyscy by się sobie rzucali do gardeł. W jakim to światłym miejscu mnie pochować. No i wszystko przepadło. Pewnie skończę gdzieś pod mostem, jako bogata ekscentryczna staruszka, która za życia rozdawała wszystkim pieniądze. I teraz nie mają nawet jej w czym pochować. Nie żebym się nie starała, ale są równie ważne tematy, jak tańcowanie Zosi po ogrodzie w zgrzebnej koszulinie. Niewątpliwie do nich należy, wyjazd naszych dzieci samych na wakacje. 

Choćbyś nie wiem ile razy sobie obiecywał(a), gdy latorośl da ci w kość, że wyślesz go na Alaskę bez biletu powrotnego. Lub przynajmniej go powiesisz za fraki na suchej gałęzi, jak znowu gdzieś ci odwali szopkę dla zaskoczonych "sztuką" przechodniów. 
To szybko o tym zapominasz. Jak przyjdzie ten wspaniały czas i twoja latorośl będzie miała wyjechać sama na kolonie. 

Początek jest nawet niezły. Pakujesz barchany dziecięcia, dajesz mu milion butów na każdą pogodę. Dam ci radę i tak będzie chodzić tylko w jednej. Wszystkie majtki równiutko poukładane, też wrócą nietknięte. Chyba, że codziennie będziesz wysyłać esemesa "zmień gacie!!" i dodasz "i to już!!". No, ale przecież nie o tym miało być. 

Ledwie drzwi autokaru, pociągu, samolotu, dyliżansu, wozu drabiniastego (czy wóz drabiniasty ma drzwi?) się zamkną. Wstępuje w nas energia. Znana tylko w momentach, kiedy dziecię zawiera już swoje ślepia by pójść spać. Jak się wtedy można poczuć możecie przeczytać tutaj.  

Lecz czym jest jeden wieczór?. Jak teraz mamy do dyspozycji nawet dwa tygodnie!!?.

Początek jest nawet spokojny.

 Kino

Wybieracie się do tego kina, rozprawiając o swoim dziecku. I obgadujecie tę zarazę, co się przed waszego "pieszczoszka" wcisnęła i siedzi przy oknie. 
Zaczyna się seans filmowy i jesteście zdziwieni, że musicie czytać tłumaczenie tekstu, bo od wielu lat oglądacie tylko bajki z dabingiem. Dobrze, że nie zapomnieliście jak to się robi. Film się skończył i nawet nie wiesz o czym był. Bo ciągle myślałaś, czy wszystko zostało spakowane?. I jak rozwiązał bidusia problem, kumpla zasłaniającego mu okno?.

Restauracja

Jak na statecznych rodziców przystało. Wybieracie się do restauracji na modne Sushi. Bo dotychczas jedliście tylko w fast foodach. I to też tylko w wybranych. Wcinasz te prasowane zielone algi, które ci stają w gardle. Zastanawiasz się, czy krowa też się tak czuje jak ty w tym momencie?. Czyli do dupy. W końcu udaje ci się oczyścić swój teren (talerz), dajecie sowity napiwek, bo ci po lewej cały czas na was łypali, jak udawaliście trawożernych. I szybko opuszczacie lokal. 

Czas na prawdziwą zabawę.
Mąż wyciąga komórkę, ty swoją już dzierżysz w dłoniach. I na wyścigi wybieracie numery swoich znajomych. 
Hasło przewodnie na następne dwa tygodnie "Jazda bez trzymanki, zapraszaj kolegów i koleżanki".

Goście tłumnie napierają na twoje domostwo. Ty się zastanawiasz, skąd ja do cholery znam tyle ludzi?. I kto ich zaprosił?. 

Wszyscy są wyluzowani. Ktoś nawet pokazuje breakdance, którego nauczył się po dwudniowym kursie. To nic, że przy okazji zbił twój ulubiony wazon, a to jest dopiero początek. 
Czas wymienić zagrożenia czyhające  na biednego rodzica.

1) Nadmiar radosnego uniesienia

Nie wierzysz w własne szczęście. Nie musisz odpowiadać na pytania.

- Mamo jestem głodny
- Mamo nudzę się
- Tato długo jeszcze?
- A oni nie chcą się ze mną bawić!

Brak tych wszystkich pytań, może uspokoić twój instynkt samozachowawczy. Co prowadzi do następnego podpunktu. 

2) Jestem Bogiem

Ilość wypitych trunków wyskokowych, daje według ciebie nadprzyrodzoną moc. Unikaj wszelkich konkursów typu.
-Skok na główkę do dziecięcego basenu z taboretu.
- Nie rób szpagatu, kiedy ledwie podnosisz teraz nogę. Nawet jeżeli w dzieciństwie ci się to udało. Teraz może przynieść to opłakane efekty.


3) Ja nie potrafię? 

Szczególnie panowie przodują w tej dyscyplinie, choć panie im nie ustępują. 
- Nie siłuj się na ręce z osiłkiem warzącym sto kilogramów, kiedy jesteś z metra cięty. 
- Także nie rzucaj się w tłum kiboli wracających z meczu. Bo przeszkadza ci jak głośno śpiewają. Poczekaj do rana, wtedy przestaną wyć, a ty się zastanowisz jak mogłeś być tak durny i wpadłeś w ogóle na taki pomysł?. 
- Koleżanka sobie przypomina, że w dzieciństwie robiła gwiazdę na jednej ręce. Powstrzymajcie ją, bo może wyjść z tego bez ręki.
- Unikamy też wszelkiego rękodzielnictwa, jak wyrzynanie wyrzynarką imienia ukochanej w drewnianym pieńku.

4) Powiem mu, jej, jemu

No prawie wszystkim świętym. Unikamy telefonów do pracodawców, by im powiedzieć jak wielką są świnią i gdzie mogą sobie wsadzić pracę w ich firmie?. Wrzuć na luz z odzyskiwaniem długów od kuzyna, który już trzeci rok z rzędu oddaje ci pięć dych. I pod żadnym pozorem nie dzwoń na policję, by ci umorzyła mandaty. To wychodzi na dobre tylko europosłom.

Jak widać jest to radosny czas, lecz także nie łatwy. Czyha na nas wiele zasadzek. Więc bawmy się, ale z umiarem. Dziecko niedługo będzie w domu i wszystko wróci do normy. 

Pozdrawiam


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka