środa, 16 lipca 2014

5 prawd, jakich dowiedziałam się o sobie biegając


Minęły trzy miesiące, jak postanowiłam, że zacznę biegać. Niczym Forrest Gump, wstałam pewnego dnia i ruszyłam przed siebie.

Plan treningowy pięknie rozpisany jest.
Silna motywacja jest.
Potrzebna adrenalina, po zakurzeniu piszczelą w stół jest. Więc ruszam w drogę.

Wystartowałam niczym stado gazel i pewnie na pięć metrów pobiłam jakiś rekord. Dziwne, że nikt nie czekał na mecie, by mnie ozdobić laurem i złotym medalem. Łaskawie (domena wielkich osób) bym im odpuściła noszenie mnie na rękach. No tak, pewnie by tak było, gdyby odbywały się takie starty na pięć metrów. Prawda jest niestety okrutna. O czym jakże szybko się przekonałam. Powoli, acz niechętnie musiałam uznać fakt, że nie jest tak lekko. Dlaczego?......


1)  Stopy potrzebują wygody

Kiedy ruszyłam z kopyta, wzbijając za sobą kurz niczym stado bizonów. Szybko poczułam, że coś jest nie tak. Stopy ciężko pracowały i dawały mi sygnał S O S bym im dała święty spokój. Chciałam krzyknąć.

- Zamknijcie się!!, przecież to dopiero pięć metrów!!!.

Tak, tylko po pierwsze czy ze stopami się gada?, a po drugie to mnie tak bolały, że mi się gadać odechciało. Co jest grane?. Przecież ja całe życie ćwiczę?!!. Prawda nie była aż taka skomplikowana jak moje poczynania z sudoku dla początkujących dzieci. Moje "najmilsze stopy" (wiem powinnam się leczyć) potrzebowały lepszego obuwia. Wizyta w sklepie i nowy nabytek w postaci butów, których kolor widoczny jest nawet z kosmosu. Szybko załatwiły sprawę. Dobre buty do biegania to podstawa.


2) Nogi muszą być sprawne

No raczej. Bez tego ani rusz. Całe życie wydawało mi się, że co jak co, ale nogi to mam sprawne. Dopóki kolano nie zaczęło mnie napierdzielać. Zaszłości po trenowaniu Judo. Dają o sobie teraz znać w postaci bolącego kolana. Działam lepiej niż te termometry z Zakopanego  z góralem i góralką i świetnie mogę przepowiadać pogodę. Czuję zmiany w kościach oj czuję. Jest i na to rada, kiedy już naprawdę kolano boli, zakładam opaskę uciskową i jak ręką odjął. Na uwagę może zasługiwać fakt, że od jakiegoś miesiąca, kolano mnie nie boli. Czyżby bieganie leczyło?. 


3) Wszyscy są szybsi ode mnie 

Tak musiałam połknąć gorzką pigułkę porażki. Wszyscy, ale to dosłownie wszyscy, których spotkałam na swojej trasie są szybsi ode mnie. Mąż nie chce ze mną biegać, bo mu psuje statystyki w Endomondo. I nieważne, czy biegacz wygląda jak suchar, który ledwie żyje, czy ma 50 kilo nadwagi. Choćbym nie wiem jak się spięła, to i tak mnie dogonią, przegonią i wyplują w tyle. Choć nie, raz się podbudowałam. Kiedy udało mi się wyprzedzić trzy latka z obitym kolanem. Chciał się ze mną ścigać na rowerku trójkołowym. Tym razem się nie dałam i pędziłam jak wiatr, albo nawet huragan.  


4) Muchy mi nie smakują

Muszę sobie wybić z głowy występ w jednym z tych głupich programów. W których po tygodniu przebywania ze sobą i braniu udziału w konkursach typu "zeżryj co popadnie" wszyscy zaczynają się nienawidzić. Ja im się wcale nie dziwię. Ja już wiem. Much nie lubię, komarów też nie. No może nad meszkami bym się zawahała, ale chyba teeeeż raczej nie. Te niespotykane na co dzień doznania kulinarne, odkryły przede mną zgoła inną prawdę, a brzmi ona.
- Zamykaj buzię jak biegasz!!! 


5) Ręce to nie wiatraki

Ja wiem, że dla postronnego widza, moja technika biegu, podczas pierwszych dni. Musiała być wielkim szokiem. Na swoje usprawiedliwienie tylko powiem, że właśnie walczyłam o życie. Teraz już jest o wiele lepiej i zsynchronizowałam rytm rąk z biegającymi kulasami. To naprawdę pomaga!!.


Prawdę mówił ten, który twierdził, że "człowiek całe życie się uczy". I ja mu wierzę. To jest prawda!!. Tylko dlaczego ja muszę się zawsze o tym dowiedzieć w taki bolesny sposób?.


Pozdrawiam

11 komentarzy :

  1. I popatrz człowieku, nie ma prostych rzeczy na świecie, nawet takie bieganie musi być skomplikowane w swojej prostocie :)
    Zajrzałam tutaj dopiero drugi raz i już kocham Cię miłością dozgonną - teraz będę Cię nawiedzać regularnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super!!, cieszę się bardzo, że do mnie dołączyłaś:)). Pozdrawiam

      Usuń
  2. W endomondo to ja bym chyba miała czas biegu obliczony na "wsteczny" , o ile tak się w ogóle da;-) ciekawe czy są tam opcje "o, a w tym miejscu trasy wyrznela orła", a potem "leżała i klnęła pięć minut";-) póki co biegam sama, ale kurcze coraz mniej motywacji... Fajnie by było jednak z kimś pogadać. Muszę kogoś poderwać z kanapy, nie ma to tamto.
    Ps. Nie tak dawno, przez nasz ziemski padół przetoczyła się jelitówka. Ja tym razem wyjątkowo źle skończyłam. I po 3 dniach leżenia w wyrze wstałam z mocnym postanowieniem pobiegania. I dokładnie tak jak Ty Dorota - pierwszy raz miałam wrażenie podczas biegu, że walczę o życie;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wyżej to ja- Anka;)

      Usuń
    2. Hej Ania tylko mi się nie poddawaj:), zobacz ile już osiągnęłaś:)) Ja wiem, że po chorobie jest trudno wrócić do biegania, ale szybko człowiek się znowu wdroży:)) Ja lubię sama biegać, do nikogo się nie muszę dostosowywać z rytmem, mi to bardzo odpowiada:)). Jak potrzebujesz motywacji to wiesz do kogo uderzyć:))?. Trzymaj się i nie poddawaj:))

      Usuń
  3. W mojej pracy,jest mania biegania:))) Wszyscy zwarci i gotowi.Kto wie,może kiedyś i ja się doczepie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Edytka zaczynaj:), możesz liczyć na moje wsparcie:))

      Usuń
  4. Bo taka nauka przynosi skutki, czym bardziej boli tym mocniej ją zapamiętamy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Najważniejsza jest motywacja :-)
    Całkiem niedawno też chciałam zacząć biegać z mężem, ale on niestety nie jest zainteresowany,więc pozostaliśmy przy rowerach, ale Ciebie podziwiam .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej:)) to prawda, motywacja jest najważniejsza ona jest motorem napędowym:)) Zachęcam do ruszenia samej w trasę, a może i mąż się wtedy wciągnie. Możesz liczyć na moje wsparcie:)) Pozdrawiam

      Usuń

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka