wtorek, 1 lipca 2014

Moja praca w piach się obraca


"Przyjmę ziemię do nadsypania działki". Tak brzmiało ogłoszenie, które dałam do gazety. Z początku nic się nie działo. Później pojawił się jeden telefon. Pan się delikatnie zapytał. .
- Ile?!!
- Czego ile?- zapytałam.
- Wywrotek, ton piachu?- ciągnął, niezrażony moim brakiem wiedzy oferent. 
- No takie dwie 18 tonowe, to mogłyby przyjechać. Tylko nie wiem czy przejadą przez bramę?. 
Delikatnie wyłuszczyłam ile mierzy brama i pan powiedział krótko.
- Bip, bip,
A to palant rzucił słuchawką.

Później wcale nie było lepiej. Jedni chcieli za chłam, czyli gruz wymieszany z gliną i budą psa, kosmiczne pieniądze. 
Inni myśleli, że nadsypuje Stadion Narodowy, bo tyle piachu oferowali. I na mniejszą liczbę nie chcieli się zgodzić. Ofertę mafii też odrzuciłam. Delikatnie tłumacząc, że cmentarz jest jakiś kilometr dalej i tam mogą zakopać składowane w piachu zwłoki. Moja działka średnio się do tego nadaje. 
Powiem nie było łatwo. W końcu zapomniałam o ogłoszeniu i postawiłam na piachu krzyżyk. Trudno, będę miała fale Dunaju na działce. Może nawet będę na nich tańczyć walca?. 

Piątek siódma rano. Właśnie próbowałam przy pomocy sznurka i papieru ściernego ułożyć sobie włosy. Kiedy dobiegł mnie sygnał telefonu. Z fryzurą, ala pompadour. Dopadłam słuchawki, która w tym momencie przestała dzwonić. Zawarczałam do niej.
- Musiałaś? - i dodałam - teraz? 

Telefon średnio chętny był do rozmowy i milczał jak zaklęty. Postanowiłam przestać wyciągać z niego zeznania i sprawdziłam kto się do mnie dobijał o tej porze?. 
Trochę mi się ciśnienie podniosło, bo okazało się, że dzwonił "Pan ziemia". Tak miałam zapisane w telefonie. Oddzwoniłam do "Pana ziemi" i takim sposobem już o szesnastej miałam na działce dwie wielkie hałdy piachu. 

Drugorodny dostał konwulsji ze szczęścia. Jego rodzice też dostali konwulsji  tylko z innego powodu. Nasza ruchliwa w pieszych i biegaczy ulica, opustoszała. Bo każdy się bał, byśmy ich nie zaprzęgli przy okazji do roboty. Więc zaopatrzeni w łopaty i grabie, rzuciliśmy się na piach. Początek był jednym wielkim chaosem. 
- Syp piach tutaj!!
- Tam też brakuje!!
- Po kolei!!
- Drugorodny nie właź na tę górę.
- Tak widzę ptaszka
- Auto też widzę!!
- Pierworodny, zaraz komuś grabiami wykłujesz oczy. To nie jest haczka. 
- Tutaj trzeba nadsypać!!
- Zaraz ja ci coś nadsypie!!
- Mężu jakbyś się uśmiechnął, to coś by ci popękało?
- Przecież jestem zmęczony!!
- Dorcia tutaj jest nierówno!!
- Pierworodny łopata to nie śmigło, nie musisz się tak z nią obracać.  
- Mamo, czy oni musieli przywieźć aż tyle piachu?
- Dlaczego ktoś za nas tego nie zrobi?
- Synu wszyscy sąsiedzi zwiali!!
- Mamo jakbyśmy komuś za to zapłacili, to nie musielibyśmy się tak męczyć?.
- Dobrze synu jak chcesz sypnij swoją kasą.
- Drugorodny piasek to nie woda, w nim się nie nurkuje. Można stracić oddech!!. 
- Widzę auto!!!
- Widzę ptaszka!!!

Było fajnie, następna noc kabaretowa będzie nagrywana podobno z naszego ogródka. Kiedy przywiozą nam czarnoziem. Już z góry zapraszam. Wstęp bezpłatny. 

Pozdrawiam


6 komentarzy :

  1. Też mamy zamiar nawieźć działkę, żeby ją podnieść tak z pół metra. Po Twoim poście obawiam się, że nie będzie to taka łatwa sprawa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monika najgorzej jest rozwalić te góry piachu:)). Później już z górki tylko grabienie i ubijanie:))

      Usuń
  2. Ale przynajmniej świetna zabawa była z tym piachem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ile straconych kalorii!!! I to za darmo! Na siłowni bys zapłaciła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też prawda:), tylko że za te ciężarówki z piachem to też musiałam zapłacić:((

      Usuń

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka