piątek, 1 sierpnia 2014

Jak spakować się na wakacje i przy tym nie zwariować


Nasza familia jedzie na wakacje. I wymaga to logistycznego "przemyślunku". W końcu standardowa komórka rodzinna 2+2 ma swoje wymagania. Choć z tym standardem kłóciłabym się. Teraz jest normą 2+0 lub 2+pies. Mniej kosztuje i zawsze się cieszy na twój widok!!. Taka zasada nie zawsze ima się dzieci.

Dzielimy nas na:

  • Niewymagającego nadobnego małżonka, który nic nie potrzebuje. I pakuje się w pięć minut. 
  • Wymagającą małżonkę, która wszystko potrzebuje, ale trudno jej odrzucić jakąś rzecz, bo jeszcze się obrazi.
  • Pierworodny potrzebuje tylko, kilka koszulek i tyle samo krótkich spodenek (zaleta posiadania chłopca). I zestaw gier do PSP.
  • Drugorodny, nic nie potrzebuje. Ma w głębokim poważaniu to całe wakacyjne wariactwo. I może jechać nawet sote. Byle by go okrywały jego ukochane pluszowe pieski i kotki.   

Tak więc widać, sprawa nie jest aż taka skomplikowana jakby się wydawało. W gruncie rzeczy biorąc nasze wymagania razem do kupy. Do spakowania rzeczy potrzebujemy trzy siatki z "biedronki". I dziesięć wielkich walizek dla mnie. Tutaj o dziwo spotkałam się z dużym oporem nadobnego małżonka, który powiedział.....

- Ja tirem na wakacje nie jadę!!!!.

Nie wiem o co mu chodzi?. Moje walizki mu przeszkadzają?. 

Spokój rodziny jest dla mnie najważniejszy, więc zredukowałam swoje zapędy na "pakowacza" roku. I zmniejszyłam ilość waliz do jednej ( jak ja to zrobiłam?). 
Nie zawsze było tak wspaniale. Pamiętam jeszcze nie tak odległe czasy. Kiedy pakowanie było koszmarem. Nawet jeżeli udało nam się spakować. To do zamknięcia wieka walizy, potrzebowaliśmy sąsiadów. Wszyscy komisyjnie siadali na pokrywie i z okrzykiem

- hej hop - zapinaliśmy walizę. 

To była tylko połowa sukcesu, bo trzeba było jeszcze zmieścić torbiszcze do samochodu. Okoliczni sąsiedzi bili się o dobrą miejscówkę. Każdy chciał mieć dobrą widoczność, na "cyrk na kółkach". W końcu szczęśliwi, upchnęliśmy wszystkie torby i dzieciarnię z tyłu. I ruszaliśmy w drogę, żegnani brawami sąsiadów. By po pięciu minutach zauważyć, że coś jest nie tak. Tylko co?. W końcu udało nam się namierzyć problem. Co to jest za dziewczynka, która jedzie z nami na wakacje?!!!!. 
Nie ma rady, wróciliśmy z powrotem. Oddaliśmy latorośl zdenerwowanym rodzicom i wymieniliśmy ją na Drugorodnego. W końcu każdy może się pomylić?!!!. 

Dlatego od jakiegoś czasu, mamy pewien system. Nie to nie będzie jeden z tych poradników od których się roi w internecie. Żadnych złotych myśli typu.....
  • spakuj tylko krzesiwo i przepaskę biodrową
  • worki po kartoflach hitem tego sezonu
Żadnych zdjęć jak prasuje na kant spodnie, by je zmieścić do torby. Nie zobaczycie też równiutko zwiniętych skarpetek i bardzo drogiej miniaturowej suszarki i perfum na wierzchu (tak apropo skończyły mi się, jakby ktoś chciał mi sprezentować to nie będę oponować. "Miracle" Lancome:)).

Oto moje zasady "pakowacza" roku. Pozwoliły mi ogarnąć chaos i zredukować czas upychania szmat do godziny. 
  1. Po pierwsze żadnego biadolenia.Żadnych nie dam rady!!. Niech ktoś inny to zrobi!!!. Nigdzie nie jadę!!. Mam te walizy w dup....!!. Nie, to nie o to chodzi. Zachowaj spokój i czystość umysłu. Pamiętaj, opanowane nerwy twoim sprzymierzeńcem.
  2. Po drugie umiar i tylko umiar. Po co ci tyle ciuchów?. Zawsze zabieramy za dużo. W myśl zasady "lepiej więcej niż później żałować". Pakujemy tyle niepotrzebnych szpargałów, aż dziw, że za nami sznurem nie podąża stado tragarzy. Przecież to nie wyprawa w Himalaje, tylko wakacje!!. Po co wam futro w lecie?. I gumiaki na pustyni?. Umiar to podstawa. 
  3. Sklepy są wszędzie. Nie panikuj, że czegoś zapomniałeś(aś). Nawet w największej dziurze zabitej dechami jest jakiś sklepik i zawsze można coś dokupić. Chodzenie w kwiecistej koszuli i w spódniczce z liści bananowca, też ma swój urok. I nie kłam, że nigdy nie kupujesz tych głupich kapeluszy, które z dumą nosisz przez całe wakacje. Taka prawda i tak zawsze coś dokupujemy. Więc nie martwcie się, że o czymś zapomnieliście!!. 


Te trzy zasady, zredukują twój "koszmar" do minimum. Ja się ich trzymam i pakowanie jest tylko preludium do przyjemności, które jestem pewna na mnie czekają. 

Pozdrawiam



6 komentarzy :

  1. Udanych wakacji!!! Pozdrawiam Gosia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej kochana dziękuję bardzo:) pozdrawiam

      Usuń
  2. hahaha :) dobry tekst :) ja sobie tak ostatnio tlumacze ze przeciez nie jedziemy do jungli, jak nam czegos braknie to sie kupi :) i tez zawsze cala rodzine sadzam na walizkach :) Pozdrawiam, J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha. Hej ją zawsze wiedziałam ze rodzina ma coś się przyda:)) ale że to będzie pomoc przy zamykaniu walizki ma to bym nie wpadła. :)) buziaki

      Usuń
  3. Ja w zeszłym roku zmiescilam nasza czwórkę do jednej średniej walizki i mąż miał swoją mini torbę w tym roku dwie walizki z ciuchami i jeszcze zabrakło, a w tej naszej dziurze były sklepy oryginalne i chińczyk gdzie i tak ciuchy (cieplejsze) powyżej 50 zł

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo!!:)) umiar to podstawa, a podejście logistyczne do tematu, tylko nam ułatwi sprawę:))

      Usuń

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka