piątek, 26 września 2014

Jeszcze żyję, czyli jak wyciągnąć od dziadka spadek?


A teraz ręce do góry i przyznać mi się tu jak na spowiedzi, kto z was nie marzył o tym, by dostać duży spadek?.

Jak już mamy oficjalne pytanie za sobą. Wszyscy jak jeden mąż możecie opuścić ręce.
Co to jest ten spadek?. Jak samo słowo na to wskazuje. Jest to coś co nam spada z nieba na nasze niczego nieświadome łepetyny. Dlatego jeżeli sami nie posiadamy bogatej rodziny. To chociaż marzymy, by się odnalazła ta obrzydliwie bogata ciotka, o której istnieniu nikt nie miał pojęcia. Ciotka zachowała się bezmyślnie. Gdyż zaginęła w amazońskiej puszczy. Pewnie coś tam ją zeżarło, ale nie!. Ty nie możesz odebrać spadku. Bo cały czas jest nadzieja, że żyje. Tak żyje?. Pewnie w brzuchu jakiejś anakondy!. 
W każdym razie, spadek po przodkach. Jest to fajny pomysł, który zawsze przychodzi nam do głowy, kiedy jesteśmy bez grosza przy duszy. Co jednak zrobić, gdy zagrożenie jest realne i rzeczywiście w przyszłości możemy odziedziczyć jakiś spadek?. Wtedy trzeba tylko poczekać, aż ktoś z bliskich wykopyrtnie!. I moi drodzy, zaczyna się prawdziwa zabawa. 

- Mój dziadek nie żyje!. Właśnie dzwonili ze szpitala!. - Powiadomił mnie kolega Józek.
Trochę się zmieszałam. Zawsze głupio, gdy ktoś ci powie, że odeszła jedna z najbliższych mu osób. Już chciałam wylewnie go przytulić, by choć trochę ukoić jego ból. Gdyby nie zastanowił mnie uśmieszek igrający na ustach Józka. Dlatego spokojnie zadałam pytanie, bo kto go tam wie, jak mógł zareagować na taką wiadomość?. Każdy inaczej przeżywa żałobę!.
- Współczuje, kiedy to się stało?.
- Ha ha dzisiaj rano. - Odpowiedział kolega, który przestał się kryć ze swoimi żałobnymi uczuciami i teraz aż się zataczał ze śmiechu. Biedak przytłoczony informacją najwyraźniej zwariował. 
Już trochę się obyłam z zachowaniem wnuka nieboszczyka, więc bez trudu zadałam mu kolejne pytanie.
- Rozumiem, a śmiejesz się bo?....
Znajomy na chwilę złapał się komody, bo zachodziła obawa, że ze śmiechu sam zasili zastępy umarlaków i łapiąc spazmatycznie oddech odpowiedział.
- Bo nawet nie wiesz, jaka to straszna kutwa była!. Nikt go nie interesował, tylko gromadził majątek. Dopiero na stare lata sobie o rodzinie przypomniał. Jak się porządnie ruszać nie mógł!.
Miałam o wiele więcej pytań do kolegi, ale musiały poczekać bo ktoś do Józefa zadzwonił.
- To ty?. No wiem wiem, też się cieszysz?. Pozostaje zapytać, dlaczego dziadunio odszedł dopiero teraz he he?. O nie, o nie nie, dziadek kiedyś mi po pijaku obiecał, że fotel z jego gabinetu będzie mój. Nie przekomarzaj się ze mną, możesz zabrać jego żyrandol. Co proszę, co proszę?. Jaki garnitur?. Jaaaki gaaarnitur?. Pochowamy go w parcianym worku!. Za życia he he nikt go nie chciał oglądać, to po śmierci tym bardziej nie ma co, prawda?. I jeszcze zaoszczędzimy na trumnie. Co?.. Czy pamiętam?. Przestań, no przecież cała rodzina pamięta, że jak ciotka Hermenegilda umarła, to na jej pogrzeb przyniósł kwiaty wycięte z płyty paździerzowej. Wtedy się tłumaczył, że niby zima i takie kwiaty dłużej wytrzymają. Ty wiesz?. Można go pochować na miejscu ciotki. To go siostra jeszcze w ten chciwy zadek ugryzie. Kwiatów też nie trzeba kupować, bo te z paździerza na pewno jeszcze są dobre!. Patrz tyle lat minęło, a sknera miał rację.  

Stałam z szeroko rozdziawioną buzią, na widok której. Byłby zachwycony każdy szanujący się dentysta. Dostęp do mojego uzębienia miałby w tym momencie bezproblemowy.
W końcu Józek po zapewnieniu rozmówcy, że dostanie srebrne sztućce, jeżeli on będzie mógł zabrać dębowe biurko dziadka, skończył rozmowę. Spojrzał na mnie, chyba zauważył, że jestem w ciężkim szoku. Dlatego by ukrócić moje męki odpowiedział.
- Kuzynka!, chciwa gadzina. Zobacz, już obgryza kości po nieboszczyku.., a przecież kto ryzykował, kto ryzykował?. Tylko ja byłem taki odważny, by mu wrzucić kapiszony do łóżka. Wiem, że żaden nie wybuchł, jakieś strasznie badziewne były, ale ryzyko było?!!. I jak nic, mi się więcej należy!. 
Właśnie otwierałam usta, by coś powiedzieć, gdy kolejny sygnał dzwonka telefonu zamknął mi skutecznie usta.
- Patrz dzwonią ze szpitala. Ciekawe co oni chcą?. Może mają pretensję, że dziadek ich już straszy?. he he.. Czekaj zrobię ci na głośnomówiący, to się razem pośmiejemy. - Powiedział kolega i odebrał telefon.
- Halo, tu Józef Kownacki w czym mogę pomóc?. - Krygował się kumpel, który nawet nie próbował ukryć swojej radości.- W telefonie coś zaskrzypiało, później zaskwierczało, by na końcu zakaszleć. 
- Halo, haaloo, wnusiu słyszysz mnie?. Jeszcze żyję, ale ty przywieź mi tu jakiś wikt bo mnie głodem nie wezmą!!!!. 

Pozdrawiam

Ps. Napis spadek własnoręcznie wykonany przeze mnie:)). Jakby ktoś chciał wykonać ochy i achy, to proszę wysłać esemesa na numer nul nul sieben sieben acht acht. Koszt 20 zł za wiadomość. Pamiętajcie o dopisku na poczet przyszłego spadku dla Dorci:)

Wszystkie historie, które występują w moich postach są prawdziwe. Oczywiście opisuje je moimi słowami, by chciało mi się o nich pisać. I zawsze podpieram się przy tym humorem. 

10 komentarzy :

  1. Hehe tak to bywa w rodzinie, niektórzy sobie o niej przypominają gdy śmierć zagląda w oczy, a potem się dziwić, że materializm panuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Materializm był, jest i będzie:)). Co do dziadka Józka i jemu podobnych, to rzeczywiście, czasem dopiero na starość przypominają sobie o bliskich, kiedy sami potrzebują pomocy:(

      Usuń
  2. Mam nadzieję,że biedny Józek sam nie zszedł z powodu stresu i materialista dziadek nie zastanawia się jaki spadek mu po wnuku przypadnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Józek trzeba było to widzieć. Bo okazało się, że w szpitalu było dwóch "Kownackich" i zadzwonili przez pomyłkę do rodziny nie tego co trzeba. Co do spadku po Józku, to na razie dużo by tego nie było. Bo przecież po co miał gromadzić majątek?. Jak liczył na dziadka:))

      Usuń
  3. O masakro !!!
    Ja bym siechyba mocno zastanawiala czy nie jestem w ukrytej kamerze :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście historia jest opowiedziana moimi słowami, by chciało mi się o niej pisać. Niemniej wydarzyła się naprawdę. Życie pisze takie scenariusze, o których nam się nie śniło.:))

      Usuń
  4. Uwielbiam czytać Twoje posty, skutecznie poprawiasz mi humor, a uwierz mi, że przy bólu zęba ciężko o dobre samopoczucie. Niemniej, setnie się uśmiałam! Kurcze, też bym chciała jakiś spadek, najlepiej sześciozerowy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurde Ząb?!!!, to muszę być naprawdę dobra:))))) To jest najgorsze paskudztwo jakie może spotkać w życiu. Trzymaj się kochana, będziemy czekać na te spadki:))

      Usuń
  5. A pewnie, ze o spadku marzylam...w sumie to jeszcze nie wszystko starcone, bo brat dziadka do Stanow wyemigrowal a kto inny do Australi. Tymczasem wlasnie jestesmy na etapie odrzucania spadku po tesciu :(

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka