czwartek, 4 września 2014

Najlepsza dieta to dieta "Mniej Żreć"


Dieta, uwielbiam to słowo. Dieta, dietka, dietunia, dietunienieńka. Obowiązkowy trend każdego szanującego się Polaka. Zagląda i pod strzechy i pod pałace. Każdy może na własnej skórze poczuć. Jak to jest kiedy chcesz zeżreć pół świniaka, a nie możesz!. 

Nigdy nie byłam na diecie. Więc tylko z pobłażaniem  patrzyłam jak moje koleżanki przechodzą na kolejną dietę, próbując przy okazji nie zjeść z głodu swoich dzieci. 
Diet jest wiele. Internet wprost huczy od informacji, a zwolennicy danej dietki ochoczo rzucają się innym do gardła. Próbując wszystkich przekonać,o słuszności swojej racji. Można wymienić kilka rodzajów diet.

a) Dieta bezmięsna
Tak zwana "florystyczna". Jej fanów można poznać, po wystających z ust źdźbłach trawy i po tym z jaką zazdrością patrzą na wcinającego koniczynę królika. 

b) Dieta mięsna
Drżyjcie jałówki i prosiaczki. Już nic z was nie zostanie, no może tylko flaczki. Mięcho górą i basta. Zostawmy krwiożercze istoty.

c) Dieta bez jaj
No bez jaj!!

d) Dieta w proszku
Jak coś, co nawet nie jest jedzeniem, może być nazywane dietą?. Pamiętajcie, człowiek też je oczami. Czym one mają się najeść?. Kubkiem wody wymieszanej z proszkiem?. Ja wysiadam.

W końcu przyszła kryzka na Matyska. I postanowiłam, że też muszę spróbować diety. By pozbyć się resztek tłuszczu, walającego się gdzieś po kątach. I nie wiedzieć czemu największe jego skupiska znajdują się w brzuchu (dzięki Pierworodny i Drugorodny). Podeszłam do tego racjonalnie, czyli z silnym postanowieniem. Jem jak dotychczas, ale trochę mniej. I oczywiście biegam. Jak zabrać się do diety i nie poczuć, że właściwie się na niej jest?. 

1) Od dzisiaj zaczynam
Powiedź sobie od dzisiaj zaczynam i zrób to. Nigdy nie mów zacznę od jutra, od środy, od soboty, od świętego nigdy, bo naprawdę nigdy tego nie zrobisz. Ważne jest tu i teraz.

2) Licz kalorie
To naprawdę nie jest trudne. W internecie znajdziecie wszystkie produkty, pewnie nawet z papierem toaletowym na czele,wraz z informacją jakie ilości kalorii zawierają. Oczywiście ilość kalorii jakie potrzebuje twój organizm, zależna jest od tego czy jesteś kobietą, czy mężczyzną?. Jaki tryb życia prowadzisz?. Czy chodzisz z dzidą na polowanie?, czy raczej siedząc przy tipi wyprawiasz skórę niedźwiedzia?.

3) Jedz 5 posiłków dziennie
I tego się trzymam rygorystycznie. Jem pięć posiłków dziennie, co trzy godziny. Organizm w tym czasie nie wymaga od ciebie podjadania. I naprawdę po jakimś czasie jest to dla ciebie normalne. Wiem, że czasem ludzie w pracy nie mogą sobie pozwolić na taką systematyczność. Pamiętajcie ja nie jem pięć obiadów dziennie. Najważniejsze jest śniadanie. To ono ci daje energię na przetrwanie dnia. Jeżeli nie jesteś galernikiem, budowniczym piramidy Cheopsa, lub tragarzem lektyki. To pozwolę sobie wysnuć tak śmiałą teorię, że posiadasz w pracy przerwy. I drobny posiłek zdążysz zjeść. Przygotuj go sobie w domu. Zobaczysz niedługo inni pójdą w twoje ślady.

4) Nie jedz przed spaniem
Starajcie się zjeść swój ostatni posiłek gdzieś na dwie godziny przed snem (podobno potwierdzone naukowo:). W każdym razie, wcinanie dietetycznych eklerków i ptysiów przed ułożeniem się w objęciach Morfeusza jest niewskazane. 

5) Zacznij biegać

To jest to. Wszystkie diety można rozbić o kant du.., jeżeli nie ruszycie tyłka z kanapy. Żaden fitness nie dał mi tyle co bieganie. Podczas 60 minutowego biegu spalam około 1000 kalorii. To znaczy, że mogę sobie czasem pozwolić na pożarcie ulubionego Big Mac z Macdonalda, a moje ciało nawet tego nie poczuje i nadal chudnę. Poza tym mam tyle energii, że czuje się świetnie. Co za tym idzie, jestem szczęśliwa. Przecież nie od dziś wiadomo, że ruch uwalnia endorfiny szczęścia. Kto nie chce być szczęśliwy?.

Bez wysiłku w ciągu czterech miesięcy spokojnie zgubiłam 5 kg. Piszę spokojnie bo nie potrzebowałam więcej. Nie chcę wyglądać jak szkieletor walczący o życie. Tylko jak normalna zdrowa kobieta. Najlepsze jest to, że nie czuje, że jestem na diecie. Pozwalam sobie na małe słabości i potknięcia. Chcę czuć, że żyje, a nie walczę o życie. Zatem moi drodzy wyjmijcie dłoń z paczki czipsów. Podnieście cztery litery z kanapy i powiedzcie. Od dzisiaj zaczynam.

Pozdrawiam

14 komentarzy :

  1. Najbardziej podoba mi się dieta bez jaj he he:). Ogólnie dla mnie to temat rzeka- bez przerwy jestem na diecie, z różnymi jednak skutkami. Jestem silna psychicznie i potrafię nie jeść, ćwiczyć i generalnie zdrowo się odżywiać, by potem zniweczyć całość i tak w koło Macieju. Najbardziej narzekam na brzuch, oponka chyba nigdy mnie nie opuści. Twoje rady są bardzo dobre i również stosuję podobne, a efekt zawsze się pojawia. Wystarczy trochę konsekwencji i dobrego samopoczucia, a wszystko możliwe! Czipsów zaś nie jem od niepamiętnych czasów:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dieta bez jaj jest super!!. Powiem ci, że dieta mniej żreć + bieganie skutecznie u mnie wypleniła oponkę:))

      Usuń
  2. Zgadzam się. Bez sportu to można sobie pomarzyć o pięknej sylwetce. Też lubię biegać. Na razie nie mam możliwości, bo mój dwulatek mnie nie dogoni, ale podnosząc go i podrzucając - wyrabiam sobie mięśnie jak na siłowni. Polecam dietę: mniej jeść i ćwiczyć :) .
    I jak Sabina wyżej... popieram. "Bez jaj.." jest super ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Sylwia, już niedługo znowu pobiegasz taki dwulatek potrafi nieźle zasuwać. Dieta mniej żreć + bieganie daje świetne efekty:))

      Usuń
  3. a ja, tydzień temu rozpoczęłam swoją pierwszą w życiu dietę w porozumieniu i po konsultacji z dietetykiem:-) i nie chodzi mi o utratę kilogramów, ale o zdrowe nawyki:-) po pierwszym tygodniu mogę powiedzieć: udało się, ale z trudem:-) mam nadzieję, że jedzenie 4 posiłków dziennie wejdzie mi w krew, bo zawsze na 1 śniadanie jadłam: kubek kawy, na 2 śniadanie: kubek bądź filiżankę kawy, na obiad: owoc i dopiero na kolację coś ciepłego:-) źle, nieładnie, brzydko;-) pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację zdrowe nawyki żywieniowe są ważne. Ja też miałam podobną dietę do ciebie, tylko u mnie rządziły drożdżówki:) Podziwiam cię z tymi 4 posiłkami dziennie. Ja musiałam się przyzwyczaić do tych 5-ciu, ale teraz to już dla mnie normalne:)) Pozdrawiam

      Usuń
  4. Ja byłam.na diecie jeszcze w liceum spadam z wagi dużo, a po urodzeniu pierwszego dziecka jeszcze więcej. Teraz moja waga waha się od 53-56 kg zależy od pory roku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana ja się nie dziwię, że ty masz taką dobrą wagę:)). Twoje chłopaki już o to zadbały, dieta ci niepotrzebna:))

      Usuń
  5. Dieta,byłam w latach szalonej nastolatki:) Z diety bez jaj się uśmiałam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nigdy nie byłam i dieta "Mniej żreć" jest moją pierwszą:))

      Usuń
  6. Ja również na diecie 5-posiłków przez trzy miesiące zrzuciłam 10kg.
    Co do jaj, to akurat na nich bazowałam, na śniadanie było obowiązkowo :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie udało ci się zrzucić, jestem pod wrażeniem:)) Ja też uwielbiam jajka, a od sąsiadki mam prosto od kur:))

      Usuń
  7. Początki zmian żywieniowych są zawsze trudne, bez względu na to jakie są to zmiany. Wiem to po sobie :) Ale kiedy już ciało załapie o co nam chodzi, to potem wszelkie słodkie i słone przekąski i niezdrowe dania nagle tracą na atrakcyjności. Ba! Po zjedzeniu takowych jest nam niedobrze! Naprawdę warto się przemęczyć, żeby potem cieszyć się lepszym zdrowiem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda na początku mój organizm buntował się przeciwko systematyczności posiłków. Teraz to już dla niego normalka:))

      Usuń

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka