piątek, 24 października 2014

Boże chroń nas od złego, bo Policja nie ma z czego


Sztuka niejedno ma imię. I to co jednemu może się podobać. U innych powoduje skrajne emocje. Podobnie było i tym razem. 

Trójmiasto, trzy wspaniałe miasta. Gdańsk ze swoimi zabytkami i długą historią, Sopot piękne uzdrowisko. I najmłodsza z nich, moja ukochana Gdynia. Wszyscy mieszkańcy tych miast, żyli by sobie w braterstwie i spokoju, połączeni kolejką podmiejską i narzekaniem na korki uliczne. Gdyby nie jeden mały szczegół, a właściwie dwa. Dwa kluby piłkarskie, które rzecz jasna posiadają rzesze swoich fanów. 
Historia prawie tak stara jak świat, czyli kto jest lepszy i dlaczego sprawiedliwość jest po naszej stronie?!. 

No, ale przecież miało być o sztuce, prawda?. Zachciało się chłopcom malować. Co jest zadaniem chwalebnym i powinno budzić poklask społeczeństwa. Nie widziałam malowideł chłopaków z Gdańska, ale niektóre Gdyńskie nawet mi się podobają. Przeważnie w formie graffiti informują, jak dani artyści są oddani swojemu klubowi i dlaczego akurat ich jest najlepszy.
Teraz ci co uważają, że ich klub jest najlepszy. Chcieli udowodnić tym co uważają, że ich klub jest najlepszy, że to oni mają rację i ich klub jest najlepszy, a nie tych co uważają, że ich klub jest najlepszy. Trochę skomplikowane?. Udowodnię, że tylko z pozoru. Chłopcy z Gdańska skrzyknęli się w grupę turystów, zainteresowanych sztuką Gdyńską, bo jak wiadomo "dużo" o niej słyszeli. 
Jeżeli Olbrychski mógł w Zachęcie szaleć z szabelką, to dlaczego innym nie wolno?. W myśl tej zasady artyści się spiknęli, nie wiem może wynajęli autokar "Kiboltravel"?. Lub przyjechali rzeczoną kolejką podmiejską, która z założenia miała łączyć nasze narody. I traf chciał, że jeden z przystanków wypadł, na osiedlu, które interesowało naszych podróżników. Prawdą jest, że na miejsce udało im się dotrzeć niepostrzeżenie, co nie było łatwym zadaniem, bo było ich kilkudziesięciu. Może przeszli szkolenie na ninja?. To już jest nieważne. Oczywiście swoje pierwsze kroki skierowali tam gdzie widniał napis, a którym byli żywo zainteresowani. Oczywiście po drodze narobili takiego hałasu, że słoń w składzie porcelany zachowywał się ciszej. By dać wyraz swojemu oburzeniu i pokazać swoją siłę. Podpalili samochód, wystraszyli biednych nic nie winnych przechodniów, jak szarańcza demolowali na swojej trasie wszystko co popadło, a jeden nawet pokazał mistrzowski cios karate na śmietniku. Jak to mówią normalnie szacun!. 
Oczywiście obrońcy napisu, szybko zareagowali. I o godzinie 19.40 mieliśmy na osiedlu już regularną bitwę. Jakieś 300 metrów od miejsca bójki znajduje się komisariat, z którego jakby chcieli, policjanci mogliby wparować w towarzystwo nawet w kapciach. Tymczasem naoczni świadkowie informują nas, że policjanci pojawili się na miejscu, po tym jak koneserzy sztuki już zdążyli zwiać. Co prawda, na polu bitwy dorwali jakiegoś obitego jegomościa, który wszystkich usilnie przekonywał, że potknął się o wystający chodnik. Ja mu wierzę, jak ktoś widział chodniki na tym osiedlu, to wie, że to może być prawda. Lecz biorąc pod uwagę masę zniszczeń, to było to jak nic. Oczywiście jak zwykle policja otrzymała sporą dawkę krytyki, że zamiast pomagać. To zajmowała się ugaszeniem samochodu. Posiłki przyjechały dopiero jak było już po wszystkim. Ja jednak wezmę w obronę chłopców, z tego osiedlowego komisariatu. 

Opinia publiczna
Około 70 zamaskowanych, gotowych na wszystko "turystów" przyjeżdża na osiedle. Nie wiem ile na tym komisariacie jest policjantów?. Myślę, że góra dwóch, a w porywach do trzech!. Prawo mamy jakie mamy. To nie Stany Zjednoczone, gdzie w obronie własnej możesz agresora zastrzelić. Tutaj z każdego naboju musisz się rozliczyć. Nawet jeżeli by strzelił jakiemuś napastnikowi w nogę. To zaraz opinia publiczna z zasmuconą mamusią zamaskowanej ofiary na czele, by na nim nie pozostawiła suchej nitki, nieprawdaż. Bo przecież jak on teraz będzie te przystanki autobusowe rozwalał i niszczył krzesełka na stadionach?. Jak ma chorą nóżkę!. Ok, wiemy, że nasi policjanci nie mogą strzelać, bo życie ich nauczyło, że po wszystkim będą mieli bardziej przechlapane, niż Edyta Górniak po zaśpiewaniu naszego hymnu narodowego. Idźmy dalej 

Chuck Norris by się przydał
Wiemy już, że policjanci mogą, ale nie powinni strzelać. Pozostaje walka wręcz. Zanim policja przyśle im z centrum posiłki. Odsiecz musi ominąć samochody stojące w korku, które zatrzymała czerwona fala sygnalizacyjna. Wiemy, że przynajmniej przez jakiś czas nasza trójka, a najprawdopodobniej dwójka. Powinna zatrzymać 70 rosłych chłopów. Oczywiście pod warunkiem, że przyjęli by styl Chucka Norrisa. Czyli policjant z jednym walczy, a trzydziestu tańczy wokół nich, cierpliwie czekając na swoją kolej. W tym przypadku mogło by się udać. Tylko zanim policjanci by się dopytali, czy tamci idą na ten układ, mogłoby być już po nich. 

Zarobki
Każdy ma jakąś rodzinę. Nasi bohaterowie, może nawet żonę i dzieci. Ja wiem, przysięgali bronić narodu do ostatniej kropli krwi, ale chyba tylko wariat by się zdecydował oddać życie lub w najlepszym przypadku zdrowie za marne grosze. 


Jednak na koniec, chcę was uraczyć dobrą informacją. Sprawdza się powiedzenie, że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Kot, który przypadkowo został kopnięty podczas bitwy, po długim namyśle postanowił nie wnosić skargi.

Pozdrawiam 

8 komentarzy :

  1. Masakra, nie lubię kiboli dlatego też nigdy nie wiem czy jak chłopcy wyjdą na mecz hokeja z tata czy wrócą w całości chociaż na naszą policję nie mam co narzekać ale strach zostaje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepsze jest to, że nasi turyści przyjechali zrobić zadymę. I to tylko z powodu jakiegoś napisu.

      Usuń
  2. Ja mieszkam blisko stadionu i często słyszę chóralne śpiewy kibiców. A kiedy mecz jest w sobotę, nie da tu się normalnie funkcjonować. Objazdy, drogi pozamykane, a do Lidla, który jest pięć metrów od stadionu nie ma wejścia. Z okna widzę stadion, na szczęście nie widzę kibiców, bo tutaj też dużo chuliganów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ci serdecznie współczuję. Niedaleko mnie jest orlik i czasem w niedzielę dochodzą do mnie wrzaski, a przy takim prawdziwym stadionie, nie mam pojęcia jak sobie z tym radzicie?

      Usuń
    2. Okna zamykamy jak jest mecz, choć to niewiele pomaga:). Staram się jednak nie wychodzić z domu, bo z kibolami nigdy nic niewiadomo.

      Usuń
    3. Zwykli ludzie nie mogą normalnie żyć, to jest chore. Dobrze, że mecze nie odbywają się codziennie.

      Usuń
  3. Z dziecinstwa pamietam terror, ze na podworku jakis lump mnie zaczpi i zapyta ''Lechia czy Arka'' i kurde co ja wtedy odpowiem, zeby w ryj nie dostac?!
    Pochodze z Tczewa i mam za soba 5 dlugich lat dojezdzania na uniwerek na Przymorze. Czasami kiboli dorwalo sie juz w pociagu, niekiedy dopiero w skm. Czasami krecila sie wokol nich SOK, ale czesto bezkarnie niszczyli wagony. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam, że ta "choroba" dociera, aż do Tczewa!. SkM niestety wiele już widziało i nie widać poprawy na przyszłość, bo ta powinna zacząć się już w domu.

      Usuń

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka