poniedziałek, 20 października 2014

Dobry marketing to podstawa. Czyli torebki firmy Wittchen w Lidlu.


- Podaruj mi trochę luksusuMiękkim głosem mówiła modelka do anielsko przystojnego modela. 
- Tak tylko kogo na to stać?. - Zachrypniętym głosem odpowiadała moja sąsiadka.


Rzeczywiście towary można podzielić na:
  •  luksusowe - Ja cię pierniczę ile to kosztuje?!.
  •  Mniej luksusowe - Nie zeżrę przez tydzień obiadu i mi na niego styknie.
  •  Dla ogółu  - Może się uda kupić coś dobrego, a może nie.
  •  Chłam totalny - Rosyjska ruletka. Co cię nie zabije to cię wzmocni.
W ciągu swojego życia przeszłam, przez wszystkie rodzaje ze szczególnym uwzględnieniem tych luksusowych. Raz jak się potknęłam o wystający chodnik, to nawet oparłam się o Porsche, chyba też się liczy?. 
Jak każdy lubię towary dobrej marki. Lecz oczywiście nie za wszelką cenę. Dlatego ominęły mnie wszystkie poruszenia społeczne typu, Crocsy w Lidlu. Czy jak ostatnio rzut na taśmę torebek Wittchen. Krótko mówiąc mam to w wielkim poważaniu.
Obejrzałam sobie tylko dla rozrywki, jak się ludziska przeciskają przy metalowych koszykach, wydzierając sobie z rąk torebki. Ten widok spowodował, że nawet łezki napłynęły mi do oczu. Tak samo było, jak w latach dzieciństwa stałam w długiej kolejce po kawę. 

Ja tam zazdrosna nie jestem, niech sobie ludzie kupują. To nic, że później co druga babka ma taką samą torbę, ale jak jej to nie przeszkadza, to mi podwójnie. Niech ją z dumą nosi, na zdrowie. 
Firma Wittchen wystawiła swoje torebki w sklepie dla każdego. I chwała im za to. Niestety nie wszystkim się to spodobało i markę dopadła fala krytyki.

Postanowiłam przyjrzeć się bliżej problemowi. 

Marketing jak zwykle rządzi się swoimi prawami. Marka Wittchen produkuje skórzane torebki, ale nie jest to Prada, ani Gucci. To, że ich niektóre torebki kosztują osiemset lub prawie tysiąc złotych, nie stawia ich na wyższej pozycji, bo jest to normalna cena, w także innych polskich tego typu sklepach. Idźmy dalej. W Lidlu kupują wszystkie warstwy społeczne. Począwszy na plebsie Dorci, a skończywszy na modowym guru. Niestety nie wynaleziono na ten problem nic lepszego i musimy jeść. Dajmy na to, że udało mi się przeżyć i dopchałam się do koszyka z cennymi torbami. I nawet jedną zakupiłam, bo drugą razem z ręką wyrwała mi inna zakupoholiczka. Noszę tę torbę. Staram się nie zauważać braku drugiej ręki, ani psychicznych bab, które szemrają za moimi plecami.
- Patrz, to ta torba z Lidla!.
I tak mi się dobrze nosi, że jak się zużyje, co u kobiet następuje, w dosyć szybkim czasie. Myślę sobie, to była dobra torba. Kupię sobie następną u tego samego producenta. To się nazywa przywiązanie do firmy i wszędzie w marketingu jest stosowane. 
Mało tego. Przecież nie żyję na bezludnej wyspie. Mam koleżanki, kolegów, rodzinę, a oni o dziwo też posiadają koleżanki i kolegów, a nawet rodzinę!. Jedno moje dobre słowo o firmie, może zamienić się w tysiąc zainteresowanych osób produktami tej firmy. Przecież na torebkach ich asortyment się nie kończy. 
Kolejna sprawa reklama. Dzięki świetnie dobranej reklamie i oczywiście ograniczonej ilości torebek. Towar rozszedł się jak ciepłe bułki. Tylko wariat chciałby, żeby jego towar zalegał na półkach. 
Widzę, że dla kilku z was logo ma znaczenie. Może się zdziwicie, ale nie noszę go na czole. Dla mnie i zapewniam, że dla rzeszy majętniejszych ode mnie nic nie znaczy. Produkt ma być po prostu dobry i wart swojej ceny, a jakie logo na nim widnieje, o tym tylko konsument może zadecydować. 

Dlatego jestem pewna, że firma nie straci na tym, że wystawiła torebki w sklepie spożywczym. Mało tego, może zyskać rzesze nowych klientów, którzy dotychczas bali się wejść do tych luksusowych sklepów, z nabzdyczonymi ekspedientkami. Po prostu dobry chwyt marketingowy. Czarny piar zawiedzionych ogólną dostępnością produktów  firmy, może im tylko dopomóc. 


Pozdrawiam
 


8 komentarzy :

  1. Miałam też o tym pisać wczoraj, ale jakoś mi się odechciało. Czytałam o tym, że jakieś blogerki modowe są zniesmaczone faktem, iż taka firma w Lidlu sprzedaje, ale co je to w sumie obchodzi? Dla Wittchen liczy się zysk i moim zdaniem było to bardzo dobre posunięcie, tymczasem jakaś szafiarka płacze, że jej torebki będzie teraz nosił plebs. No hello! Te dziewczyny są oderwane od rzeczywistości i uważają się za lepsze, bo ciuchy darmo dostają i inne gadżety. Sama bym chętnie się wybrała do Lidla, gdyby te torebki tutaj sprzedawali. Nie jestem niewolnicą marek, ale w pale mi się nie mieści ta wielka krytyka. Versace też sprzedawał ciuchy w sieciówce i nikt z tego powodu nie płakał, a wręcz przeciwnie. A u nas robią z tego szopkę. Ja tam lubię takie akcje- przynajmniej można oszczędzić. I jak dopadnę Wittchen w Lidlu, będę z plebsową dumą kobiety prowincjonalnej paradować z tą marką na ramieniu, a szafiarki niech się wypchają:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację jeżeli Versace może, to Wittchen także i wielu im podobnym . Może problem byłby z wciśnięciem Ferrari pomiędzy koszyki, ale jakby przesunęli zupy w proszku na lewo?:).

      Usuń
  2. No bo przeciez to wstyd nosic te same torebki co plebs - no comment!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, niektórym musi być z tym ciężko:))

      Usuń
  3. Hehe..wiem od małża...sam był lidlu i dopiero jak przeczytałam na wp "aferę witczenową" przyznał mi się, że widział te torebki u nas..i mi nie powiedział!!! no taką awanturę mu zrobiłam...choc czułabym się zażenowa pewnie "walcząc" o torebkę. a on obawiam się po prostu o budżet.. :)

    Lubie markowe ciuchy, ale noszę też plebejskie. zresztą to chyba krzywdzące określenie. wszystko jest dla ludzi.
    Czasem wolę kupic coś na bazarku, gdy jakoś jest ta sama co z "galerii"...a cena o połowę niższa. skoro i tak większośc pochodzi z tych samych źródeł.
    ja i tak największą mam satysfakcję, gdy coś "dobrego" kupię w korzystnej cenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha dobrze, ze ci męża babki nie stratowały. Patrząc na filmiki, zagrożenie było duże:). Ja też kocham dobre zakupy po super okazyjnej cenie. Mój mąż jest najlepszy w ich wyszukiwaniu:))

      Usuń
  4. Ja to nie mam z tym problemu torebek nie noszę, mam jedną po mamie ale i tak leży w szafie i czeka aż do niej dorosnę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej kochana, to nie masz na szczęście problemu i żyjesz sobie spokojnie:). Tak jest najlepiej:))

      Usuń

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka