czwartek, 2 października 2014

Gość w dom, Bóg w dom, a karaluchy pod poduchy


Polska gościnnością stoi i basta. Lubimy dobre jadło i napitek. Mięsiwa z prosiąt opalanych i jagnięcinę młodziutką jak pierwsze tchnienie dziecka. Taaak!. I co z tego?. I tak przyjdą ci trutnie i wszystko zeżrą.

Poznajcie państwo Cudzesów. Co proszę?, też ich znacie?. Dla tych co jednak nie. Przypomnę charakterystykę tych niewiarygodnie miłych ludzi. Tak więc na początek.
  • Ponure kreatury
  • Krzywy grymas na twarzy imitujący zalążek uśmiechu
  • Tupet na niewiarygodnie wysokim poziomie
  • Cechuje ich błyskotliwy żart (prawie tak dobry jak w moich wpisach).
  • Pojawiają się nieproszeni w porze obiadu, kolacji, lub innej uroczystości.
  • Ich motto przewodnie brzmi "cudze jest najlepsze".

Tak na oko, to są niewiarygodnie dobrzy ludzie. To ten rodzaj człowieka, co dba o wszystko i o wszystkich. Dla każdego ma dobre słowo i w tylko sobie znany delikatny sposób wypomni ci twoje niedociągnięcia. By się o tym przekonać, wystarczy tylko wpuścić ich do domu. Zaproszenia przecież ci państwo nie potrzebują. 
Już od progu dowiesz się, że szafka z butami stoi nie w tym miejscu, że grzyb ci wychodzi na ścianie, bo zarazy nie zauważą, że po prostu nie domalowałaś ściany!. Gdy wejdą do salonu, pominą milczeniem twoją nową kanapę i obraz Renoira wiszący od niechcenia na ścianie. Nie oni zauważą resztkę kurzu, który nieopatrznie zostawiłaś, by oblać u nich test białej rękawiczki ( czy jak to tam się zwie?) i zanotują w zeszyciku rażące uchybienia w ilości kostek cukru w cukiernicy. Najlepiej jednak ich uszczypliwość poznasz przy posiłku.
- Dobra ta potrawka, ale jakbyś ją przytrzymała jeszcze minutkę w piekarniku byłaby o wiele lepsza!.
- Wyborne to ciasto, ale Dorotko czy orzechy sparzyłaś dwa razy?. Jestem pewna, że tylko raz!.
- Ojej, po co to wszystko wystawiłaś?. Tyle dobroci, tyle dobroci. Mietek, nie obżeraj się tym bigosem, bo wiesz, że to na ciebie źle działa. Jak ci tak smakuje, to zabierzemy trochę do domu. 
- Czy ja tu widzę grzyby shitake?. Przecież wiesz, że nie mogę ich jeść!.
- Wiem ciociu!.
- Co mówiłaś?.
- Jedz ciociu!.

Jeżeli i was dręczą częste wizyty państwa Cudzesów polecam moje metody.
  • Konieczna szybka rewizyta, najlepiej w niedzielę w porze obiadowej.
  • Od progu, Oczywiście po uprzednim podniesieniu szczęk gospodarzy. Zapewniacie, że przechodziliście przypadkiem i głód przypomniał wam o znajomych lub rodzinie (niepotrzebne skreślić). 
  • Narzekamy na ciemność w przedpokoju i brak kapci dla gości. 
  • Przechodzimy do kuchni i po kolei zaglądamy do wszystkich gotujących się garnków. 
  • Mówimy z wyrzutem, że mogli się domyślić, że wpadniemy. Bo jedzenia starczy tylko dla gości. 
  • W jadalni biadolicie na nieprzygotowany stół ( w końcu gospodarze planowali jeść w kuchni, ale co to was obchodzi?). 
  • Zauważacie drobne plamki na obrusie i mówicie, że tymi sztućcami to nie będziecie jeść. Bo macie uczulenie. I pragniecie sreber rodowych.
  • Obiad chwalicie, ale nie za bardzo. Wystarczy - "całkiem niezła ta breja!" lub "he he, a mięsa nie było?".
  • Zagajacie rozmowę, krytykując każdy szczegół pokoju, począwszy na wbitym źle gwoździu, a na psie i kocie skończywszy.
  • Udajecie, że się dławicie ciastem. I z wyrzutem mówicie do gospodarzy - Chcieliście nas zabić?.
  • Wersja z horrorem w tle. Zadajecie delikatnie niewinne pytanie. - Święci pańscy i ty Hildegardo. Czy ten czarny robal co w biegł pod segment to był karaluch?.
Właściwie na tym możecie skończyć, bo efekt już osiągnęliście. Cudzesowie schyleni pod segmentem, nawet nie zauważą, że wyszliście. Wierzcie mi, długo ich u siebie nie zobaczycie. Najwyżej wam wyślą karalucha w prezencie.

Pozdrawiam

22 komentarze :

  1. Wypisz wymaluj teściowie ;-) metoda z karaluchem powinna zadziałać... Pozdrowienia, Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana ja ci mogę nawet tego karalucha przesłać:)) Jak nic zadziała i będziesz miała spokój:)

      Usuń
  2. Ja co prawda nie mam tego typu problemów, ale Twoje metody przekażę mojej siostrze, bo od kilku ładnych miesięcy gnębi ją koleżanka, która pojawia się u niej kiedy chce, wprasza się na bezczelnego, każe obiad podać i siedzi tak parę godzin. Kobieta parę lat temu została wdową i odtąd jeździ po ludziach, argumentując to tym, że ma mało pieniędzy na jedzenie dla dziecka. To, że ma wypasioną willę i drogie auto, jest nieistotnym szczegółem. Moja siostra jest z tych frajerek, o których pisałaś w poprzednim poście. Współczuję babie, że została wdową, ale nie cierpię chamstwa i patrzenia tylko na siebie. Każdy z nas ma swoje problemy, a siostra jest w ósmym miesiącu ciąży i zamiast odpoczywać, musi siedzieć parę godzin i wysłuchiwać tyrady kumpeli, jakie to ma ciężkie życia. Odrobinę wyczucia by się jej przydało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co ja na takich ludzi mówię wampiry energetyczne. Niby wszystko w porządku, mili ludzie, którzy podobno chcą tylko naszego dobra. Jednak są tylko skupieni na sobie i nie obchodzi ich, że wysysają z nas całą energię:((. Koleżanka twojej siostry należy do takich osób. Więc nie dziwię ci się, że martwisz się o twoją siostrę, która na dodatek jest w ciąży.

      Usuń
  3. Hahaha Ja nie miewam takich gości, całe szczęście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie wiadomo w jakim momencie życia, mogą się do nas przypałętać:)). Masz szczęście, że na razie takich nie spotkałaś:))

      Usuń
  4. My rzadko mamy gości. To nie kwestia, że jesteśmy jakimiś odmieńcami i tolerujemy tylko swoje towarzystwo (mowa o mnie i mężu), ale zweryfikowaliśmy troszkę znajomych i okazało się, że to wszystko jakieś takie zakłamane było do tej pory. Sztuczne uśmiechy, tematy do rozmów...oj ciężko, chyba że po paru głębszych, a żeby w ogóle już się umówić - jezus maria - nie wiem czy ludzie mający 1 dziecko mogą być O WIELE BARDZIEJ zajęci niż tacy mający dwójkę.... A więc nic na siłę i chyba dobrze. Czasem mi troszkę tego brakuje, ale co zrobić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic się nie stało:)) Ja też nie otaczam się wielu znajomymi. Wolę mniejszą ilość, ale sprawdzoną i to mi wystarczy:). Już się wyleczyłam z ludzi, którzy wiecznie nie mieli czasu, bo np, muszą wyjść po cukier, albo umyć głowę:))

      Usuń
  5. Znam takich ludzi, ale ich nie da się pozbyć, niestety...

    OdpowiedzUsuń
  6. Moim wybawcą jest Wojtek. Ten to potrafi "walnąć" na widok uroczej znajomej, co to "przypadkiem" wpadła na obiadek: " O. ciocia! A Ty nie masz obiadu, nie umiesz gotować?" Innemu wolno, nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha Wojtek zaczyna być moim guru, wspaniały chłopak:)). Wielu tzw. "nieinnych" mogłoby się od niego dużo nauczyć, ze mną na czele:)).

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Dla mnie to też jest prawdziwa zagadka:))

      Usuń
  8. Od kiedy wyprowadziliśmy się 500 km od rodzinnego domu, gdzie zostali wszyscy wścibscy członkowie rodzinki takie wizyty nam nie straszne i super. Idylla nie będzie to trwała wieczne - za ok. trzy lata wracamy, a wtedy nie omieszkam skorzystać ze świetnych rad!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo kochana korzystaj do woli, czas szybko leci:))

      Usuń
  9. Rozwaliło mnie to pierwsze zdjęcie :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Dzieki Bogu nie miewam takich gosci, ale mysle ze nawet jakby wpadli od tak bez zapowiedzi szybko by nie wrocili, kiedy ja nie jestem przygotowana na taka wizyte to gosc sie nie nacieszy zwlaszcza z moja dwójca :p i bez karaluchow i rewizyt powrot bylby nie szybki :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że na takich nie trafiłaś:)) ale gdyby kiedyś cię nawiedzili, to widzę, że sobie poradzisz:))

      Usuń
  11. Na cale szczescie nie miewam takich gosci, ale przypomnialo mi to pewna sytuacje, z ktora borykala sie kuzynka meza. Pewna kolezanka (rozwiodla sie z mezem - z wlasnej nieprzymuszonej woli) i co niedziele po poludniu przypominala sobie o L. (kuzynka meza). Przyjezdzala z synem, ktory gdy zblizala sie pora kolacji wykrzykiwal, ze on chce tu na kolacji zostac a mamuska zamiast dziecko uciszyc i zwinac sie udawala, ze nie slyszy i wten sposob wymuszala zaproszenie na kolacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to to, tacy ludzie nie mają żadnych skrupułów. I tylko czyhają na naszą słabość.

      Usuń

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka