niedziela, 12 października 2014

Jak oni tańcują



Choć tu mała na klepisko. Będziem razem robić disko. 

Taniec niezaprzeczalnie wyzwala emocje. Ludzi można podzielić na.
  • Takich co lubią tańczyć. 
  • Takich co nie lubią tańczyć.
  • Takich co lubią tańczyć, ale nie potrafią tańczyć.
  • Takich co lubią tańczyć i potrafią tańczyć.
  • Takich co lubią tańczyć, ale nie potrafią tańczyć i mają to w dup..(gdzieś).
I o to chodzi, w końcu taniec do tego służy by wyrażać nasze emocje. Weźmy na przykład takie uzdrowisko. Ludzie przyjeżdżają z odległych stron, na masaże, lasery, bicze wodne, kąpiele w błocie. Chleją do upadłego tę śmierdzącą wodę. I opici do nieprzytomności odpoczywają w cieniu fontann. Wtedy całą odnowę biologiczną, która ma im zapewnić dłuższe życie, spartolą gdzie?. Oczywiście, że na potańcówkach.

Pan Kaziu, prosi pannę tzn. panią Krysię. Lutogniewa trochę się opiera, bo ślubny czeka w domu. Lecz nie daje się długo prosić, przystojnemu Wiesławowi. I wszyscy ruszają razem w tany, dołączając do innych par.

Taniec może dużo mówić o naszym charakterze. Dlatego warto tutaj wspomnieć o różnych stylach tańca. 

  • Walczę o życie - Charakteryzuje się wymachami rąk w przód i ostrymi kopnięciami innych tańczących po łydkach. Nie powiem jest to dosyć ryzykowny taniec. Bo nieraz widziałam jak za kolejne kopnięcie, tancerz dostał z pięści w żebra. 
  • Bieganie w amoku - Taniec trochę podobny do skoku wzwyż. Z tą różnicą, że tutaj zawodnik przez nikogo nie skacze. Tylko cwałując jak oszalały koń przez salę, co chwilę opiera się rękoma na ramionach innych tańczących, by dokonać skoku wolności w górę. 
  • Na młotka - Jest to styl dla organizmu bardzo wyniszczający. Tańczący właściwie stoi jak kołek w miejscu. Tylko jego ręce wykonują uderzenia raz w górę, raz w dół. Myślę, że po takich ekscesach tanecznych, jedyną myślą jaka dopada młotkowego. To,dlaczego do cholery mnie tak graby bolą?.
  • Mimoza - Szczególnie panowie upodobali sobie ten styl, choć nieraz panie go wykonujące też widziałam. Jest to tan odwrotny do tego "na młotka". Tańczący wybiera sobie jakiś spokojny kącik. Wciska się w niego szczelnie jak ośmiornica w swoją jaskinię. I właściwie niczym nie rusza, jeśli nie liczyć wybałuszania oczu i podnoszenia kącika ust w nerwowym uśmieszku.
  • Styl geparda - Domena panów. Okrążają stado łań. W tym przypadku płochliwych dziewcząt, które rzucając się w konwulsjach na parkiecie udają, że nie widzą geparda. Don Juan idzie krokiem dosyć szybkim, acz nienachalnym. I kiedy namierzy swoją ofiarę, od razu łapię ją za rękę i krzyczy do niej. - Powyginamy się razem?.
  • Na szamana -  Zatańczyłem z fajką w ręce "howgh".
  • Połamaniec z poplątańcem - I ten styl głównie cechuje panów. Obowiązuje go tylko jedna zasada, trzeba być zalanym w trupa. Dlatego styl i interpretacja tańca jest raczej dowolna i nie ma tu żadnych zasad. Jedyne co jest obowiązkowe to wykrzykiwanie przez mistrza. - Zeee mnnnną nie zaaaatańczysz???. 
  • Styl Szeherezady - Zwiewne poruszanie się pań po klepisku, które od czasu do czasu przerywane jest falowaniem rąk przed twarzą jakby odganiały muchę.

Niezależnie od tego jaki styl preferujesz. Może ciebie cechuje inny?. Tańcz, bo nie wynaleziono nic lepszego i w dodatku za darmo, by w krótkim czasie poczuć się szczęśliwym. 

Pozdrawiam






 

8 komentarzy :

  1. Aż chce się samemu potańczyć na "walczącego o życie", "młotka",czy chociaż "Szeherezadę. Co tam pesel, co tam koniec weekendu ?!
    Raz się żyje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też chętnie bym się gdzieś wybrała, zawsze możemy się umówić gdzieś razem:))

      Usuń
  2. Witaj Dorotko :) Wpadła z rewizytą!!! Świetny blog, a w nim jak zawsze - niezawodny humor i dobre pióro - z tego właśnie pamiętam Twoje posty na MB! Ja należę z pewnością do osób, które kochają taniec, a czy tańczyć umiem? Nie mnie to oceniać :) Pozdrawiam ciepło!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Kasia cieszę się, że wpadłaś do mnie:)). Nie martw się, ja też nie wiem czy potrafię tańczyć, ale na pewno lubię:)

      Usuń
  3. Ja chyba należę do tego ostatniego gatunku he he. Wraz z mężem mamy dwie lewe nogi i kompletne ćwoki z nas w kwestii tańca. Dopóki jednak nie zapraszają nas do Tańca z gwiazdami, dopóty się nie martwię. Mam też nadzieję, że do wesela Gai już się nauczymy. Pójdziemy na jakiś kurs i będzie po sprawie. A propos kursu- moja teściowa próbowała nas kiedyś siłą wyciągnąć na jakieś tańce regionalne. Może by i jej się to udało, ale dziwnym trafem mnie zabolała głowa, a mąż dostał ostrego bólu brzucha:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha taniec regionalny, chyba nawet mnie by nie skusił, choć kto mnie tam wie, jakie drzemią we mnie talenty:)) W każdym razie już wiem jakich argumentów używacie by się wywinąć:))

      Usuń
  4. Hehhe no nieźle :)
    Jak ja tańcze to mój partner (chwilowo Niko) zwiewa z boleściami brzucha od śmiechu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak młody i przystojny tancerz ma swoje wymagania:))

      Usuń

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka