Annabelle (2014) koszmarny gniot

kino Polska

Kocham dobre horrory. Dlatego czekałam na ten nowy, który zdążył zdobyć sławę. Zanim miliony internautów ściągnęły go z chińskich tłumaczeniem. 

Za scenariusz zabrał się John R. Leonetti, który nie może się poszczycić zbyt dużym doświadczeniem reżyserskim, ale za to jest dobrym operatorem i współpracował przy kilku naprawdę świetnych horrorach, między innymi przy "Obecność", "Dead Silence", czy "Naznaczony". Dlatego postanowiłam mu dać kredyt zaufania. 

Od czego by tu zacząć?, aha...
Akcja rozgrywa się pod koniec lat sześćdziesiątych. Młode małżeństwo czeka z radością na narodziny córeczki. Jak to w życiu. Kobieta się cieszy i nawet odpicowała cały pokoik na przybycie latorośli. Jej mąż niby też pieje z zachwytu, ale tak naprawdę trzęsie tyłkiem ze strachu, aż przykro na niego patrzyć. 
By zagłuszyć swoje wyrzuty sumienia, kupuje małżonce,  bardzo drogą i rzadką kolekcjonerską lalkę. Patrząc na gębę lalki ja się nie dziwię, że była rzadka, ale że droga!!!. Zabawka ląduje na honorowym miejscu, w pokoiku przyszłego potomka. By zaraz po narodzeniu straszyć ich małą córeczkę. Innego przeznaczenia dla niej nie znalazłam. Na szczęście hollywoodzkie fachury mają większą wyobraźnię. I znaleźli inną rolę dla "ślicznotki". 

Krótka charakterystyka:
  • Radosna żona w ciąży, pełna zrozumienia dla swojego durnowatego męża.
  • Dupowaty mąż, który właściwie na nic się w filmie nie zdał. Poza tym, że spłodził córeczkę, wspaniale wytrzeszcza gały i nawet włos mu się nie przesunie na jego idealnej fryzurze. 
  • Jedyna w tym towarzystwie postać z charakterem, to lalka. Lecz nawet ona na tym etapie nie ma nic do roboty.  
Wszystko się zmieni, kiedy marnotrawna córeczka sąsiadów Annabelle. Postanowi wrócić do domu, razem ze swoim szurniętym chłopakiem. Ich plan nie był skomplikowany. Rodzice Annabelle muszą umrzeć. Bliskość domów powoduje, że nasza ciężarna bohaterka słyszy krzyk zarzynanych sąsiadów. Chociaż raz jej mąż na coś się przydał i poszedł sprawdzić co się stało w sąsiednim domu. Córunia sąsiadów z boyfriendem byli wiernymi uczniami Szatana. I dlatego nie wystarczyło im podwójne morderstwo. Skwapliwie skorzystali, że po sąsiedzku mieszka nasza  rodzinka. To był jedyny dobry moment w tym filmie i nawet kibicowałam złoczyńcom. Dzięki nim, w końcu coś zaczęło się dziać!. Szkoda, że scenariusz miał dla nich inne przeznaczenie. Facet zginął od kuli policjanta, ale przedtem zdążył dziabnąć ciężarną. Zaś jego dziewczyna uciekła do pokoiku nienarodzonej dziewczynki. Gdzie znaleziono ją z poderżniętym gardłem. Trzymającą w ramionach brzydaśną lalkę (swój na swego trafił). 
Tylko pustelnik odcięty od świata i telewizji, by się nie domyślił, że lalka została opętana, no właśnie tylko przez kogo. Może był to szatan?... a może wariatka Annabelle?. Ki diabeł to wie?.

Mia i jej dziecko szczęśliwie przeżywają atak i po krótkim pobycie wracają do domu. W którym czeka na nich lalka. Od tej pory nie nazywa się szkarada tylko Annabelle.
Później jest tylko gorzej!. Annabelle patrzy w tę stronę, Annabel patrzy w tamtą stronę. Lub dla odmiany gdzieś sobie pójdzie, by np. upiec popcorn, a przy okazji główną bohaterkę. 
Mia w końcu stwierdza, że ma dość i więcej nie wytrzyma w tym domu. Jak to mówią rychło w czas!. Wredna lalka ląduje w śmietniku. Zaś nasza rodzinka przenosi się z nowo narodzoną córeczką do dużego mieszkania.
Stęskniony pomiot szatana znajduje sposób by wrócić na łono rodziny. I wszyscy żyli by długo i szczęśliwie, goniąc się po ciemnych piwnicach i zatrzaskując sobie drzwi przed nosem. Gdyby nie jeden mały szczegół!. To w końcu miał być horror czy nie?. 


Trochę się zasmuciłam, że obrazu nie będzie reżyserował James Wan. Teraz już wiem dlaczego. Cały scenariusz jest skopany, to po co go jeszcze filmować?.
Oczywiście można przyjąć, że ta produkcja miała być lekcją poglądową dla producentów lalek, jakich brzydactw nie powinni produkować. Wtedy miałoby  to jakiś sens. Tylko po co to od razu w kinach wyświetlać?. 

Pozdrawiam

8 komentarzy:

  1. Ja nie lubię horrorów o takich lalkach, uraz z dzieciństwa :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za ostrzeżenie. Też jestem fanką horrorów, ale oczywiście tylko tych ciekawie zrobionych. Ten sobie odpuszczę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo nic nie straciłaś, rzesze tych co poszli do kina nie mogą tego powiedzieć:)

      Usuń
  3. do filmu zostałam skutecznie zniechęcona, ale radość z czytania tekstu- ogromna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłam ostrzec:), a za dobre słowo dziękuje:)

      Usuń
  4. Juz sam plakat skutecznie zniechecil mnie do obejrzenia filmu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz projektanci plakatu byli lepsi ode mnie

      Usuń

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Copyright © 2016 Mam do powiedzenia , Blogger