wtorek, 25 listopada 2014

Cmentarzysko Bólu cz2.


Noc spowiła mały domek, który pod wpływem ciemności wydawał się jeszcze mniejszy.

Doktor Konor, wciąż tam był i czekał na ludzi z zakładu pogrzebowego.  Ksiądz wrócił do siebie, wychodząc zaraz po wizycie koronera. Marta zaś krzątała się bez celu po skromnie urządzonej niewielkiej kuchni, jakby nie mogła sobie znaleźć zajęcia. Chłopiec, który właśnie stracił matkę, spał w swoim pokoju. 

- Marto co teraz będzie z Markiem? - lekarz wskazał na pokój dziecka.
Marta zatrzymała się po środku kuchni i podniosła wysoko prawą rękę, jakby to miało jej pomóc w odpowiedzi.
- Nie wiem, naprawdę nie wiem. Ja jestem tylko jej sąsiadką i pomagałam im jak mogłam. Niestety nie stać mnie, by utrzymać siebie i chłopca!. 
- Czy on naprawdę nikogo nie ma?..., a ojciec? - doktor drążył temat. 
- To był jakiś hulaka, który nic w życiu porządnego nie zrobił, oprócz spłodzenia Marka!. Sylwia nie chciała o nim mówić. 
- Może jakaś dalsza rodzina może się nim zająć?. 
- Sylwia wychowała się w sierocińcu i o ile mi wiadomo. To nie miała nikogo bliskiego - po tej odpowiedzi kobieta zwiesiła głowę, jakby dopiero teraz do niej dotarła moc słów jakie wypowiedziała. 
- Trzeba będzie powiadomić opiekę społeczną - odpowiedział mężczyzna.
- Do dnia pogrzebu zajmę się chłopakiem - zaoferowała się kobieta.

Nagle na podjazd wjechał samochód i okna kuchni oświetliły jego reflektory. 
- O, jest już Janek! - powiedział doktor Konor i wstał by przywitać przybyłych. 
Duża czarna furgonetka, ledwie mieściła się obok samochodu lekarza. Złoty napis, Damien i Syn "Droga do niebios bram", nie pozostawiał złudzeń co do przeznaczenia auta. 
Z samochodu od strony kierowcy wysiadł młody, przystojny blondyn, o atletycznej budowie. Towarzyszący mu brunet był trochę starszy i ogorzały, ale też należał do krzepkich. 
- Witam doktorze - przywitał się kierowca. Przyjechaliśmy po zwłoki Sylwii, taka przykra historia.
- Tak - doktor spuścił głowę.
Przybyły poszedł na tył auta i otworzył podwójne drzwi. Wysunął nosze na kółkach, które z kolegą wnieśli do domu.

Sylwia wyglądała jakby spała. Jej ciemne długie włosy uczesane przez Martę, opadały falą na ramionach. I mogło się wydawać, że wchodzący zaraz ją obudzą. Niestety pośmiertny opad nie pozostawiał złudzeń. Mężczyźni delikatnie przełożyli jej wychudzone ciało do czarnego worka, zasunęli zamek i ułożyli go na noszach. Krótką drogę do samochodu pokonali w milczeniu. Zwłoki umieścili w furgonetce, a sami wsiedli do samochodu. Nagle do kierowcy podszedł lekarz. 
- Ciało ma być skremowane, tak jak życzyła sobie tego przed śmiercią zmarła i musicie wszystko przygotować na środę. Macie tylko trzy dni. Pamiętajcie bez fajerwerków, prosta zwykła urna. Sylwia nie miała zbyt dużo pieniędzy, a z ubezpieczenia po odliczeniu wszystkich kosztów też wiele nie zostanie. 
- Ok. doktorze, wyrobimy się na pewno. 
- I pamiętajcie z szacunkiem, ona na to zasługiwała - dodał starszy mężczyzna.
- Może pan na nas liczyć, moja rodzina od czterdziestu lat prowadzi zakład pogrzebowy i jeszcze nikt się nie skarżył - z dumą dodał młody właściciel. 
- Dobrze liczę na was. Powiedz matce, że w tygodniu zajrzę do twojego taty. Jak tam rehabilitacja?. Przynosi efekty?.
- Panie doktorze, sam pan wie, że po wylewie potrzeba czasu, ale robimy wszystko co w naszej mocy.
- Dobrze jedzcie już, do widzenia.

Prowadzący skinął głową i zamknął drzwi. Spojrzał na swojego kolegę i włączył silnik. Auto powoli cofnęło się do tyłu i wyjechało na główną ulicę. Następnie posłusznie ruszyło do przodu. Światła jego reflektorów ślizgały się po budynku. Kiedy zaczepiły o okno w pokoju chłopca, wyłoniły małą postać. Chłopiec stał płacząc w ciemności i wzrokiem odprowadzał auto z ciałem swojej mamy.

CDN.... 

TU przeczytasz historię od początku 

6 komentarzy :

  1. No, ja bardzo poproszę o szybki ciąg dalszy! Swoja drogą chyba pora pomyśleć o napisaniu książki...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się napisać jak najszybciej ciąg dalszy, choć czasu ostatnio mam jak na lekarstwo:)

      Usuń
  2. Jestem ciekawa co będzie z tym chłopcem...

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba to przetlumacze tesciowej, moze sie kobita troche uspokoi?

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka