środa, 26 listopada 2014

Cmentarzysko Bólu cz3.


Chłopiec prawie nie pamiętał tych ostatnich dwóch dni przed pogrzebem. Ktoś wchodził, ktoś wychodził. Klepano go po plecach i mówiono jaka jego matka była wspaniała, jaki on jest silny i jak sobie świetnie radzi. 

Nawet dostał prezent, wóz strażacki. Też coś..... Przecież za miesiąc skończy trzynaście lat. Jakby to zobaczyli jego koledzy ze szkoły?. Wolał nawet o tym nie myśleć. 

Teraz leżał na łóżku w swoim pokoju i natłok myśli, nie dawał mu zasnąć.

W kółko, musisz być silny, musisz być silny....
- Ja nie chcę być silny!! - krzyknął w powietrze.

Jutro pogrzeb i co dalej?. Myśleli, że nie słyszę, ale ja wiem, sierociniec!. Przecież nikt mnie nie chce.  Jak tam jest?. Czy sobie poradzę?. Takie myśli kołatały w głowie chłopca. 

W końcu emocje i zmęczenie wzięły górę nad dzieckiem i chłopiec zasnął. 

Śniło mu się, że był na bagnach otoczonych lasem. Od razu poznał ten teren. To tam zawsze chodził z kolegami, by się pobawić. Tym razem nikogo z nim nie było. Noc rozświetlał  księżyc, któremu daleko było do pełni. Marek szedł drżąc w cienkiej piżamce. I jakaś nieznana siła ciągnęła go w głąb terenu. Bagniste podłoże uginało się pod jego bosymi stopami. Nagle po prawej stronie usłyszał szelest, obejrzał się, jakieś pięć metrów od niego stała dziewczynka. Było widać, że jest młodsza od niego. Miała wianek ze stokrotek, wciśnięty niedbale na głowę, spod niego wystawały rozpuszczone blond włosy, które sięgały jej do ramion. Była ubrana w sukienkę komunijną, ale taką staromodną. Dziewczynki już teraz takich nie noszą. Pamiętał ze swojej komunii, jak matka tej przemądrzałej Patrycji się chwaliła, że musiała wyciągnąć fotelik samochodowy synka, by córeczka się zmieściła w tej wielkiej rozkloszowanej bezie na tylnym siedzeniu. 
Sukienka dziewczynki z wiankiem była biała, prosta, z długim rękawem. Sięgała jej za kolana i jedyną jej ozdobą, były trzy błyszczące guziczki przy szyi. I niebieska zawiązana na kokardę szarfa, która ją opasała w pasie. Tak jak on była bosa. Pokazała ręką, by poszedł za nią. I nie czekając na niego, odwróciła się i poszła w głąb bagien. 
Chłopiec ruszył posłusznie, ale nie było to łatwe. Jego stopy grzęzły w błocie. Drugiego dziecka wydawał się nie dotyczyć ten problem. I dziewczynka oddalała się coraz szybciej. 
- Poczekaj na mnie! - krzyknął chłopiec.

Starał się przyspieszyć, ale trudny teren, nie chciał dać łatwo za wygraną. Biała sukienka gdzieś mu mignęła pomiędzy drzewami. Poszedł w tamtym kierunku. W końcu się udało. Dziewczynka stała jakieś kilka metrów dalej. Była odwrócona do niego tyłem i stała na brzegu mokradła.  Kiedy próbował się do niej zbliżyć. Nagle rozłożyła ręce w bok i jak kłoda wpadła prosto do wody. 
Starał się przyspieszyć, ale nogi odmawiały mu posłuszeństwa. W końcu udało mu się dopaść brzegu i chciał wskoczyć do wody by ratować małą.
- Nie!!-usłyszał znajomy głos. I ktoś silnie złapał go za prawą rękę. Odwrócił  się i zobaczył swoją mamę. 

Bibip,bibip,bibip....., budzik dzwonił bezlitośnie. Chłopiec zamachnął się prawą ręką, by wyłączyć upierdliwy sprzęt. Nagle coś na niej zauważył. To był czerwony ślad odciśniętych palców.

CDN......



  TU przeczytasz historię od początku 

Pozdrawiam

8 komentarzy :

  1. Ciekawe opowiadanie. Jeszcze tu wrócę... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mi się podoba. Dobre, wciągające wprowadzenie w akcję, wręcz zmuszające do zadania sakramentalnego pytania: "Co dalej?" No właśnie co dalej?!!!
    Jeżeli interesują cię kryminały, zajrzyj do mnie: ksiazkolubna.blogspot.com
    Wstawiam tam powieść "Yellowknifer" i każda uwaga o niej jest na wagę złota.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za dobre słowo, staram się jak mogę:) Oczywiście zajrzę do ciebie.:))

      Usuń
  3. No i jak, odezwal sie juz do Ciebie jakis wydawca? Przeciez to material na dobra ksiazke jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co?, coś jest na rzeczy. Stephen King napisał, że mnie nienawidzi, Graham Masterton odgraża się, że napisze lepszą książkę:)), a tak na serio jeżeli ja nie będę zabiegała o względy jakiegoś wydawnictwa, to tylko cud może sprawić, że ktoś od nich do mnie trafi:)) takie życie

      Usuń

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka