poniedziałek, 24 listopada 2014

Nowa sekcja - "Kostnica"

http://www.vrbo.com

Mały wstęp
Otwieram nową sekcję na stronie "Mam do powiedzenia". Będzie to seria opowiadań z horrorem w tle. Nie byłabym sobą, gdybym nie wprowadziła do nich elementu humoru. Stąd błyskotliwy tytuł sekcji "Kostnica". Zapewniam jednak, że tylko tytuł będzie żartobliwy. Dlatego wchodzicie tutaj na własną odpowiedzialność. 

Cmentarzysko Bólu
 
   Wiatr poruszał liśćmi, których nikt nie posprzątał z ulicy. Pożółkłe i zeschnięte, tańczyły swój ostatni taniec. Jakby chciały krzyknąć: patrzcie jeszcze nie powiedziałyśmy ostatniego słowa!. Nagle rozproszyły się, uderzone przez rozpędzony samochód, który skręcił na podjazd prowadzący do małego domu. 

   Starszy mężczyzna, wysiadł szybko ze swojego kombi. Otworzył bagażnik, z którego wyciągnął małą torbę i pobiegł do domu. Mocno zastukał w zniszczone drzwi. Po jakiejś chwili usłyszał kroki i ktoś od wewnątrz pchnął je do przodu. Kobieta, która mu otworzyła, była w średnim wieku i było widać po niej zmęczenie.
- Witaj Marto - przywitał się mężczyzna.
- Panie doktorze, już za późno, ona umiera!

    Krótki  hol, oświetlała tylko mała lampka. Kobieta i mężczyzna szybko przeszli do pokoju, który mieścił się na końcu korytarza. Dzięki zasłoniętym roletom panował w nim półmrok. Na łóżku leżała wychudzona kobieta, obok niej na drewnianym krześle siedział zgarbiony ciemnowłosy chłopiec, który trzymał chorą za rękę. Kiedy weszli dziecko podniosło głowę.
- Dzień dobry. Panie doktorze, mama jest bardzo chora, czy może jej pan pomóc? - w jego głosie było słychać nadzieję. 
Doktor spojrzał na chłopca, opanował emocję i odpowiedział.
- Oczywiście, przecież jestem lekarzem i moim pacjentom nigdy nie odmawiam pomocy. Teraz idź do swojego pokoju, a ja zobaczę co mogę zrobić dla twojej mamy. 
- Dobrze tylko jej powiem, że na chwilę muszę ją zostawić - chłopczyk nachylił się nad chorą i szeptem coś powiedział jej do ucha. Po chwili odszedł od łóżka i wyszedł z pokoju. 
Lekarz spojrzał na kobietę. Widać, że długa walka z chorobą, odcisnęła piętno na jej kiedyś pięknej twarzy. Rozsiany rak piersi, zebrał swoje żniwo i kobieta już nie miała siły z nim dłużej walczyć. Teraz leżała nieprzytomna, jej oddech był szybki i świszczący. Doktor wiedział, że tym razem to już naprawdę koniec. Jedyne co mógł dla niej zrobić, to podać morfinę. Choć na tym etapie, nie był pewny czy pacjentka odczuwa ból. Zrobił to bardziej by uspokoić swoje sumienie. Nagle ktoś zapukał do drzwi i do pokoju wszedł młody wysoki ksiądz. 
  - Marta mnie zawołała - powiedział jakby się usprawiedliwiał. Na drewnianym krześle rozłożył małą białą serwetkę i ustawił na niej krzyżyk. Następnie wyciągnął dwie grube świece i postawił święte oleje.
  - Marto czy możesz mi przynieść małą miseczkę?.
  - Oczywiście już przynoszę.
Kobieta wróciła z naczyniem do pokoju, do którego sługa boży wlał święconą wodę  przyniesioną w plastikowej butelce. 
 Zapalił świeczki i wykonał ostatnią posługę. Delikatnie namaścił olejem czoło, oraz kolejno wewnętrzną stronę, prawej i lewej ręki chorej. Modlitwa całą swoją mocą rozchodziła się po małym pomieszczeniu, by dopomóc w ostatniej drodze kobiety. Na koniec pokój został poświęcony.  

   Po wszystkim, młody ksiądz spojrzał na zgromadzonych w pokoju i powiedział.
    - Trzeba powiadomić chłopca, niech się pożegna z matką.
Doktor skinął głową, a Marta wyszła z pokoju.
Po krótkiej chwili wprowadziła nastolatka. Ten gdy zobaczył swojego katechetę zatrzymał się.
   - Co ksiądz tu robi?.
   - Przyszedłem do twojej mamy 
   - ale ona nie potrzebuje księdza, tylko lekarza, prawda doktorze?!- chłopiec z paniką w głosie zwrócił się do starszego mężczyzny.
  - Widzisz.....- na chwilę zawahał się lekarz. Wziął głęboki oddech, podrapał się w głowę i dalej zaczął mówić.
  - Czasem tak bywa, że choroba jest silniejsza od naszego organizmu. I niestety w przypadku twojej mamy tak jest. Wiem to świństwo wymagać od ciebie byś to zrozumiał, ale w tym momencie musisz być silny. Twoja mama umiera, dlatego się z nią pożegnaj.

   Chłopiec stał zgarbiony, jakby mu ktoś położył wielki ciężar na ramionach. Próbował walczyć ze łzami, ale przecież był tylko dzieckiem, które za szybko miało dorosnąć. Podszedł do łóżka i nachylił się nad soją mamą. Następnie chwycił jej wychudzoną dłoń, pocałował ją w spocone czoło i ze ściśniętym gardłem powiedział.
    - Obiecywałaś, że zawsze będziesz się mną opiekować. I wiem, że zrobiłabyś wszystko by dotrzymać słowa. Teraz cię z niego zwalniam. Idź do nieba i wreszcie odpocznij.
  Kobieta jakby na to czekała. Jej szybki oddech się wyrównał. Napięcie zniknęło z twarzy, a pierś podniosła się ostatni raz i zastygła. Wreszcie była wolna.

CDN............




8 komentarzy :

  1. Mam nadzieje, ze jak juz napiszesz powiesc, dostane ja gratis z autografem?

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę czytać Twoje posty,jak mąż jest w domu.Mniej się boje he..,pozdrawiam;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Edytka, ale mam nadzieję, że nie przestaniesz mnie odwiedzać:), byłoby mi smutno:)

      Usuń
    2. Chyba żartujesz,jestem,jestem:)))

      Usuń

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka