Cmentarzysko Bólu cz. 9

   

   Następny dzień pozwolił mu zapomnieć o wieczornych przeżyciach. Był piątek i właściwie powinien iść do szkoły, ale wujek stwierdził, że jeszcze jeden dzień wolny może mu się przydać.
   Marek był zadowolony. Ciekawiła go ta nowa posiadłość. I zamierzał dzisiaj ją pozwiedzać. Po śniadaniu zaopatrzeni w ciepłe ubrania i kostki cukru, udali się na obchód stajni.
   - To jest Kora - wujek podszedł do boksu po prawej stronie i dotknął głowy gniadego rumaka - nie ma delikatniejszego wierzchowca. Jak będziesz gotowy, to właśnie na niej nauczę cię jeździć. Miałem już kiedyś konia o tym imieniu, to znaczy nie ja, a....- mężczyzna spuścił głowę i dodał - nieważne to było dawno.
Chłopiec podszedł do zwierzęcia i delikatnie dotknął jego chrap. Ten potrząsnął głową, ale za chwilę posłusznie spuścił głowę, jakby czekał na kolejne pieszczoty.  Marek podrapał go po czole i poczęstował kostką cukru. To przekupstwo przypieczętowało ich przyjaźń. Udali się do drugiego boksu, w którym stał wspaniały kasztan. 
  -To mój Argo - tym razem wujek wydawał się nie tylko dumny, ale też wzruszony - niejedno już razem przeżyliśmy i musiał tu ze mną przyjechać. 
  - To wszystkie? - zapytał Marek.
  - Nie jeszcze jest trzeci.
  Minęli cztery puste pomieszczenia i podeszli do ostatniego boksu po lewej stronie. Piękny kary koń stał do nich bokiem i wydawał się ich nie zauważać. W odróżnieniu od dwóch pozostałych, był przywiązany i od jego wędzidła szły dwie lonże przymocowane do haków w ścianach. 
  - Samum, to był koń twojego dziadka - poinformował go wujek.
Marek spojrzał na piękne zwierzę. 
  - Samum - powiedział cicho - nic, żadnej reakcji - Samum - powtórzył.
Koń odwrócił głowę. Na czole i chrapach miał wiele ran. Kiedy ich wzrok się spotkał. Zwierzę zaczęło rżeć i próbowało się podnieść na przednich nogach. Marek cofnął się wystraszony. 
   - Chodź on potrzebuje spokoju - zawołał mężczyzna.
  Kiedy opuszczali stajnie, słyszeli głośne rżenie konia i stukot jego kopyt, gdy raz po raz próbował się podnosić.
Marek wystraszony patrzył na wujka.
   - Samum to bardzo dobry koń. Był wielką miłością mojego brata. Silny, szybki, nieustępliwy. Podobno gdy on zmarł, przewrócił jednego z pomocników, kiedy ten próbował go zamknąć w boksie i pobiegł oszalały przed siebie. Dwa dni go szukano. W końcu został odnaleziony na bagnach, brudny i pokiereszowany, nie mógł się uwolnić z błotnistej pułapki. Weterynarz dał mu leki na uspokojenie, ale od tej pory musi stać przywiązany. W innym wypadku zrobi sobie krzywdę. Pomocnicy boją się go nawet karmić, bo próbuje gryźć!. 
  - Pamiętaj sam nigdy do niego nie podchodź. Nie chcę by stało ci się coś złego. Teraz chodź coś ci pokarzę. 
   Poszli ścieżką na tył domu i ich oczom ukazał się dwumetrowy mur z czerwonej cegły, przez który prowadziła metalowa furtka. Przeszli przez nią i Marek zobaczył średniej wielkości budynek, z metalową kopułą, którą wieńczył miedziany krzyż. Spojrzał pytająco na wujka. 
  - To jest nasza kaplica. Tutaj chowamy zmarłych z naszej rodziny. Chodź wejdziemy do środka.
Marek zatrzymał się na chwilę. Ci ludzie byli dla niego obcy, dlaczego miał tam wchodzić?, przecież nie czuł z nimi żadnej więzi?!. 
  - No chodź - ponaglił go wujek.
   W pomieszczeniu panował mrok. Tylko przez małe zakratowane okno próbowało się dostać trochę dziennego światła. Wujek zapalił latarkę, która rozświetliła kaplicę. Teraz było widać wszystkie detale. Trumny umieszczano w  kamiennych niszach do których dostępu broniły granitowe płyty, na nich wyrzeźbiono imiona i nazwiska zmarłych.
   - Tutaj leży twój dziadek, a obok jego żona Rozalia.
  Chłopiec podszedł bliżej. Patrzył na słowa i nie czuł nic. Jego wzrok przesunął się trochę wyżej i zatrzymał na innym napisie.

                                         Wit
                                   ur. 1978r

   - A tu, kto tu leży?.
   Wujek spojrzał na płytę, w jego oczach było widać rozpacz. Po chwili się uspokoił i odpowiedział.
  - Nikt, nikt tu nie leży.

CDN......

TU możesz przeczytać historię od początku. 

Pozdrawiam
  
 
 

6 komentarzy:

  1. 1978 to rok mojego urodzenia, wiec na pewno bedzie sie dzialo. Jestem ciekawa, jaki zwiazek z sytuacja maja konie i jestem pewna, ze na uda Ci sie mnie zaskoczyc:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do koni to wiem, że są piękne, ale czy mają jakiś związek ze sprawą tego jeszcze nie wiem:)) Co do twoich domysłów, to mogą być inspirujące:) jak chcesz to możesz mi przesłać na pocztę:) obiecuje, że uczciwie odpowiem czy tak miało być:)

      Usuń
  2. Hmm ciekawe, jeśli to koń jego dziadka może będą mieli ze sobą jakaś więź...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno mieli za życia dziadka, ale czy teraz, tego nie wiem?

      Usuń
  3. No historia Samuma musi mieć jakiś ciąg dalszy!

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Copyright © 2016 Mam do powiedzenia , Blogger