wtorek, 2 grudnia 2014

Cmentarzysko Bólu cz.6

  

  Wysłużony Ford zawiózł ich do celu. Dom wujka stał daleko od zabudowań wścibskich sąsiadów. Była to rozległa posiadłość. Sam budynek liczył jakieś czterysta metrów. Tak przynajmniej twierdzili miejscowi.
  Chłopiec spoglądał na krewnego. Kim on jest?. I co go łączy ze zmarłym Marianem Witem, do którego do niedawana należała ta ziemia?. Te pytania musiały poczekać. Mężczyzna zaparkował samochód na tyłach stajni. Kiedy wysiedli z Forda, Marek usłyszał parskanie koni. 
   - Lubisz konie?- zapytał wujek.
   - Tak, ale nie umiem na nich jeździć.
  - Czas to zmienić - mężczyzna uśmiechnął się i poszedł wyciągnąć jego walizkę z samochodu. 
  Chłopiec nigdy nie był w tym domu. Oczywiście dużo o nim słyszał od miejscowych kumoszek. Czasem też z kolegami zapędzali się na te tereny, ale bali się podejść do zabudowań. 
  Teraz stał w dużym holu i z ciekawością przyglądał się otoczeniu. Można je było określić jednym przymiotnikiem "drewniane". Drewniane schody, drewniane podłogi i boazeria na ścianach. Od razu było widać, że nikt tu się nie bawił w kreatorskie zapędy. Miało być praktycznie i koniec. 
   Wujek przygotował skromny poczęstunek. W kuchni, pyrkała potrawka z fasoli i kiełbasy. Wskazał Markowi, skąd ma wyciągnąć talerze, które chłopiec rozstawił na stole. Sam pokroił chleb. Usiedli, chwycili się za ręce i schylili głowy. Mężczyzna wypowiedział słowa modlitwy.
 - Panie pobłogosław ten posiłek i tego oto tu Marka, który drży ze strachu przed nowym wujkiem.
Chłopak podniósł głowę. I zdziwiony spojrzał na swojego krewnego. Ten uśmiechał się do niego z figlarnym błyskiem w oczach i dodał. 
- A teraz jedzmy zanim rzeczywiście cię zjem.
  Jedli w milczeniu. Chłopiec wiercił się na swoim miejscu, ale nie przerwał ciszy. 

  Kiedy skończyli posiłek, przeszli do dużego salonu. Usiedli w wysokich fotelach, postawionych na przeciwko paleniska. Ogień trawił szczapy drewna, a płomienie oświetlały ich twarze.
  - Od czego by tu zacząć? - powiedział wujek i szybko dodał - najlepiej będzie od początku. Nazywam się Edward Wit, ale to już wiesz. Do tego miasta wróciłem niedawno. Tutaj się urodziłem i mieszkałem przez połowę mojego życia. Marian Wit był moim bratem i ten dom należał do naszych rodziców. Po ich śmierci, zostaliśmy w nim sami. Marian szybko się ożenił, mieli jednego syna. Jego żona jakieś trzy lata po ślubie spadła z konia i skręciła sobie kark. Został sam z małym dzieckiem. Słabo sobie radził z wychowaniem Alana. Tęsknota za żoną i syn, który ciągle mu o niej przypominał, to było złe połączenie. Chłopiec dorastał i brakowało mu ojcowskiej miłości, kolejne nianie sobie z nim nie radziły. Wyrósł na przystojnego, ale aroganckiego mężczyznę. Uważał, że wszystko mu się należy, łącznie z twoją matką!. Kiedy dowiedział się, że jest w ciąży, zostawił ją. Sylwia przyszła tutaj tylko raz. chciała porozmawiać z Marianem, by ten wpłynął na syna. Nie wiedziała, że Alan miał już inny plan. Wyczyścił konto ojca do cna i wyjechał. 
   Marek słuchał historii, która miała wpływ na jego krótkie życie.
- Dlaczego twój brat nigdy się z nami nie kontaktował,  przecież był moim dziadkiem?!. 
- Twoja mama podobno sobie tego nie życzyła. 
- No a ty, dlaczego tego nie zrobiłeś? - chłopiec drążył temat.
- Widzisz, dawno temu stąd wyjechałem i do zeszłego tygodnia nie miałem pojęcia o waszym istnieniu. 

CDN....

Tu przeczytasz historie od początku.

Pozdrawiam
 

 
 
 
 





4 komentarze :

  1. No i juz moja cierpliwość się kończy...Co dalej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie to nie gazeta:)), tutaj jest potrzebny czas:)

      Usuń
  2. Dla mnie ten wuj, po tym, co napisalas, jest coraz bardziej podejrzany. Moze sie okazac, ze maczal palce w smierci czlonkow swojej rodziny, a potem beztrosko popijal Chianti? Kiedy nastepna czesc?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to mówią, "wszyscy mogą być podejrzani", ale czy ten wujek jest?. Nie wiem dopiero go poznałam:))
      Kolejna część jak się wyrobię to dzisiaj, albo jutro:))

      Usuń

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka