wtorek, 30 grudnia 2014

Diabelska plansza Ouija (2014)

 
To jest historia o tym, jak na kawałku badziewnej deski można zarobić niezłe pieniądze.

Jak to mówią z braku laku dobry kit. Dlatego postanowiłam obejrzeć ten film. Bazuje on na paździerzowej desce, zwanej Ouija, która rozbudza wyobraźnie milionów ludzi na świecie
Trupa aktorska to kwiat nastolatków, trzy śliczne wyondulowane i pięknie wymalowane dziewczyny, dla równowagi jako tło dla poprzedniczek, dostajemy jednego kobiecego dziwoląga. Na deser mamy dwóch chłoptasi w tym jeden ciągle zdziwiony, a drugi to dupa i szafa gra. Można kręcić horror.

Początek jest nudny. Jedna ze ślicznotek po samotnej zabawie z planszą do wywoływania duchów, wiesza się na kablu lampek choinkowych. To pewnie takie nawiązanie do świąt. Swoją drogą nie wiedziałam, że ten kabel jest taki wytrzymały. To rozbudza wyobraźnię, na miejscu ducha, tzn. reżysera bym jeszcze zapaliła te lampki. No cóż nikt o tym nie pomyślał. Reszta bandy, zmasakrowana informacją o śmierci blondyny, rzuca się po kątach zastanawiając się, dlaczego ona to zrobiła?. Zanim towarzystwo się ocknie minie już połowa filmu, ale od czego jest główna bohaterka?.
Odnajduje w pokoju wariatki od lampek, tablicę Ouija i coś tam zaczyna jarzyć. Zabiera chłoptasi, drugą ślicznotkę i siostrę dziwoląga do domu denatki. Tam próbują wywołać ducha koleżanki, w nadziei, że ta im wyjawi powody swojego postępku. Oczywiście zabawa z planszą przynosi im same kłopoty. W skrócie dialog można by przestawić tak.

- Debbie to ty?
- Nie
- No to jak nie ty Debbie, to miło było poznać dziękujemy, nara idziemy do domu.

Oczywiście to co przylazło, już nie chciało odejść i zaczęło po kolei wykańczać towarzystwo. Właściwie chciałam już wyłączyć ten film, ale  15 minut przed końcem, coś zaczęło się dziać. Dlatego jeżeli będziecie chcieli go obejrzeć proponuje to zrobić od końca, nic nie stracicie.

 Zainteresowałam się samą planszą Ouija.
http://laexuberanciadehades.files.wordpress.com/2012/03/ouija.jpg

Jest to drewniana tablica, na której wypisane są wszystkie litery alfabetu. Pod nimi widnieją cyfry. Muszą być napisane słowa yes , no i najważniejsze good bye. Potrzebny nam będzie wskaźnik, na którym zgromadzeni kładą dwa palce. Litery wiadomo służą do porozumiewania i zjawa nam oznajmia jak się nazywa. Za pomocą yes i no, informuje nas, czy jest dobra, czy zła. No a good bye, mówimy kiedy chcemy się pożegnać. Proste, tylko brać i używać.
To jest czysty biznes w każdym calu. Plansza kosztuje jakieś tysiąc złotych ta paździerzowa, ale widziałam tańsze ze skóry za jedyne pięćset. Biorąc pod uwagę, jaką rozrywkę mają nam zapewnić, to pewnie sprzedawcy uważają, że to rozbój w biały dzień. Przecież za grosze możesz rozmawiać z duchem, demonem, co kto tam lubi.
Zagłębiłam się trochę w temat i właściwie nie znalazłam nic ciekawego. Jakaś historia dwóch braci, którym zachciało się by odwiedzający ich duch pokazał swoją moc i  czteroosobowa rodzinka, która z nudów postanowiła powywoływać duchy. Na taką ilość sprzedanych tablic, tylko dwa przypadki, o których wszyscy klepią na okrągło!.


Postanowiłam zajrzeć na YouTube, które jest mekką dla tych co próbują łatwo zarobić i się nie zawiodłam. To jest dopiero szarlataneria. Czego my tu nie mamy. 

Ten jest dobry, plecie trzy po trzy, przesuwa wskaźnikiem po tablicy, aż się rysy robią i gada z demonem jak z kumplem ze szkolnej ławki. Jak to mówią normalnie szacun.

Wszyscy klepią o jakimś Zozo, który jest odpowiednikiem szatana. Tutaj macie następną perełkę, ale maska była straszna:)).

Nie można powiedzieć, niektórzy się nawet starają, jak te dwie dziewczyny. Pięćset tysięcy wyświetleń samo się nie zrobi, trzeba jakoś zachęcić, ja już się boję jak patrzę na moją zmywarkę:).

To mi się podoba. Jest kryzys, plansza z kartonu może być.

Inni idą po bandzie, blondyna w białej koszulce, prowadzi blog paranormalny i ponad milion wyświetleń. Muszę sobie to wziąć do serca.

Ta dziewczynka jest niezła, zagrała lepiej niż niejeden aktor.


Jest popyt, jest podaż. Jeżeli można zarobić to czemu nie. Nie wiem może demony nie lubią kamer, bo filmiki mnie nie przekonały. Choć ja jestem zdania, że lepiej nie wywoływać wilka z lasu.

Pozdrawiam

12 komentarzy :

  1. Nigdy nie miałam "duchowych" doświadczeń i nie marzę o nich, planszy bałabym się użyć. A co jeśli to naprawdę działa? Może wśród tej setki opowieści są i prawdziwe? Wiem tylko, że w kościołach naprawdę odprawia się egzorcyzmy. Czyżby to była jedna wielka improwizacja dla tłumu...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem zdania, że licha się nie rusza:) Co do egzorcyzmów to do wielu z nich mam wątpliwości, o innych się nie wypowiadam, za mała jestem w tym temacie

      Usuń
    2. Ja w sumie tylko książki i filmy trawię, w realu to nie za bardzo życzyłabym sobie takich zdarzeń, więc zwykle nad nimi się nie zastanawiam, bo - jak słusznie wspominasz - licha się nie rusza ;-)

      Usuń
    3. Na świecie pojawiło się tyle szarlatanów, że gdyby duch przeszedł koło nas z gołym tyłkiem to byśmy tego nie zauważyli:))

      Usuń
  2. Chyba jest cos nie tak z moim wzrokiem, bo przeczytalam "plansza Ochu...ja" (wybacz wulgaryzm). Skad Ty takie rzeczy wynajdujesz, moja droga? Pierwsze slysze o takiej zabawie:). Do Siego Roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha no patrz, patrzę i patrzę i nie mogę zrozumieć jak ty to przetłumaczyłaś:)) Dziwię się, że nie słyszałaś, o tej planszy. Mam wrażenie, że ta deseczka czyha na nas za każdym rogiem, Dziękuję za życzenia:))

      Usuń
  3. Dorotko, wiele, wiele lat temu, gdy byłam małą dziewczynką, moi rodzice wraz z dziadkami i grupą znajomych z osiedla wywoływali duchy. Ja z resztą dzieciaków z ulicy i rodzeństwem podglądałam przez dziurkę od klucza, co oni tam za czary wyczyniają. Scena jak z filmu :) Pamiętam to doskonale, pamiętam też to, jak później bawiliśmy się w to wywoływanie duchów i machaliśmy kluczem na nitce. Pewnego razu dorośli wywołali ducha, który nie chciał odejść. O zgrozo - nie był to dobry duch, ale na szczęście historia skończyła się dobrze, choć jak pomyślę o egzorcyzmach Emily Rose, to przechodzą mnie dreszcze! Z pewnością nie wypróbowałabym tej planszy.
    Mam pytanie z innej beczki - obejrzałaś film "Zaginiona dziewczyna"? Ja już jestem po lekturze i seansie ;)
    Pozdrawiam ciepło i życzę udanej zabawy sylwestrowej oraz szczęśliwego Nowego Roku! Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, pamiętam że za naszych czasów, były te klucze, świeczki i jakieś talerze. Dobrze, że wasza historia skończyła się dobrze. Ja nigdy nie wywoływałam duchów, jakoś nie miałam potrzeby:). Co do egzorcyzmów Emilly Rose, to podobno bazuje na prawdziwych egzorcyzmach na Anneliese Miche, kiedyś o niej napiszę, bo to prawdziwa historia.
      Co do Zaginionej dziewczyny, obejrzałam film i uważam, że jest bardzo dobry:). Dziękuję za życzenia:)

      Usuń
  4. Kiedyś interesowały mnie takie rzeczy, teraz jakoś na to czasu nie mam :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem przy swoich chłopakach, nie potrzebujesz takiej zabawy:))

      Usuń
  5. Czego to ludzie nie wymyślą! A planszy można by użyć do porozumiewania się nie tylko z duchami, a może choćby z politykami?...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha to byłby hit, ten kto by taką tablicę wynalazł, zarobił by miliardy. Przecież nie od dziś wiadomo, że politycy zawsze mówią innym głosem:))

      Usuń

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka