" Jak Pisać Pamiętnik Rzemieślnika" Stephen King

   

  Autor zawarł całą prawdę w tym tytule. Bo jak na boga pisać o czymś co cię nie interesuje?. 

  Stephen King mistrzem był i będzie. Jego wyobraźnia zapewniła mi rozrywkę, na niejeden wieczór. On i Graham Masterton, skutecznie przeorali moją mózgownicę, stąd moje zamiłowanie do wszystkiego co straszne i dziwne. 
Niejedną lekcję poświęciłam, szmuglując jego książkę pod blatem. Klika razy musiałam się ładnie tłumaczyć, co jest takiego ciekawszego w tych "straszydłach", niż w lekcji matematyki!. Najgorsze jest to, że nie mogłam nauczycielce powiedzieć, z byka pani spadła?!!. 

  Książkę pamiętnik rzemieślnika, albo zwyczajnie przeoczyłam,  lub ze względu na temat pominęłam. Nie lubię wszelkich poradników jak pisać, bo zawsze uważałam, że to siedzi w nas. Nie ma cudownego środka, jak zostać świetnym i poczytnym pisarzem. Jeżeli nie lubisz tego co robisz, choć lubisz to małe słowo. Jeżeli to nie jest twoja pasja, nie oczekuj, że będziesz wiarygodny!.  Pieniądze są ostatnią rzeczą o jakiej powinno się myśleć. 

  Tę pozycje przypadkowo wyłuszczyłam na jednym z portali, gdzie wszyscy lubią czytać, a większość nie ma własnego zdania. Tylko klepie formułki, super chruper, boskie, wręcz wyczynowo nachalnie boskie. I nawet udało im się mnie przekonać, choć szczerze powiem, że bardziej interesowała mnie ta część autobiograficzna. 

  Zamówiłam książkę w empiku. I niczym na białego kruka musiałam trochę poczekać. Przekonajcie się sami. W końcu nadszedł ten oczekiwany dzień, kurier dostarczył mi przesyłkę. Wyciągnęłam tę lichą w strony pozycję i położyłam delikatnie na stole niczym święty Graal. Nie mogłam się pozbyć wrażenia, że jeżeli po ukazaniu się tej książki na rynku, kosztowała 100 zł. To ktoś tu chyba przegiął?!. To znaczy rozumiem, że przyświecała im myśl by jak najwięcej zarobić, na przyszłych rozgorączkowanych domorosłych pisarzach, którzy szukają złotego środka, jak zostać świetnym pisarzem, zarabiać miliony, żreć kawior i drapać się po tyłku, nie wysilając się przy tym za bardzo
  Ja wydałam 29.99 zł, nie wiem może uznali, że cenne wskazówki się zdezaktualizowały?. Generalnie miałam to gdzieś, bo tylko oczekiwałam tej ekscytacji wręcz nachalnie boskiej. 
    Początek czyta się bardzo dobrze, jeżeli tak można opisać tę część. Autor w swoim unikalnym stylu pisze o swoim dzieciństwie, które nie należało do najłatwiejszych. Ojciec odszedł, matka musiała pracować na niego i jego brata. Wieczne przeprowadzki, kolejne opiekunki w tym jedna szczególnie psychiczna. To wszystko ukształtowało małego Stephena. Pociągało go kino, komiksy, zawsze coś pisał. Można go podziwiać, bo w wieku 14 lat wysyłał swoje opowieści do wydawnictwa. Ja w wieku 14 lat nie wiedziałam za bardzo kim chce być, wahałam się pomiędzy słynnym naukowcem, albo policjantem śledczym, który pracuje gdzieś na Manhatanie, rozbija się Corvettą  i wzrokiem powala złoczyńców. 
   Chłopak się nie poddawał, kolejne odmowy odkładał na tablicę. Z wielką szczerością opisał swoją walkę z nałogami, alkohol, narkotyki. Począwszy od pierwszej wydanej za duże pieniądze powieści "Carrie", przez dziesięć lat jego książki były ukształtowane przez nałóg!. Mam nadzieję, że inni w tym temacie nie biorą z niego przykładu, w nadziei, że stworzą drugą "Misery"?. Widać, że właśnie w tej autobiografii, chciał pokazać tym pisarzom od kawiorów, o co w tej zabawie chodzi!. To było jego pasja, ciągle się rozwijał. Nie na darmo napisał w opisie dużo czytać, jeszcze więcej pisać. Nie dla sławy, nie dla pieniędzy, ale dlatego, że was to tak kręci!.
   Druga część, to się czuło, że pisanie jej przychodziło mu z wielką trudnością. No bo jak zajmować się gramatyką?. Jak pisać o kwiecistych przysłówkach, lub wywalaniu niepotrzebnych słów, jak cię się po prostu nie chce?. Uczciwie podszedł do tematu i rzetelnie przekazał swoją wiedzę, choć na każdym kroku podkreślał, że to nie jego bajka. 

     Muszę przyznać, że książka mi się podobała, może mnie nie powaliła nachalnie bosko, bo chyba nie o to w tym chodziło. Uważam, że to autobiografia może nas więcej nauczyć, niż suche fakty przekazane w drugiej części. Nie na darmo ktoś powiedział "najlepszym nauczycielem jest życie". W tym przypadku nasze życie.

Pozdrawiam
    




  

8 komentarzy:

  1. Lubie Kinga, facet ma wyobraznie nie od parady.Kiedy mialam 14 lat, ostatnia rzecza, o jakiej myslalam, byla moja przyszlosc. Slyszalam, choc nie wiem, czy to prawda, ze powiesci Kinga to jego spisane sny. Dla mnie wsrod wszystkich pisarzy tego gatunku jest numerem jeden, ale uwielbiam tez jego ksiazki, ktore z horrorami nie maja nic wspolnego, jak "Zielona Mila", czy "Skazani na Shawshank". Perelki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha ja też w wieku 14 lat miałam wsiu bździu w głowie.:))
      Ja myślę, że to nie są jego sny, tylko życie ukształtowało jego utwory. Jest bardzo dobrym obserwatorem, a że rzeczywiście ma wyobraźnie nie od parady:)) Dlatego jego książki są czytane na całym świecie.:)) Uważam, że "Zielona Mila" i "Skazani na Shawshank" to najlepiej zekranizowane jego książki, na moje nieszczęście to nie horrory, dlatego na osłodę cały czas zostaje mi "Lśnienie" i pierwsza wersja "Carrie"

      Usuń
  2. Uwielbiam tych obydwu pisarzy, mąż mnie nimi zaraził :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę,że twoja mania czytania zaczęła się bardzo wcześnie. O Kingu słyszałam,lecz nie miałam okazji czytać,pozdrawiam;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmiało można mnie nazwać maniakiem książkowym. Co do Kinga to naprawdę polecam, zacznij od krótkiej "Carrie", a nuż cię wciągnie:)

      Usuń
  4. " Zielona Mila"- genialna! Nie oglądałam filmu, żeby nie popsuć sobie wrażenia, choć to podobno b. dobra ekranizacja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście film jest świetny:) choć podobno sam King nie był z niej zadowolony:(

      Usuń

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Copyright © 2016 Mam do powiedzenia , Blogger