"Zaginiona Dziewczyna" Gilllian Flynn

  

   Dzisiaj nie będzie kolejnej części Cmentarzyska Bólu. Chcę się z wami podzielić moją relacją na gorąco po przeczytaniu książki, która jest prawie tak dobra jak będzie moja:).
  
  Zacznijmy od początku. Przypadkowo trafiłam na angielski trailer filmu, "Zaginiona Dziewczyna". 

Zrozumiałam słowa she, dead i hard work, z naciskiem na to ostatnie. I postanowiłam, że muszę się dowiedzieć czegoś więcej na ten temat, Wujek gogle okazał się pomocny i trafiłam na książkę o tym samym tytule. Nazwisko Gillian Flynn nie mówiło mi zbyt wiele, ale wiedziałam jedno ja muszę kupić jej książkę!. 
   
   Co sądzicie o waszych związkach?. Czy są takie wspaniałe jak na początku?. Czy tego właśnie oczekiwaliście?. Może odbiegają od waszych wyobrażeń, o jednej wielkiej sielance?. Może to rzeczywiście jest czasami cholernie ciężka robota?!. To ustępowanie, dostosowywanie się, czy jak kto woli docieranie. Każdy jest osobną jednostką, która ma swoje plany i marzenia, czy jest w nich miejsce dla drugiej osoby?. 
   
  Tak było w przypadku Nicka i Amy Dunne. Ona, piękna dziewczyna, główna bohaterka książek swoich rodziców o idealnej Amy, przyzwyczajona do stania na piedestale. On przystojny dziennikarz z typu tych mężczyzn, których wszyscy kochają. Zawsze idący na łatwiznę, ktoś inny za mnie to zrobi. Czy ich małżeństwo ma realną szansę na przetrwanie?. Na początku wydaje się, że tak. Dostają piękne mieszkanie, w którym mogą śnić swój idealny sen o ich związku. Obydwoje mają dobre prace. Na każdą rocznicę ślubu Amy wymyśla zabawy w poszukiwanie skarbów. Można zapytać czego chcieć więcej?. 
   W tę sielankę zakrada się światowy kryzys. Najpierw pracę traci Nick, później Amy. Nick nie potrafi sobie poradzić z tą nową sytuacją, przecież zawsze był tym wspaniałym!. Na szczęście nie są zwykłymi zjadaczami chleba. Amy dzięki książkom rodziców, którzy bądź co bądź, całe życie zarabiali miliony na jej wizerunku. Zgromadziła okrągłą sumkę. Mieli za co przeczekać ten trudny okres. Niestety choroba mamy Nicka, zmusiła ich do przeprowadzki w miejsce, w którym idealna Amy musi się pogodzić z utratą tego wszystkiego co dotąd kochała?. 
    Nadchodzi dzień piątej rocznicy ich ślubu, który przesiąknięty jest ich bagażem doświadczeń. Do dawnego uczucia, można dodać inne jak niechęć, złość, podejrzenia. Amy jak zwykle przygotowuje poszukiwanie skarbów, Nick też chce jej coś przekazać. Niestety nie może tego zrobić, bo Amy znika.....

    Książka jest napisana w amerykańskim stylu z ich wyszukanymi opisami szczegółów, ale co z tego?. Z każdą kartką chcemy tylko więcej i więcej. Gdzie jest Amy?. Co się z nią stało?. Czy Nick naprawdę mógłby.....?.


Pozdrawiam

12 komentarzy:

  1. Dorotko, czytam tę książkę od kilku dni. Jest rewelacyjna! Wciąga mnie niesamowicie i przy okazji skłania do refleksji nad własnym związkiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Kasia to widzę, że mamy taki sam dobry gust:. Świetna książka:))

      Usuń
  2. Musze dorwać ta książkę,lubię takie klimaty:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że przekonałam:)), ja przynajmniej będę wracać do tej książki. I już czytam jej następną. "Mroczny zakątek". Majątek stracę na tych książkach:)

      Usuń
  4. Jak to sie mowi, kazdy ma jakiegos trupa w szafie:). Widze, ze w filmie gra Ben Afleck, ktory nie jest moim ulubionym aktorem, ale co tam. Zgadzam sie w zupelnosci, chociaz ksiazki nie przeczytalam, ze jest tylko prawie dobra w porownaniu do Twojej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I proszę chociaż ktoś wziął w obronę moją książkę:)) Nie zapomnę ci tego.:))
      Ben Afleck też nie jest moim ulubionym aktorem, ale powiem ci, że do tej roli nie mogli znaleźć lepszego:)) Właśnie, że jest tak amerykańsko idealny, no i uczciwie mówiąc ma chłopak talent, choć nie zawsze miał szczęście do ról.

      Usuń
  5. Czytam.CIekawe , co się stało z Amy?

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Copyright © 2016 Mam do powiedzenia , Blogger