wtorek, 13 stycznia 2015

"Grand Budapest Hotel"(2014), poczujecie się jak w początkach kina

kino świat

Nudzi was już kino akcji, gdzie krew leje się strumieniami, a ci dobrzy zawsze mają pod górkę?. Jeżeli wasza odpowiedź jest twierdząca?. To z czystym sumieniem mogę polecić wam ten film.


Co by tu napisać?:)... a prawda, może najlepiej od początku.

                                      HISTORIA 
Jest to historia przypadkowej przyjaźni pomiędzy konsierżem wspaniałego hotelu "Grand Budapest", a zwykłym boyem, o wiele mówiącym imieniu  Zero. Tak jak jego imię wskazuje, ma zero doświadczenia, zero rodziny, zero układów i właściwie wygląda jak wielkie zero. Przecież jest tylko boyem, który przypadkowo dostał pracę w tym wspaniałym miejscu. Jednak jest coś co go wyróżnia od innych. Jego maksymą są słowa "kto by nie chciał pracować w tym hotelu". Co zaskarbia mu sympatię, głównodowodzącego tą menażerią, wielkiego konsierża Mesie Gustave. Pod jego rządami, w tym przedwojennym hotelu wszystko chodzi jak w zegarku. Sam stara się korzystać z życia jak jego bogaci goście. Uwielbia dobre perfumy, poezję i właściwie nie ma takiej rzeczy, której by nie załatwił. Zabawia starsze panie, w sobie tylko znany sposób. Jak można przypuszczać, bogate klientki nie narzekają. I nagradzają "przyjaciela" sowicie. Wszystko toczy się utartym szlakiem. Klienci muszą być zadowoleni i tak jest.

                                      SPADEK
Jak w prawdziwym życiu, tak i w tym filmie ciemne chmury zaczynają się zbierać nad życiem Mesie Gustave, kiedy jedna z zakochanych w nim klientek, zostawia mu w spadku cenny obraz. Jej pazerne dzieci nie mogą przeboleć tej straty i zrobią wszystko by do tego nie dopuścić.....


To pierwszy film Wesa Andersona jaki oglądam, dlatego nie będę się silić na porównania. Jednak ta czarna komedia mnie urzekła przedwojennym szykiem, gracją słów i groteską znaną tylko z kina niemego. Widz ma wrażenie, że jak się dobrze rozejrzy, to gdzieś w koncie zobaczy panią brzdąkającą na pianinie dla nadania dramatyzmu scenom, a zamiast głosów, zobaczy tylko mimikę twarzy i napisy. Jednak nie to jest najcenniejsze w tym filmie. To prawdziwa przyjaźń i poświęcenie dla drugiego człowieka, czynią z niego arcydzieło.

Pozdrawiam

10 komentarzy :

  1. Szczerze rzekłszy na prawdę mam dosyć czarnych charakterów z krwawych sensacji. Filmów Wesa Andersona też nie znam, więc chętnie się zainteresuję- u nas ferie tuż tuż. Pozytywnemu obrazowi świata stanowcze TAK!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej i ten film nie jest wolny od przemocy, ale jest ona podana w tak żartobliwy sposób, że wszystko rekompensuje:)

      Usuń
  2. I chyba jednym z aktorów jest Ralph Fiennes, o ile mnie wzrok nie myli, więc tym bardziej warto obejrzeć ten film:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Ralph Fiennes to sam Mesie Gustave:) Znakomity w tej roli:)

      Usuń
  3. Obejrzalam film. Bardzo ciekawy :)

    Pozdrawiam
    www.dookola-swiata-w-jeden-dzien.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. To super film, który umilił mi pewne długie i przykre chorobowe :) piękne kolory ma na dodatek, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda film wydaje się pokolorowany:) pozdrawiam

      Usuń

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka