niedziela, 4 stycznia 2015

Nie potrzebuję dzwoneczka, a po śmierci mnie spalcie

http://www.spinserpent.com/2012/09/fire-destroyer-of-all-things.html
 
Co prawda nie spieszy mi się, ale wydarzenia z wakacji przypomniały mi o tym, że śmierć może przyjść w każdym momencie. I raczej nie można się na nią przygotować.

 
Jak to mówią amba fatima, dzisiaj jesteś, a jutro cię nima. I to "nima" niestety nikogo nie oszczędzi. Pewnie jak większość ogółu, choć znam kilka wyjątków, nie lubię pogrzebów. Jest coś upiornego w tym, że zmarły leży w trumnie. I jeżeli jakaś fachura od makijażu się naszym truchłem nie zajmie. To raczej nie będziemy wyglądać jak Marlin Monroe. Wiadomo każdy nieboszczyk by chciał (to moja teoria, bo żadnego nie pytałam), by osiedlowe kumoszki po jego pogrzebie plotły gdzie się da
- jak pięknie wyglądał(a), normalnie jakby spał(a).
- Tak, tak, a te włosy ułożone w fale i ręce składał(a) do modlitwy, normalnie czysty anioł!. Choć jak wiemy, to nie jest możliwe. Przynajmniej nie tak od razu. Bo to zakała był(a) przed śmiercią - 
Tak mogą o się o nas wypowiadać żałobnicy, którzy z ciekawością będą się przyglądać temu co po nas zostało.
 
Dobra właściwie mało mnie obchodzi, jak będę wyglądać po śmierci. Niech głowę sobie tym zaprzątają ci, co będą się na mnie lampić. Jeżeli chodzi o mnie to mogę na tamten świat iść w Relaxach i obleczona we włosienice.
Pomimo, że medycyna stoi na wyższym poziomie, nadal zdarzają się przypadki, kiedy ktoś obudzi się w trumnie. Raczej mało komfortowa sytuacja. Widzieliście filmik z tą małą dziewczynką?.
 
Kiedyś sobie radzono z tym problemem. Do trumny wkładano, rurkę przez którą zmartwychpowstały mógł w razie czego oddychać, a do jego ręki przywiązywano sznureczek, który przyczepiony był do dzwonka na powierzchni. Gdzieś kiedyś czytałam, że nawet w Galicji był taki zwyczaj. Podobno było kilka przypadków, kiedy dzwonek zadzwonił.
 
Ja wiem, że technika poszła do przodu i że teraz to praktycznie nie możliwe i takie tam bla bla bla. Lecz skłaniam się ku kremacji. I estetyczne to i ekonomiczne, bo zabieramy mało miejsca, a najważniejsze nie potrzebujemy dzwoneczka.
 
Pozdrawiam

 
 

6 komentarzy :

  1. Rowniez sklaniam sie ku kremacji, choc na razie wole o tym nie myslec. Ale tak jak piszesz- dzisiaj jestes, jutro cie nie ma. W kazdym razie przygnebiajacy temat...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Temat przygnębiający, ale to po prostu życie:)

      Usuń
  2. Ja tam wolę żeby mnie podzielili na części i rozdali wtedy będę miała drugie życie w innym ciele :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bardzo szczytne podejście:) dawca organów, u nas wciąż za mało praktykowane:)

      Usuń
  3. Ja też chcę być kremówką :) Ale wcześniej,,jeśli się da, to oddam co mogę, a raczej wytną ze mnie bez znieczulenia i narkozy, więc jak coś to im powiem, że żyję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to jest dobry pomysł, trzeba zadbać o swoje interesy i każdy sobie radzi jak może:))

      Usuń

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka