Ciemne sprawki sprzed wielu lat


Dzisiaj na moim blogu zrobię mały wyjątek i dopuszczę do głosu kogoś innego. Na razie nie zdradzę kim jest. On sam to wyzna w odpowiednim momencie. Mogę tylko napisać, że nazywa się Kazimierz.


Witajcie pięknie drodzy czytelnicy. Nie nawykłem do opowiadania o sobie, to raczej inni zawsze tłumaczyli się przede mną. Dlatego pozwólcie, że trochę się ogarnę w tej jakże nowej dla mnie sytuacji.
Urodziłem się dawno, dawno temu. To były dziwne i dzikie czasy. Ludzkie życie znaczyło tyle co nic. Ja miałem więcej szczęścia, moi rodzice byli bardzo ważnymi osobami w naszym państwie, a ja niedługo miałem ich zastąpić. Odebrałem najlepsze wykształcenie i trenowano mnie w walce wręcz. Jak to kiedyś bywało, zmuszono mnie do pierwszego małżeństwa. Żonę nie kochałem, ale nasi rodzice uważali, że to będzie dobre dla nas i dla naszych rodzin. Może nawet na początku się starałem, tak przypuszczam, bo tego dobrze nie pamiętam. Wybaczcie tyle lat minęło i ćmi mi się w rozumie. Z tego związku miałem dwie córki. Wtedy nikt nie słyszał o męskim genomie, obwiniałem za wszystko żonę. Jak tylko mogłem, wymykałem się do mojej starszej siostry.  Elżbieta wyszła za Węgra i lubiłem ją odwiedzać. To właśnie w jej domu spotkałem Klarę. Zapałałem do niej uczuciem, a może chciałem ją tylko posiąść? Nieważne. Ten związek i tak nie miałby racji bytu. Niestety o wszystkim dowiedział się jej ojciec. Wściekły z mieczem w ręku wpadł do domu mojej siostry. Zanim ktoś zdołał go powstrzymać, ten rzucił się na nią i jej męża. Elżbieta straciła cztery palce, a szwagier próbując ją ratować został ranny w ramię. Przestępca poniósł za to srogą karę, został stracony, a następnie poćwiartowany. Jego rodzinę wyrżnięto w pień, zaś piękną Klarę oszpecono odcinając jej nos. Mi się jak zwykle upiekło.

Szybko wróciłem do domu, gdzie czułem się bezpieczniej, co prawda czekała tam na mnie moja żona, ale na szczęście szybko znalazłem sobie inne "pocieszycielki". Kiedy miałem 23 lata, mój ojciec zmarł. Musiałem go zastąpić i próbowałem odnaleźć się w tej nowej dla mnie sytuacji. Nie mogłem w tym temacie liczyć na żonę. Zresztą moje pierwsze małżeństwo nie trwało długo. Żona zawsze była chorowita i kilkanaście lat po ślubie zmarła. Szybko ożeniłem się z następną w nadziei, że ta mi da męskiego potomka. Niestety z tego związku nie mieliśmy dzieci. Starałem się o unieważnienie tego małżeństwa w kościele, ale nie mogłem uzyskać zgody. Nie zważając na te chwilowe problemy, postanowiłem nie czekać i ożeniłem się po raz trzeci. Wy to dzisiaj nazywacie bigamią, my wtedy na to mówiliśmy władza. Kolejna żona nie przyniosła mi ani potomka, ani miłości. Zresztą do tej ostatniej chyba nie byłem stworzony. Co tu dużo mówić lubiłem kobiety, zaczynając od zwykłych wiejskich dziewek, po mieszczanki, a skończywszy na damach wyższego stanu. Tę moją powiedzmy "przywarę" pozwolił sobie mi przypomnieć pewien klecha. Jednak długo nie musiałem się nim przejmować, "ktoś" go utopił w rzece. Na moje usprawiedliwienie, mogę napisać, że nie byłem do końca złym człowiekiem. To prawda dopuszczałem się niecnych czynów na  kobietach i byłem twardy dla wrogów, ale także kochałem mój kraj. Dużo dla niego zrobiłem i to jego dobro stało dla mnie na pierwszym miejscu. Wciąż nie miałem męskiego potomka. Dlatego szybko ożeniłem się po raz czwarty. Nie byłem już wtedy młody, ale liczyłem, że młoda żona powije mi dziedzica. Bóg nas jednak obdarzył trzema córkami z których dwie umarły bardzo wcześnie. Zapytacie, po co był mi tak potrzebny potomek męski?. Zdradzę wam więc sekret, wiecie już jak mam na imię. 
Tak nazywam się Kazimierz..... KAZIMIERZ III WIELKI z Bożej łaski Król Polski, Pan i Dziedzic ziem krakowskiej, sandomierskiej i sieradzkiej, łęczyckiej, Kujaw, Pomorza i Rusi.



14 komentarzy:

  1. Witam. Ależ historia- tego się po królu Kaziu, którego nam nauczyciele od podstawówki każą podziwiać, nie spodziewałam. Widać, że w każdym z nas jasna i ciemna strona walczą o lepsze... Urodzić się w tamtych czasach- to musiało być nieprzyjemne dla kobiety...
    Historia bardzo ciekawa i świetnie opisana. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem ci, że interesuję się historią i sama dobrze pamiętam fakt, jak byłam w szoku, kiedy przeczytałam te rewelacje o naszym Kazimierzu Wielkim:) To prawda, że na lekcjach historii wciskają nam suche fakty, choć ja osobiście to lubiłam. Lepiej by dzieci, się nie uczyły o bujnym życiu Kazimierza:) Pozdrawiam

      Usuń
  2. bardzo zaciekawił mnie ten post już od samego początku, jakoś nie mogłam się oderwać i koniecznie brnęłam do końca i doznałam szoku :P
    nie spodziewałam się że opisana historia dotyczy Króla Polski, niezły był z niego kobieciarz, zresztą mając taką władzę, zapewne mógł mieć każdą kobietę na jaką tylko miał ochotę.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda władza, zawsze przyciągała kobiety. Choć w przypadku króla Kazimierza, wiele z jego kochanek nie miało nic do powiedzenia. Brał to na co miał ochotę, jak ze szwedzkiego stołu. Jak to mówią kto bogatemu zabroni:)

      Usuń
  3. Żeby było ciekawiej król Kazio miał trzech męskich potomków tylko... z nieprawego łoża.Ich matką była prawdopodobnie szlachcianka o imieniu Cudka, żona królewskiego dworzanina Niewierzy. Kazimierz Wielki pamiętał o nieślubnych synach w testamencie ( śmierci ojca doczekało tylko dwóch), uszczęśliwił ich paroma drobnymi wsiami... Zawsze coś,jednak o tronie marzyć biedacy nie mogli. A historia życia ostatniego Piasta faktycznie pasjonująca:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda król Kazimierz miał trzech synów z nieprawego łoża, o których pamiętał:)), a ilu miał o których nie wiedział, tego nikt nie wie:) Ciekawa jest też sprawa żydówki Esterki, chociaż niektóre źródła twierdzą, że nią nie była:)), ale nie chciałam o niej wspominać, bo może niektórzy za szybko by się domyślili o kogo chodzi:))

      Usuń
  4. Kurde a ja rodzę samych synów ;)
    Nie znałam tej historii od takiej strony ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takich informacji raczej nie podają w podręcznikach:)

      Usuń
  5. Swietna opowieść, to taka moja wymarzona lekcja historii. Nie znoszę suchych faktów, lubię zaś, gdy są okraszone różnymi szczegółami, nawet intymnymi. Królowie polscy (zresztą nie tylko polscy) to naprawdę niezwykły materiał do studiowania. Poproszę o więcej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze kochałam historię i lubiłam wyszukiwać takie perełki informacyjne. Jeżeli podoba wam się taka forma, to może dodam coś od czasu do czasu by nie zanudzać. Nasza i nie tylko nasza historia jest czasami ciekawsza od najlepszego filmu i najważniejsze wydarzyła się naprawdę:))

      Usuń
  6. Świetnie napisane. Moja historyczka z liceum 'sprzedawała' nam takie smaczki na lekcjach historii. Zdecydowanie było to ciekawsze niż suche fakty i wkuwanie dat na pamięć :)

    OdpowiedzUsuń

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Copyright © 2016 Mam do powiedzenia , Blogger