"Snajper" (2014) - mówcie mi Diabeł

kino świat

Koledzy z drużyny nazywali go "Legendą". Wrogowie mieli dla niego inną ksywkę "Szajtan ar - Ramadi" (Diabeł z Ramadi).

Kiedyś na jednej z zapchlonych imprez integracyjnych, zaproszono nas na strzelnicę. Oczywiście dano nam ślepaki zamiast ostrych naboi. Pewnie część zarządu i reszta pomniejszych dyrektorków przeczuwali czym ta drobna różnica mogłaby się dla nich skończyć. Jednak nie o tym miało być. Większość po upojnej nocy była tak "zintegrowana", że aż dziw brał, że niektórzy mieli siłę podnieść głowę powyżej kolan. Dlatego sala po chwilowym poruszeniu szybko opustoszała i na miejscu zostało czterech śmiałków w tym ja jedna dziewczyna. Z pozostałej resztki najlepszych z najlepszych, to właśnie ja okazałam się zwycięzcą. Koledzy śmiali się, że to szczęście początkującego i zawsze miałam 25 % szansy na wygraną. Innego zdania był nasz opiekun. Powiedział do chłopaków takie słowa.
 
- Wy za dużo kombinujecie przed strzałem, bo rywalizujecie ze sobą i to was gubi. Ona ma to gdzieś. Szybko ocenia sytuację i robi swoje.
 
Piękne słowa w swojej prostocie. Chris Kyle też taki był. Oceniał sytuację i robił swoje.
 
#Są trzy rodzaje ludzi. Naiwne owce. Rozmiłowane w gnębieniu słabszych wilki i psy pasterskie. Te chronią owce  i tępią wilki. W tej rodzinie nie wychowujemy owiec, ale złoję wam tyłki, jeśli staniecie się wilkami. Chronimy swoich. Jeśli ktoś was zaatakuje lub  będzie dokuczał twojemu bratu, macie moją zgodę na dołożenie mu#
 
 Te słowa skierował ojciec do małego Chrisa, odtąd chłopiec miał już być tylko psem pasterskim. Młody Teksańczyk, którego jedyną rozrywką było rodeo. Wstępuje do elitarnej  jednostki Navy SEAls. Szkoli się na snajpera. Taki żołnierz nie bierze udziału w zwykłej walce. Jego jedynym zadaniem jest wypatrywanie i eliminacja wrogów, by w razie zagrożenia ochronić życie kolegów. Myślisz, że wiesz jak wygląda wróg?. Bzdura!!... to może być każdy. Począwszy od małego chłopca, na staruszku o lasce skończywszy. Potrafilibyście strzelić do dziecka?. Dzień po dniu, miesiąc, po miesiącu. Godziny leżenia w niewygodnej pozycji. Namierzony cel, pal!. Wydaje się, że musi sobie sam poradzić z traumą wojenną, ale przecież jest jeszcze jego żona. Mają dwójkę dzieci, które potrzebują tatę. Chris jednak nie potrafi już inaczej żyć. Kolejna misja, kolejne trupy ścielą się u jego stóp. Jego legenda rośnie, a wrogowie marzą o dniu, w którym go dopadną. Przychodzi dzień, kiedy kończy ostatnią misję. Wraca do domu, jest już bezpieczny, ale czy na pewno?.  
 
Kiedy Eastwood bierze się za jakiś film, z góry można założyć, że czeka go kolejny sukces. Mocny, trzymający w napięciu i trochę wyidealizowany obraz. Oszczędność dialogów, które zastępują kadry. To działa bardziej niż tysiąc słów. Kto czytał książkę Kyla wie, że to był wojownik z krwi i kości.  Co z tego?. Wystarczyło by z psa pasterskiego stał się na moment owcą, a wilk to wykorzystał.
 
Pozdrawiam
 
 
 

12 komentarzy:

  1. Mialam okazje ogladac w weekned. Bardzo dobry film.

    Pozdrawiam
    http://dookola-swiata-w-jeden-dzien.blogspot.ch/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie oglądałam ale zapowiada się ciekawie.
    Za to wczoraj oglądałam miasto 44 i byłam mocno zawiedziona tym filmem. Strata czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie oglądałam miasta 44 i jakoś mi się nie spieszy

      Usuń
  3. Chris Kyle to bardzo ciekawa postać.Pamiętam,że w Iraku współpracował z GROMEM, a okoliczności jego śmierci były rzeczywiście porażające- wszak tyle razy uszedł z życiem z prawdziwego piekła. Film koniecznie trzeba zobaczyć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I pił Żubrówkę z chłopakami z Gromu.:) Okoliczności jego śmierci są dziwne

      Usuń
  4. Ja bardzo lubię filmy Eastwooda- jako reżyser całkiem nieźle sobie poczyna, nic tylko film obejrzeć (niestety nie miałam jeszcze okazji, ale szybko nadrobię).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Choć jego filmy są trochę wyidealizowane, to trudno o lepsze:). Koniecznie nadrób zaległości:)

      Usuń
  5. To nie na moje nerwy . Film świetny , ale historia mnie przytłoczyła , jeszcze myśl że to prawda że On tyle razy uszedł z życiem tam na wojnie a zginał ... Ja wyłam jak głupia . Nie obejrzałabym go drugi raz bo pewnie byłoby to samo .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem ci, że oglądałam z ciekawością ten film. I myślę, że jeszcze do niego wrócę. Na początku, nie mogłam zrozumieć o co chodzi. Jak zaczęli pokazywać te zdjęcia z przejazdu trumny. Później zaczęłam szukać informacji. Cała sprawa grubymi nićmi szyta, zaczynam się zgadzać z jego żoną. Coś tu jest naprawdę nie tak

      Usuń

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Copyright © 2016 Mam do powiedzenia , Blogger