Szczury Tunelowe - misja tylko dla odważnych



Dzisiaj swoją historię opowie kapitan Herbert Thorton. Wiem, że to wam dużo nie mówi. Jednak zaręczam, że ten skromnej postury mężczyzna, jest ciekawą postacią. Był założycielem grupy, do której mogli należeć tylko ci najodważniejsi. Nazwali się "Szczurami Tunelowymi".

 
Nazywam się Herbert Thorton i byłem dowódcą I Dywizjonu Chemicznego podczas amerykańskiej interwencji w Wietnamie. Kiedy zaczęliśmy wojnę myśleliśmy, że to będzie bułka z masłem. Jednak szybko boleśnie przekonaliśmy się, jak nie doceniliśmy wroga. Słabo wyposażone jednostki Wietkongu robiły czystki w naszych szeregach, a my nie mogliśmy zrozumieć jakim cudem to się dzieje!. Często śledziliśmy jakiś oddział i w końcu dochodziło do wymiany ognia. Kiedy nagle wróg znikał łącznie z zabitymi i atakował nas od tyłu. Byliśmy przekonani, że poruszają się jakimiś tunelami, tylko gdzie znajduje się do nich wejście?. Dopiero po czterech latach udało nam się trafić na pierwszy właz. Było to 7 stycznia 1966 roku i jak to w życiu bywa zadziałał przypadek. Jeden z naszych żołnierzy przeczesujących teren, usiadł zmęczony na ziemi i zahaczył ubraniem o wystający z liści gwóźdź. W końcu trafiliśmy na pierwszy właz. Myślicie, że to sukces?. My też tak myśleliśmy. Sprawa jednak nie była taka prosta. Wietnamczycy, to niski, szczupły naród i pod siebie budowali tunele. Miały maksymalnie 150 cmi wysokości i to tylko w niewielu miejscach, a szerokości niecały metr. Jeden  z naszych pierwszych śmiałków Australijczyk już do nas nie wrócił. Zaklinował się i udusił.  Musieliśmy zmienić taktykę. Rośli Amerykanie i Australijczycy słabo się nadawali do tej misji. Dlatego naszych rekrutów zaczęliśmy werbować, spośród Latynosów, Portorykańczyków, czy Meksykanów. Byli niżsi i drobniejsi.  Mówiono o nas bohaterzy, albo wariaci. Coś w tym jest. Bo nawet rosły osiłek z innej drużyny bał się zadrzeć ze szczurem. Byliśmy gotowi na wszystko. Tylko niespełna rozumu człowiek, da się wcisnąć do wąskiej jamy. I właśnie jak szczur, rozebrany do pasa, wyposażony tylko w latarkę, pistolet i bagnet. Centymetr po centymetrze przeciska się przez wąską gardziel. Ciemność i duchota nie były naszym największym problemem. Każdy z nas pod ziemią spędzał od kilku do kilkunastu godzin. Zmęczenie dawało o sobie znać, a na każdym kroku czyhało niebezpieczeństwo. Zamaskowane doły, na których końcu jeżyły się bambusowe ostrza. Pułapki z materiałami wybuchowymi. Koszyki z jadowitymi wężami i skorpionami. Wartownicy Wietnamscy, którzy czekali na nas ukryci za cienkimi matami bambusowymi. Włócznie, wbijające się w nasze ciała jak w masło, po uruchomieniu zapadki i trujący gaz. Tak, to wszystko przesądzało o tym, że w nasze szeregi nie mógł się dostać byle kto. Wiecie co było najśmieszniejsze?....i wiedźcie, że teraz przemawia przeze mnie czarny humor, takie są już uroki wojny. Kiedy udało ci się ominąć te skorpiony, węże, gówniane zapadki i kitajców czyhających na twój skalp. Myślałeś, że już nic ci nie zagraża. Nic bardziej mylnego. Po kilkunastogodzinnym pobycie w tunelu, było się tak upieprzonym, że niewiele się różniło od żołnierza wietnamskiego. Wielu z nas straciło życie przez tak głupią pomyłkę z rąk własnej brygady. Nauczeni smutnym doświadczeniem, zanim zdecydowaliśmy się wyjść, gwizdaliśmy piosenkę "Dixie". To był nasz swoisty sygnał.
 
To był kolejny zwykły dzień, ja z kolegą przeczesywaliśmy następny tunel. Przyjaciel nie zauważył pułapki, bomba wybuchła. Siła rażenia była tak wielka, że mnie wyrzuciło na powierzchnię, a mojego towarzysza nigdy nie odnaleziono. Taka jest moja historia. Inni przejęli pałeczkę, próbując sprawę doprowadzić do końca. Nigdy im się to nie udało. Kiedyś jeden z Wietnamskich jeńców próbował nam to prosto wytłumaczyć, ale wtedy się z tego śmialiśmy. Wiecie co powiedział?. "Nigdy z nami nie wygracie, bo my jesteśmy u siebie".
 
Pozdrawiam
 

12 komentarzy:

  1. Nie oglądałam, ale zapowiada się ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej to jest prawdziwa historia nie film:)

      Usuń
    2. Jest film oparty na tych wydarzeniach :)
      http://www.filmweb.pl/film/Tunnel+Rats-2008-433365#

      Usuń
    3. Wiem, że jest film o tym samym tytule, ale nie ma nic wspólnego z prawdziwą historią. Generalnie filmu nie polecam, prawdziwa historia jest bardziej ciekawa:))

      Usuń
  2. Prawdziwe historie są zawsze bardziej ciekawe od filmów. Fajnie to przedstawiasz, aż człowiek ma ochotę dowiedzieć się czegoś więcej:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, ja uwielbiam historię i mogę w tym temacie nie być obiektywna:) ale ta historia jest naprawdę ciekawa i film do niej się nie umywa

      Usuń
  3. Nie na moje nerwy. Choć myślę że będzie ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Prawdziwe historie jeszcze bardziej trzymają w napięciu. Człowiek sobie jeszcze bardziej wszystko uświadamia,pozdrawiam;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak myślę:) Prawdziwe historie bardziej działają na wyobraźnię:))

      Usuń
  5. "Szczury tunelowe" to podobno najlepsze oddziały specjalne w historii . Pewnie całkiem to możliwe, biorąc pod uwagę warunki w jakich działali... Fascynujace i straszne, jak cała wojna wietnamska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, ci drobni faceci mieli w sobie więcej odwagi, dzikości i charyzmy niż nie jeden drągal. To musiało zadziałać, a tak niewiele się o nich mówi.

      Usuń

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Copyright © 2016 Mam do powiedzenia , Blogger