czwartek, 23 kwietnia 2015

Odmienne stany świadomości - grzybki halucynogenne


fot. Bom

"Odmienne stany świadomości". Na początku lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku nakręcono film pod tym samym tytułem. Zresztą polecam.

W skrócie, pewien naukowiec po wypiciu mikstury z grzybków halucynogennych, zamykał się w ciemnej skrzyni. Później twierdził, że podczas kontemplacji przenosił się wstecz, do czasów kiedy nasi przodkowie dopiero co zeszli z drzewa. Ja tam nie wiem co to były za grzybki, ale facetowi pod koniec filmu tak odbiło, że zachowywał się jak małpa, czuł się jak małpa i wyglądał jak nasi niedalecy krewni. 

Przypomniała mi się taka historyjka o moich kolegach z czasów nastoletnich. Nazwijmy ich Kaziu i Jasiu. Kaziu wysoki i cienki jak szprycha, Jasiu jego przeciwieństwo, niski i korpulentny. Jak to przeciwieństwa ciągnęli do siebie jak magnes. Tam gdzie ty Kaziu, tam i ja Jaś. Ich małe mózgi musiały być w ciągłym ruchu. I kiedy tak turlały się po pustej przestrzeni czasem siłą rzeczy uderzały o czaszkę. Wtedy następowało coś w rodzaju wybuchu nuklearnego i jeden z nich wykrzykiwał mam pomysł!!. Zwykle pomysły były nieszkodliwe i ograniczały się do:

- Dzisiaj będziemy mówić do wszystkich trzy bobry, bobry

- Lub, nie odzywamy się do nikogo przez cały dzień. Trzeba przyznać, że szczególnie pod wrażeniem tego pomysłu byli ich rodzice.  Żaden się nie ugiął, choć tego dnia przynieśli ze szkoły kilka pał i uwagę od dyrektorki,. 

- Na uwagę mógł też zasługiwać fakt zwędzenia kolekcji patyczaków, którymi pieczołowicie opiekowała się pani od biologii. Nie pomogły tłumaczenia, że patyczaki na pewno czuły się samotne w tym terrarium. Musieli wszystkie oddać i dokupić jeszcze trzy, bo z radości po odzyskaniu w tak nieoczekiwany sposób wolności, trzem się zdechło.

I tak leniwie czas mijał Jasiowi i Kaziowi, jednak do czasu. Nie pamiętam, który przyniósł nowy hicior. Jeden ze światłych oglądał jakiś film o matołach, którzy się nażarli jakiś grzybków halucynogennych i tu cytuję jednego mistrza;
- Jakie oni mieli po nich zajebiste wizje!! -oczywiście oni też tak chcieli. Jasiu krzyczał podekscytowany.
- Dzisiaj jedziemy w to miejsce, bo zezowaty Ziutek na życie swojej matki przysięgał, że w tym zagajniku widział identyczne!. Zezowaty Ziutek rzeczywiście miał takiego strita, że trzeba było postawić pytanie, a czego to on nie widział?!.
Nie pomogły nasze jęki i stęki - Chłopaki to były grzybki z Ameryki, a nie z Polski, zresztą to jest niebezpieczne!.
Jak pomyśleli (choć tu bym się sprzeczała, czy ktokolwiek  z nich zadał sobie taki trud jak myślenie), tak pojechali po grzybki. Wrócili za dwie godziny z małą reklamówką, na której dnie pyszniło się kilka wypierdków na cienkiej nóżce. Oczywiście żaden z nich nie bawił się w jakąkolwiek obróbkę termiczną i na żywca zaczęli zajadać się przysmakami. Pierwszy został pożarty z prawdziwą przyjemnością. Sądząc jednak po ich minach, jego smak to nie była delicja. Dlatego drugi został wtrążolony już z mniejszym entuzjazmem, zaś trzeci to była już prawdziwa męczarnia. Kaziu przewracał oczami, a Jasiu mu nie ustępował. Sadząc po ich minach do wizji było im daleko, za to do wymiotów bardzo blisko. W końcu nie wytrzymali i jak wszystko robili razem, tak oddali ziemi grzybki. Skończyło się na tym, że biedni rodzice pojechali z nimi do szpitala na obserwację, a że szczęścia im nie brakowało, czego nie można powiedzieć o rozumie, ta historia skończyła się dla nich dobrze.

Morał z tej historii płynie taki: Jedz ty człeku grzybki, ale tylko te jadalne. Trzymaj  się z dala od trujaków, bo twoje wizje na świetlaną przyszłość będą raczej marne. 

Pozdrawiam
 
 

16 komentarzy :

  1. O rany! Popłakałam się ze śmiechu :) ...i nad losem biednych trzech patyczaków oczywiście ;)
    Ciężka to musiała być dola rodzicielska takich "gieniuszy" chować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patyczaki zostały godnie pochowane:) Wiesz? ich rodzice rzeczywiście nie mieli lekko w czasach szkolnych. Jednak chłopcy o dziwo wyrośli na ludzi:))

      Usuń
    2. Jak się zastanowię, to z mojej klasy z technikum też najlepiej powiodło się tym najbardziej postrzelonym :) pewnie mają więcej wyobraźni... i życiowego doświadczenia zdobytego za młodu ;)

      Usuń
    3. Taka prawda:) nie bali się w życiu eksperymentować.:)

      Usuń
  2. Fajnie napisana historyjka z morałem :) zaobserwowana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to mówią życie pisze najlepsze scenariusze:)

      Usuń
  3. Za czasów szkolnych to u mnie trafili się tacy Kaziu i Jasiu i to nie jeden . Chodzili, szukali , a potem wszystko kończyło się fiaskiem ... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę że większość z nas znała takiego Kazia i Jasia, a może czasem to była Agatka i Kasia. Tu nie ma podziału na płci:))

      Usuń
  4. Jak to się dzieje, że szczęście i brak rozumu zazwyczaj idą zo sobą w parze:)? Pojęcia nie mam, ale chłopcy faktycznie mieli farta, że tylko tak to się skończyło:).

    Morał mnie rozwalił!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz oni zawsze robią, a później myślą. Czasem się to sprawdza, a czasem przynosi opłakane skutki. Choć czasem człowiek może im tylko pozazdrościć tej spontaniczności:)

      Usuń
  5. Mówią,że głupi zawsze ma szczęście.W ich przypadku tak było,he... Z drugiej strony wesoło z nimi było,buziaki:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba przyznać, że szczęścia im nie brakowało:))

      Usuń
  6. przypomniała mi się podstawówka, i tematy takich grzybków też były, pomysł z niemówieniem przez cały dzień był dobry, albo bobry bobry, dobre, dobrze, że się dobrze to skończyło, rodzice powinni ich na siłę rozłączyć chyba po tym wydarzeniu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy z nas mógłby opowiedzieć takie same, lub podobne historie:) Z tymi grzybkami to przyszła jakaś moda z zachodu, a jak wiadomo kiedyś wszystko co było z zachodu to było lepsze. Jakoś nikomu nie wpadło do głowy, że to mogło być niebezpieczne

      Usuń
  7. Świetna historia, uśmiałam się :D I od razu przypomniał mi się kolega ze studiów. Nawet nie pamiętam, jak miał na imię, bo wyleciał po pierwszym semestrze, ale dobrze pamiętam za to jego słabość do grzybków halucynogennych :) Podobno też miał jazdy - nie wiem, ile w tym prawdy, a ile jego wybujałej wyobraźni. Cóż - widocznie wykładowcom z filologii polskiej wcale nie chodziło o taką wyobraźnie :D
    Dorotko, pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha co to byłby za polonista, taki zmarnowany talent:)). Ja naprawdę nie rozumiem tego uwielbienia dla grzybków halucynogennych:). Ludzie doczepiają im niepotrzebną ideologię, zapominając, że to taki sam szajs jak inny narkotyk. Pozdrawiam kochana:)

      Usuń

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka