Bierz przykład z kreta


Przychodzi taki dzień w życiu, że czujesz się jak kret. Niby tam jesteś i jakoś egzystujesz, ale co z tego? Przecież nikt cię nie widzi.

Kret jest prawie ślepy. Porusza się w tej swojej norce, kopie nowe tunele. Czasem zeżre jakąś dżdżownicę, inne zachowa w spiżarni na później i gitara gra. Nikomu by biedaczyna nie przeszkadzał, nikogo by nie obchodził, oprócz dżdżownic oczywiście. Gdyby nie jeden szczegół. Zawsze, ale to zawsze ta mała czarna gadzina pojawia się tam. Gdzie ty masz piękny, odchwaszczony trawnik, który poprzedniego dnia kilka godzin kosiłeś, a następnie zastygłeś, płacząc rzewnie nad zielonym cudem. Na następny dzień też będziesz ryczeć. Kiedy twój zielony dywan, zamieni się w pole minowe, po którym będziesz latać z pogrzebaczem w ręku, próbując upolować futrzaka. Rozumiem, nie lubi się kreta, ale czy kiedyś ktoś się zastanowił, jak on się czuje? Ja chyba już wiem.

 - Dzień dobry, Dorota Wójcik, chciałabym się zapytać o wysokość rachunku za prąd, bo mi się tu coś nie zgadza
- Dzień dobry, ale ja nie mogę z panią o tym rozmawiać
- Rozumiem, a kto może?
- Infolinia, już panią łączę
- Bim, pum, pum - Tu Energetyzująca firma, która jest  najtańszym dostawcą energii.
- Chcesz nam zakomunikować, że jesteśmy najlepsi wybierz 1
- If ju energetyzejszyn fondejszyn i rilly nas ljublju, press 9
- Jeżeli już musisz zapytać o rachunek!. To wciśnij na chybi trafił, może będziesz mieć szczęście i ktoś odbierze he he.

Wcisnęłam 5 w końcu to taka nieszkodliwa cyfra i dobrze się kojarzy.
- Dziękujemy za telefon. Teraz posłuchaj debilnej melodyjki i relaksując się w ten sposób, czekaj na połączenie z konsultantem.
- Bim, pum, pum, bim, pum, pum

Rozsiadłam się wygodnie i czekałam na połączenie z konsultantem. Po pierwszej minucie przyszła pierwsza refleksja.
  • Kiedy do cholery mi tak paznokcie urosły?!
Kolejna, przyniosła następne spostrzeżenia
  • O kurz w kącie się ściele, a na suficie pajęczyna rozpostarła swe ramiona.
- Bim, pum, pum, bim, pum, pum. Dobrze się bawisz?..., bo my też!. Tylko 5 osób przed tobą.

Myślę sobie - dobra nasza, w końcu ile oni mogą gadać? -To zdanie wypowiedziałam do pająka, który właśnie przemykał koło moich stóp. I jestem prawie pewna, że kiwał nade mną głową z politowaniem.
  • Ściany potrzebują malowania
  • Gazeta sprzed roku. Dlaczego ja ją zatrzymałam?
  • Może nauczę się Mandżurskiego? W końcu mam czas.
  • Miałam umyć toaletę i wyszorować kafelki
  • Może naostrzę noże? Nigdy nie wiadomo kiedy mogą się przydać.
  • Ciekawe, czy Kotłowska wydoiła krowy?

- Bim, pum, pum, bim, pum, pum. Uprzejmie informujemy, że przed tobą jest jedna osoba oczekująca.

No, całkiem nieźle. Tylko godzina czekania i tylko jeden trup. Nie będzie się pająk ze mnie nabijał.
  • Komu potrzebny jest prąd?
  • Sadło niedźwiedzie będę trzymać w beczkach.
  • Łuczywo jest ok
  • Niech żyje człowiek pierwotny!

- Bim, pum, pum, bim, pum, pum. Obecnie nie ma przed tobą żadnych połączeń. Bim, pum, pum, bim, pum, pum
  • Może konsultant polazł do toalety?
  • Lub chłepcze kawę. Mam nadzieję, że się nią udławi
  • Żywcem mnie nie wezmą...
  • Do ataku!, bagnety na broń!
- Dzień dobry Mariusz Świeczka w czym mogę pomóc?
- Dzień dobry Dorota Wójcik, bip, bip, bip, bip....


I mnie rozłączyło. Teraz już wiecie, jak czuje się kret. Nikt go nie zauważa, wszyscy mają go gdzieś. Dopiero jak zrobi rozpierduchę na działce, to ludzie zwrócą na niego uwagę. Chyba wezmę z niego przykład. Jutro idę do elektrowni.




23 komentarze:

  1. Moja historia z energetyka była inna ale równie irytująca . Poszliśmy z Julką do cyrku , wracając widzę w drzwiach karteczkę z energetyki z prośbą o kontakt , ale po co ?! Wchodzę i widzę egipskie ciemności , kuchenka nie świeci , mikrofala nie świeci . Prąd nam odcięli ! Dzwoniłam i przeżywałam dokładnie to co Ty . Okazało się , że miałam 1.01 zł zadłużenia , a będąc w norwegi , powiadomienia przychodziły , ale wracały z powrotem na pocztę .
    I oni postanowili , że przestaną mnie powiadamiać i odetną mi prąd . Zabuliłam za to dodatkowe 200 zł za podłączenie i dwa dni żyliśmy bez prądu gdzie w moim domu jest wszystko na prąd . Nie posiadam gazu ! .. Tyle ile ja wtedy nerwów zjadłam , nikomu tego nie życzę , A teleobsługa była koszmarna , jedna baba z drugą myślały że boginie są i zanim mi udzielą odpowiedzi , ofiary się spodziewały ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Paulina, moja koleżanka miała bardzo podobną historię do ciebie. Najgorzej, że to była zima i w całym domu było zimno. trzy dni mieszkali w jakimś zapchlonym pensjonacie, nie licząc kosztów ponownego podłączenia. Ja sobie nie wyobrażam, teraz tej sytuacji, bo u mnie też wszystko na prąd. Niech żyje infolinia!

      Usuń
  2. Uwielbiam telefonicznych konsultantów- zwykle odtłumaczam, że to ich praca, że tak ich uczą, ale czasem... gadzi pomiot! Latam w pracy biegiem, głowa zajęta, ręce zajęte- czasem człowiek jakby faktycznie w trzech miejscach na raz był i oto dzwoni telefon (regularnie trzy razy w tygodniu taka oto akcja)- odbieram zajmując w ten sposób jedno ucho, jedną rękę i pół mózgu (reszta nie przerwie swoich działań, nie ma szans)- i słyszę: debilna melodyjka i komunikat "proszę czekać na zgłoszenie konsultanta". No to normalne nie jest. Kiedyś się uparłam, że owszem, poczekam, ale w piątej minucie zmieniłam zdanie- postanowiłam, że wykorzystam lepiej ten czas na zaparzenie sobie melisy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święte słowa, oni się zawsze do nas dodzwonią, ale kiedy my próbujemy porozmawiać z jednym albo drugim to prędzej nam kaktus na dłoni wyrośnie, niż nam się to uda. Kiedyś nie odbierałam po prostu zastrzeżonych telefonów, ale teraz się wycwanili i wyświetla się numer. Człowiek myśli np.. że to Brad Pitt dzwoni, albo królowa angielska i odbiera:))

      Usuń
  3. Jak widzę połączenie przychodzące z nr podejrzanego o jakiś telemarketing, to zazwyczaj korzystam z czerwonej słuchawki, choć czasem w ferworze odbieram i mam szczęście do osób, które brzmią jakby wyszły na fajka, przy tym żuły gumę i stwierdziły, że sobie zadzwonią :dzien dobry mlask mlask czy to pani yyyyyyyy, bo ja dzwonię yyyyyyyyy z propozycjon...." Niech żyją infolinie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też ich uwielbiam:). Ciężki to kawał chleba i nie każdy się nadaje na konsultanta. Nawet powiedziałaby, że większość tam jest tylko dlatego, że nie ma wyjścia. Stąd też tak ich lubimy:)

      Usuń
  4. Hahah dobry tekst :D
    Oj bycie takim kretem od czasu do czasu jest wpisane w nasze życie ;)
    buziaki z Majerankowa :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej dawno się nie odzywałaś:) cieszę się, że wróciłaś:)
      Ja już dawno się przyzwyczaiłam do bycia kretem, to często popłaca:)

      Usuń
  5. Ach te telefony, ale pająk Cie zauwazył ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Standard infolinii i konsultantów. Jak raz narobisz hałasu to już będą grzeczniejsi. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepsze jest to, ze się nigdy nie dodzwonisz do tej samej osoby dwa razy. Zresztą co będę krzyczeć na biedaka, jak maja głupie wytyczne:)

      Usuń
  7. na szczęście ja nie miałem jeszcze do czynienia z konsultantami z energetyki, przy takich problemach jak Twoje należałoby chyba zmienić dostawcę energii, może to coś by pomogło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym dostawcą to też nie jest takie hop siup, zresztą do tej pory nie miałam większych problemów

      Usuń
  8. Z infolinii nigdy nic się człowiek nie dowie. Zrób rozpierduchę, a wtedy zaczną Cię szanować, to stare mądre porzekadło.

    My z dostawcami problemów nie mamy, poza jednym- wiecznie łażą po ludziach i wciskają usługi, chociaż ciągle im gadam, że już jesteśmy ich klientami:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na odległość trudno zrobić rozpierduchę, bo infolinia najczęściej jest w Warszawie:), ale wybrałam się do oddziału w moim mieście i tam już się nie ograniczałam. Oczywiście w kulturalny sposób:)

      Usuń
  9. Kocham krety, a łosie uwielbiam! W starciu z infoliniami zawsze się z z tymi rogatymi wielkoludami utożsamiam. Spokój, spokój....noooo spokój!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam wrażenie, że dużo mnie łączy z łosiami:)

      Usuń
  10. A ja chciałam o krecie nie o energetyce i konsultantach :))))
    W moim ogródku,nie ma kretów i czasami zastanawiam się dlaczego? Bo znajomych odwiedzają:))
    Za to pamiętam łąkę pełną kopczyków i mojej Babuni na wsi. Jak mi się taka łąka w dzieciństwie podobała. Liczyłam te góreczki a Babcia opowiadała mi,po co i dlaczego i w jakim celu..:)))

    A może o konsultantach skrobnę:P
    Staram się ich szybko zbywać,jeśli dzwonią do mnie,kiedy ja zaś potrzebuję ich ....no cóż....czekam cierpliwie:))
    taki lajf:P
    pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie zawsze zastanawia, że taki kret niby ślepy, jednak zawsze, ale to zawsze wybiera zadbane trawniki:). Ja nie wiem, może chwastów nie lubi?. Dlatego moją działkę omija:).
      Takie wspomnienia z dzieciństwa są wspaniałe. Po twoim opisie, znowu poczułam się jak małą dziewczynka, która biegała po polach u cioci na wsi:)

      Usuń
  11. Z konsultantami od energetyki do czynienia nie miałam, ale z tymi z instytcji finansowych - a i owszem. Ja rozumiem, że to cięzki kawałek hleba itp. Ale ci ludzie są po prostu upierdliwi i nie dociera so nich to, że ktoś jakąś fantastyczną ofertą może być po prostu nie zaintersowany. Jak wyświetla mi sie jakiś podejrzany numer, to nie odbieram - chyba, że się zagapię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, literówka - miało być "chleba", a nie "hleba"

      Usuń
    2. Spokojnie, u mnie nie ma inkwizycji ortograficznej, pełen luz:).
      Co do konsultantów finansowych. Kiedyś od razu wiadomo było, że dzwonią, bo telefon był zastrzeżony. Teraz się wycwanili i podają numer. I czasem człowiek odbierze. Jednak teraz już nie mam skrupułów by ich spławić:)

      Usuń

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Copyright © 2016 Mam do powiedzenia , Blogger