niedziela, 17 maja 2015

Dlaczego podczas biegania się lansuje?

biokinetic

Jakby to powiedzieć?. Skąd ja do cholery mam to wiedzieć?. Przecież to nie ja zadałam to pytanie!.

Jednak jeżeli ktoś się tym zainteresował?. To postaram się na nie odpowiedzieć. Obserwując siebie i patrząc z boku na innych pobratymców, doszłam do tego jak lansuje się przeciętny biegacz, kiedy zażywa ruchu na świeżym powietrzu. Ze mną to jest proste:
 
- Truchtam powoli i co chwilę wykonuje piruet jak rusałka Amelka
- Pomiędzy wdechem, a wydechem, macham jak królowa piękności do zdziwionych kierowców
- Grzebieniem poprawiam przedziałek na głowie
- Co chwilę wykrzykuje. Jestem najlepsza!, jestem najlepsza!
- Trochę podczas biegu przeszkadza mi baner reklamowy, który głosi: Buty Asics, reszta Kalenji. Bieganie to sport nie tylko dla Jeleni! 
- Szarpię zdziwionych przechodniów krzycząc - ładne mam buty?!, ładne mam buty?!
- Lub wrzeszczę -widzicie mnie?!, widzicie mnie?!, kto mnie jeszcze nie widzi, przyznać się?
- Jeszcze myślałam by ciągnąć za sobą puszki na sznurku niczym nowożeńcy za samochodem, ale uznałam, że taczka na której pcham przed sobą słuchawki, opaski i inne niezbędne gadżety do biegania mi wystarczy
 
 To jest widoczne gołym okiem, ale od siebie muszę dodać jeszcze to czego nie widać.
 
- Biegam trzy, a nierzadko cztery razy w tygodniu.
- Zawsze około godziny, jakieś jedenaście w porywach dwanaście kilometrów
- Na początku nie potrafiłam przebiec nawet jednej minuty
- By dojść do marnych dziesięciu kilometrów, wprowadziłam rygorystyczny plan treningowy.
- Bez względu na pogodę. Słońce praży, pada deszcz, lub jak to mówią biegacze w mordę wind wieje. Mróz szczypie w tyłek, a śnieg sypie w oczy. Nie ma wymówek.
- Bieganie daje dużo radości, ale jest to także ogromny wysiłek dla organizmu, trzeba uważać, bo łatwo o kontuzję
 

Dlatego jeżeli jeszcze raz ktoś patrząc na przeciętnego biegacza pomyśli, że trenując się lansuje. To niech przebiegnie chociaż jeden kilometr bez zawału serca, a wtedy pogadamy!.


Pozdrawiam

24 komentarze :

  1. Nigdy nie próbowałam biegać . Zawsze wydaje mi się , że nawet kilometra nie przebiegnę a co dopiero pięć . Dziśaj biegałam z córką kółka koło domu i po dwóch pierwszych myślałam że płuca wypluje podczas gdy Julka zrobiła jeszcze pięć i tylko się zgrzała . A przecież aktywność fizyczna jest u mnie na porządku dziennym . Boję się próbować , bo boję się , że za szybko się poddam , a przecież nie od razu Rzym zbudowano . Ale podziwiam wszystkich którzy uprawiają ten rodzaj sportu i mam nadzieje , że kiedyś do nich dołączę ... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, ja też całe życie trenuje. Parę lat Judo, wspinaczka skałkowa, zdałam egzamin na taternika jaskiniowego i z kilkanaście lat fitness. Dlatego śmiałam twierdzić, że jestem wysportowana:). Jakie było moje zdziwienie, kiedy zapragnęłam biegać, że nie tylko nie mogę przebiec od razu jednego kilometra, ale mogę pomarzyć o jednej minucie bez zadyszki jak u parowozu. Skuteczny plan treningowy sprawił, że biegam spokojnie po 10 km, a nawet więcej. Biorę udział w co tygodniowych biegach na pięć kilometrów, które organizuje Parkrun Polska i cały czas poprawiam swoje czasy.:)
      Co do dzieci, to one tak szybko się regenerują, że są stworzone do biegania:)
      Jeżeli chcesz zacząć biegać tutaj masz plan treningowy, od którego ja zaczynałam:) http://treningbiegacza.pl/training-plans/plan-treningowy-od-zera-do-60-minut-ciaglego-biegu-10-najczestszych-pytan-zadawanych-przez-poczatkujacego-biegacza
      Powodzenia i pamiętaj nie poddawaj się:)

      Usuń
  2. Mam pytanie, trochę niezwiązane z postem. Jak wrócić do biegania po kontuzji kolan. Bo trwało to trochę długo. I musiałem jeździć na rehabilitacje i brać leki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Edward, nie wiem w jakim stanie są obecnie twoje kolana, więc proponuje najpierw wizytę u ortopedy. Na pocieszenie ci powiem, że trenując Judo miałam kontuzję kolana i naderwane ścięgno. Też długa rehabilitacja i branie leków. Na początku podczas biegania na chore kolano zakładałam opaskę uciskową, po jakimś czasie już jej nie potrzebowałam. Teraz już mnie nic nie boli, tkanka kostna się wzmocniła

      Usuń
    2. Dzięki, chyba wybiorę się na wizytę :)

      Usuń
  3. Patrzę na biegaczy z zazdrością- jestem urodzonym leniwcem a doktorek doradza mi raczej nordic walking, ale kolega szuka towarzystwa do biegania, więc może, może... ;) Oczywiście, że wypluwam płuca po rzeczonej minucie, ale kiedyś pewnie to minie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem jest tak, że trzeba się poradzić drugiego doktorka, a nuż ten będzie miał inną radę:)). Ja po rezonansie magnetycznym dostałam tak długą listę jak papier toaletowy:) a niby sport to zdrowie:) Jednak dobrze, że do biegania podchodzisz z rozwagą nic na siłę. Spokojnie już po tygodniu przestajesz po minucie wypluwać płuca, a każdy kolejny tydzień to następna minuta:) Powodzenia!

      Usuń
  4. Ja nie lubię biegać i chyba w życiu się do tego nie przekonam, taki ze mnie typ leniwca:). A teraz temperatury takie, że po pięciu minutach bym chyba wysiadła. Ale na rowerze chętnie bym pojeździła;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rower też super:), popieram każdą formę ruchu:)

      Usuń
  5. Ja tam podziwiam tych co biegają za wytrwałość...mi jej brak...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana urodzisz smyka, to może dasz się przekonać:)

      Usuń
  6. O tak Dorota bieganie daje dużo radości:)
    Jeszcze mi dużo brakuje,do 10 km ale wiem,że pewnego dnia radę.Niepotrzebnie zrobiłam sobie przerwę i bardzo się rozleniwiłam. Basen i rower to jednak nie daje takiej kondycji jak bieganie:))
    Wierzę,że któregoś dnia uda mi się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po biegu człowiek jest szczęśliwy jakby wygrał w szóstkę w totka:) Jestem pewna, że niedługo przekroczysz 10 km, ja też do tego dochodziłam powoli i w końcu pewnego pięknego dnia się udało.
      Trzymam kciuki:)

      Usuń
    2. Dzięki za wiarę we mnie:)))
      Ja jej tyle nie mam :PP
      Ale co tam nadzieja zawsze jest;D

      Usuń
    3. Spokojnie uda ci się:). Mówię ci ja na początku naprawdę miałam problem by przebiec minutę. I też sobie zadawałam to samo pytanie, jak ja mam przebiec 10 km, jak po minucie ledwo żyje?:) Dobrze będzie, nie poddawaj się:)

      Usuń
  7. Zawsze duch był we mnie ochoczy, ale cielsko leniwe w tym względzie. A zazdrość, gdy patrzę na tych biegających zżera mnie do dziś:D Mimo,że rower, pływanie i różne wygibasy to i owszem. No i nasz coroczny marszobieg, z naciskiem na marszo...:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to mówią podwaliny do biegania już masz, marszobieg na pewno się liczy:), a reszta przyjdzie z czasem. Tylko trzeba wyjść z domu i wyruszyć w nieznanym kierunku:)

      Usuń
  8. ja się lansuje biegając po lesie, roślinki i zwierzątka mogą się na mnie napatrzeć, że ho ho

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja też kiedyś próbowałam przypodobać się dzikom, ale wtedy zdaje się, że pobiłam jakiś rekord życiowy:). Od tej pory wolę lansować się przed roślinkami:)

      Usuń
  9. Od zawsze byłam zdecydowanym krótkodystansowcem. Chodzę dużo (kilka kilometrów dziennie) i szybko, popychajać prawie 13 kg pierworodnego. Biegam jedynie gdy mi ucieknie, no ewentualnie gdy ucieka mi autobus. Chciałabym coś dla sibie zrobić, ale ten mój słomiany zapał...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby co to zawsze możesz liczyć na moje wsparcie:) Też kiedyś byłam krótkodystansowcem, ale odkąd stwierdziłam, że Drugorodny biega szybciej ode mnie i na dodatek się nie męczy. Musiałam coś z tym zrobić:)

      Usuń
  10. Hmmm... nigdy bym nie wpadła na to, że jakikolwiek biegacz się lansuje. Do niedawna sporo biegałam i ciągle słyszałam, że to głupie bo to modne. To dopiero idiotyzm - nie będę biegać, bo teraz wszyscy biegają, a ja nie jestem wszyscy ... Teraz przerzuciłam się na crossfit i kocham ten sport niezmiernie, no i tu też słyszę od tych co się boją, że to modne ale tutaj to uważam, że raczej ze strachu ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ci co trenują, wiedzą ile wymaga wysiłek fizyczny:). Dlatego nie przyjdzie im do głowy wyśmiewanie kogoś lub pouczanie. To raczej domena tych, co siedzą na tyłku:) Crossfit, fajna sprawa, ja też jestem za ciągłym wprowadzaniem zmian w swoim treningu, to powoduje, że jestem gotowa na kolejne wyzwania. Powodzenia:))

      Usuń

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka