poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Nie o narzekaniu - czyli i ja mogę być wielki świat


 
Hej jest tu jeszcze ktoś?. Troszkę mnie tu nie było, ale brakowało mi czasu na blogowanie, a po nocach pisać nie lubię. Na moją ciszę literacką miało też wpływ pewne wydarzenie, a właściwie See Bloggers Gdynia 2015.
 
Jakoś nigdy mnie nie ciągnęło do tych blogowych zbiorowisk. Z natury nie lubię wielkich skupisk ludzkich. Wiecie?.. wolę skromne imieniny u cioci Lutogniewy, niż sztacheta bal pod remizą strażacką. Choć i on ma niewątpliwe zalety. W końcu stolarz po każdej takiej imprezie zaciera ręce, bo "byznes" się kręci. Jednak kiedy na stronie, która twarzy ma wiele zauważyłam plakat  reklamujący takie spotkanie w Gdyni, powiedziałam jak nasz były premier..
- Yes,yes, yes
 
Pomyślnie przeszłam weryfikację obrazkową. Czyli...- dobra ten blog może być - i już mogłam się cieszyć zaproszeniem.
Jako że gdynianką jestem z urodzenia, na światłe wydarzenie mogłam się wybrać nawet w kapciach, co prawie by mi się udało, gdyby nadobny małżonek słusznie nie zauważył.
- Dorcia w tym idziesz?
Dumnie wkroczyłam w progi biznesowego przybytku i jak na mnie przystało poszłam w kierunku gdzie wielkimi literami było napisane VIP. Pani mnie wyprowadziła z błędu i powiedziała.
- Blogerzy tam!
Odwróciłam się i zobaczyłam ogonkującą brać, która czekała na rejestrację. Choć raz się cieszyłam, że mam po mężu takie nazwisko, a nie inne, bo najkrócej czekałam. Dostałam opaskę na rękę i torbę z suvenirami i już mogłam się cieszyć blogowym spotkaniem. Nawet taki laik jak ja rozpoznawał mniej lub bardziej znane twarze naszego światka. Niektórzy kroczyli dumnie inni przechadzali się szybkim krokiem w konkretnym kierunku. Ja kręciłam się jak mucha w rosole z cholerną torbą, która mi się obijała o nogi. Szybko przeszła mi przez głowę pierwsza myśl.
- Co ja tu robię?
Kolejna była bardziej przyziemna
- Szminka rządzi!
Rzeczywiście, moje nieumalowane usta rażąco się wybijały na tle czerwonych ust innych Blogerek.
- Dobra - pomyślałam - czas się zintegrować z towarzystwem. Poszłam w kierunku wodopoju. Wszędzie było słychać śmiechy i rozmowy na mniej lub bardziej poważne tematy. Dobiłam do stołu z kawą, uwolniłam się od torby, którą z ulgą kopsnęłam pod stół i kiedy nalałam sobie czarny napój bogów z uśmiechem odwróciłam się do pierwszej lepszej osoby i zadałam pytanie.
- Cześć jestem Dorota, pierwszy raz jesteś na takim spotkaniu?.
Młoda dziewczyna z czerwienią na ustach spojrzała się na mnie takim wzrokiem, jakbym do niej powiedziała.
- bla bla bla, bla bla bla, spotkaniu?. I krótko odpowiedziała.
- Nie! - i poszła.
Później było już trochę lepiej, bo ludzie sami zaczęli mi zadawać pytania.
- którędy do toalety?
- starczy dla mnie kanapek?
- możesz się przesunąć?
- czyja to torba?
 
Zabrałam torbiszcze i poszłam się dokształcać na wykładach. Wykłady fajne, ale moje próby integracji z towarzystwem spełzły na niczym. Przemieszczali się dwójkami, lub w bardziej zorganizowanych grupach. Inni kryli się za laptopami, lub telefonami. Już planowałam komuś podstawić nogę, bo myślałam, że jak się wyrąbie, będę mogła go ratować i tak dokonać własnej prezentacji. Jednak po przemyśleniu postanowiłam z tego zrezygnować. W końcu przy pysznych lodach borowikowych poznałam fajną dziewczynę i to gdyniankę z bloga Papierowy świat L'arte.
 
 
 
Moja mini relacja, nie jest próbą narzekania. Stąd moje przemyślenia i przerwa w blogowaniu. Musiałam zrozumieć, gdzie jest moje miejsce i już wiem. Tu na blogu, a wielki świat?. Cóż, przecież Kali z "W pustyni  i w puszczy" mówił...
- "Mea nie mieć paciorków, a Kali mieć, bo Kali jest wielki świat".
To jak Kali mógł, to czemu i ja nie mogę być?. Może kiedyś?.
 
Pozdrawiam
 

 
 
 

 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka