poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Równi i równiejsi - czyli Gdynia jest najlepsza!



 

Gdynia moje miasto. Nasz mały pępek z portem i dostępem do morza. Wypieszczona, wymuskana i co by nie mówili krytycy, dosyć dobrze zarządzana. To wszystko napawa dumą i nie można się dziwić, że mieszkańcy Gdyni czują się specjalnie wyróżnieni, ale  niektórzy z nich czują się lepsi.


Gdynia jest nierozerwalnie związana z Sopotem i Gdańskiem. Tworząc żywy organizm zwany Trójmiastem. I to połączenie nam jako tako odpowiada, bo...
 - Sopot jest a, ę, superaśny i ma najdłuższe drewniane molo w Europie, po którym przechadzał się sam wiesz kto!. I tu podpowiadam, nie był to Voldemort.
- Gdańsk też obleci. W końcu to tysiącletnie miasto z Kościołem Mariackim, Dworem Artusa i tym jak mu tam?. Golas z trójzębem?. Już wiem!... Posejdon!.
 
Jak to mówił kiedyś mój sąsiad - pani tu nie pogadasz w końcu to "elyta"!
I tak nasza gdyńska "elyta" by sobie żyła długo i szczęśliwie. Prawie jak ta księżniczka z bajki, która osiadła za górami i za lasami. Skąd miała wszędzie cholernie daleko, a już najdalej do Gdyni!. Gdyby nie jeden problem. MAŁE TRÓJMIASTO!.
Małe trójmiasto, tworzą trzy miasteczka. Rumia, Reda i Wejherowo. Znak rozpoznawczy rejestracja GWE. Jednak jak to mówią, "nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło". Jest się z kogo ponabijać. GWE to podobno stan umysłu. To nic, że większą część ludności tych miast stanowią gdynianie, zwabieni na "obczyznę" tańszymi mieszkaniami i spokojem. Trzeba ich spisać na straty. Przeszli na ciemną stronę mocy.
Kiedy pięć lat temu kupiłam działkę pięć kilometrów od Gdyni. Też z dnia na dzień stałam się odmieńcem. Przecież to już inna gmina i inna rejestracja!. Nie, nie GWE, ale też wieśniacko. Tuż po przeprowadzce do nowego domu zauważyłam u siebie problem
  • Zaczęłam zjadać żaby z nosa
  • Drapię się po tyłku w miejscach publicznych
  • Mówię "wziąść", a nie wziąć. Choć niedawno jedna miła pani, która lubi jeść w pracy. Udowodniła innym, że to jednak ja mam rację
Tak, nawet ja nie mogę nie zauważać problemu. Po prostu zdziczałam. Czy jednak na pewno?.
 
Pewnie znacie podobne historie z własnego podwórka?. W miejsce Gdyni możecie wstawić, Warszawę, Kraków, lub Pcim Dolny. Wszędzie są "elyty", które czują się lepsze od innych.  Sąsiad miał rację, "z "elytą" nie pogadasz". I co z tego?. Wcale nie mam na to ochoty.
 
Pozdrawiam

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka