czwartek, 20 sierpnia 2015

Twój pies niszczy posłanie? - znam na to sposób!



Kupujesz sobie pieska, lub adoptujesz ze schroniska. Cieszycie się nowym przyjacielem. Zapewniacie mu zabawki, piękne miseczki i oczywiście królewskie posłanie, którego by się nie powstydził Ludwik XIV.

No i właśnie. Posłanie!. Pal licho, jeżeli masz małego pieska, ale przy tych większych, koszt zakupu legowiska to już spory wydatek. Dlatego lekko mówiąc można się wkurzyć, kiedy twoje pieniądze zostały dosłownie przeżarte przez psa. Winowajca leży pośród porwanych szmat i radośnie merda ogonem ze wzrokiem mówiącym.
- Patrz jak się napracowałem!
 
W internecie aż huczy od dobrych rad
  • Pies musi być wybiegany
  • Za mało się bawisz ze swoim pupilem
  • Znudzone psisko
  • Odwróć jego uwagę od posłania
  • Problemy zdrowotne
Jeżeli z całą pewnością można wykluczyć, że piesek jest chory. To skupmy się na kolejnych podpunktach. Moja psica była wybiegana, wybawiona, więc na nudę też nie mogła narzekać, a i tak żarła posłanie jak bocian żaby. Tak dosłownie żarła!. Gąbka i watolina leżały obok, a ona z miną najlepszego degustatora połykała materiał. Musiałam działać, bo to było już niebezpieczne.
  • Pożarła posłanie z którym ją kupiłam
  • Pożarła nowe posłanie, które jej kupiłam
  • Pożarła powłoczkę, w którą jej włożyłam wypełnienie z pierwszego legowiska. Śmialiśmy się, że ona zamiast odrobaczenia, to potrzebuje odszmacenia.
Jednak po ostatnim wybryku powiedziałam dość!. Teraz wchodzą moje zasady w końcu tu chodziło też o jej zdrowie i życie. Do klatki włożyłam jej gruby koc. Psina z wdzięcznością przyjęła nowy "posiłek". Zamerdała do mnie ogonem i ułożyła się na posłaniu. Już po chwili doszło do mnie znajome ciumkanie. Koc jest gruby, ale co to dla Bulteriera!. Pewnie w planach miała go przerobić na pościel patchworkową. Ze spokojem podeszłam do winowajczyni i łapiąc ją na gorącym uczynku głośno powiedziałam - Nie wolno! - i zabrałam jej koc spod tyłka. I schowałam go w wiatrołapie. Trochę się zdziwiła, albo może sobie pomyślała, że jest mi na chwilę potrzebny do poobiedniej sjesty?. W końcu jesteśmy przyjaciółmi, a z tymi trzeba się dzielić!. Po 10 minutach oddałam jej posłanie. Operacja się powtórzyła, czyli:
Ciumkanie + Nie wolno + koc ląduje w wiatrołapie 
Po godzinie psica skumała, że koc nie jest do jedzenia. Już nie musiałam go chować. Kiedy się za niego zabierała. Mówiłam głośno i wyraźnie "NIE WOLNO" i odpuszczała. Sukces nie był natychmiastowy, ale kolejne dni upłynęły na utrwaleniu nowych wiadomości. Ba!.., psica ma drugi koc na tarasie i jest w stanie nienaruszonym. Ja nie mogłam odpuścić, a pies musiał ustąpić. Nie widziałam innej opcji, bo się bałam o jej życie.
 
 
Teraz kiedy mój pies spokojnie śpi na swoim posłaniu, a poszarpany na końcówkach koc przypomina mi o wygranej bitwie. Śmiało mogę snuć plany na zakup nowego legowiska, a co?. Teraz już mogę:).
 
Pozdrawiam

 

 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka