"Coś za mną chodzi" 2014 - I niech łazi!

Kino Polska
 
Oj dawno tutaj nie pisałam o horrorach. Choć to wcale nie oznacza, że ich nie oglądam. Wręcz przeciwnie. Wciąż stoję na straży polepszenia wizerunku tego niełatwego gatunku. Dlatego oddzielam ziarno od plew, a dzisiaj tym drugi, będzie film, "Coś za mną chodzi".


Z reguły unikam horrorów, w których kręcą się małolaty. Ta burza hormonów. Te drewniane domki osadzone w ciemnym lesie, gdzie nawet ja wiem, że mieszka Baba Jaga, albo inna zmora. Nie, nie wiedzieć czemu, oni zawsze wybierają tak odludne miejsce i później są zdziwieni, że ktoś ich morduje!. Tym razem miało być inaczej. Tak były małolaty matoły, które najpierw robią, a później myślą. Cóż odwieczne prawo nastolatków. Jednak scenariusz zapowiadał się dosyć fajnie, a że film okrzyknięto jednym z lepszych horrorów. To mnie przy tej uczcie nie mogło zabraknąć.
 
Usiadłam przed ekranem telewizora, chrupiąc chipsy, co słucham?. Wiem, że niezdrowe, ale jakie smaczne. Na czym skończyłam?... acha!. Tak więc chrupię i obserwuje. Młode dziewczę wieczorową porą, wybiega z domu. Kuso to ubrane, ale żeby nie było szpilki ma na nogach. Nie wiem po co były jej te szpilki, bo to co ma na sobie wygląda jakby szła do spania. Kto ich tam wie w Ameryce w czym oni śpią?!. Może szpilki to norma. I tak paraduje sobie po ulicy przed swoim domem i w coś się wpatruje. Jej tata wybiegł za nią z domu, ale nie żeby okryć rozpustnicę, tylko ze zdziwieniem zapytać, co robi?!. Ta z powrotem wbiega do domu, tuptając w wysokich szpilkach i po chwili wybiega z kluczykami od samochodu. Z piskiem opon odjeżdża i tyle ją ojciec widział. Rano zostanie odnaleziona w takiej pozycji, że każda gimnastyczka artystyczna byłaby pod wrażeniem. I tu na scenę wkracza kolejna ofiara.
 
Jay jak każda nastolatka cieszy się na randkę z nowopoznanym chłopakiem. To, że praktycznie nic o nim nie wie, nie przeszkadza jej się z nim kochać w samochodzie. Po ochach i achach, dostaje od kochanka w łeb. Kiedy odzyskuje przytomność przywiązana do wózka inwalidzkiego, "dobroczyńca" ze strachem w oczach jej oznajmia, że odtąd ma przechlapane, bo wszędzie gdzie pójdzie, coś za nią będzie chodzić. Tak zwany wirus przenoszony drogą płciową. Z tym, że on się od niego uwolnił, a ona ma dopiero przerąbane. I rzeczywiście tak jest. To coś porusza się bardzo powoli, ale jest inteligentne. Może przybrać obraz staruszki, lub golasa na dachu, a może to będzie twoja mama?. Nikt tego nie wie. I to pytanie, które wisi w powietrzu. Co to coś mi zrobi jak mnie dorwie?. Jay, nie chciała poznać odpowiedzi, raczej ją interesowało jak tego cholerstwa się pozbyć!. Wydaje się, że jedyną nadzieją na rozwiązanie jej problemu, jest się z kimś przespać.....
 
Pomysł na scenariusz jak najbardziej trafiony. Takie niby nic. Coś wolno łazi za tobą i tylko ty to widzisz. Można poczuć dreszczyk. Jednak z każdą minutą, film się robił nudny, a zakończenie to już dno. Dlatego tej pozycji nie mogę z czystym sercem polecić. Ot, "Coś za mną chodzi", to niech łazi. Co mu będę zabraniać?!.
 
Pozdrawiam
 
 
 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Copyright © 2016 Mam do powiedzenia , Blogger