wtorek, 1 września 2015

Pociąg ze złotem, nasze Klondike



Jako osoba historycznie uświadomiona i szczególnie uzdolniona w tym kierunku. Nie mogłam nie zauważyć tego pociągowego szaleństwa, które ogarnęło naszą nadwiślańską krainę. Pociąg ze złotem, o yeah!.

W 1944 roku w fabryce w Petersdorfie, trwają ostatnie nerwowe przygotowania. Za pół roku skończy się II wojna światowa.  Wszędzie słychać stukot butów i nerwowe pokrzykiwania. Kolejne towary lądują w pancernych wagonach. Rozkaz załadunku przyszedł z samej góry, a z tymi się nie dyskutuje. Co będzie wiózł 100 metrowy pancerny potwór?. To tajemnica, ale po kątach mówi się o złotych sztabkach, bursztynowej komnacie, bezcennych dziełach sztuki,  ważnych nazistowskich dokumentach i innych cudach, o których się ludziom nawet nie śniło. Maszynista Skinął głową jakiemuś wysoko postawionemu oficerowi i wolno ruszył z cennym ładunkiem. Żołnierze, którzy mają za zadanie chronić pociąg i zwykli kolejarze, nerwowo przełykają ślinę. Zaczyna się. Już teraz nie ma odwrotu. Po jakimś czasie, snop światła oświetlił twarz maszynisty. Dojechali do celu. Wszyscy muszą opuścić pociąg. Ustawiono ich w szeregu i rozstrzelano. Żadnych świadków. Od tej pory pociągiem zajęło się SS. Nowy maszynista zjechał na bocznicę i powoli umieścił skład w ciemnym kompleksie tuneli gdzieś pod Piechowcami. Tam podobno pociąg znalazł swoją ostatnią przystań. 

Tak pokrótce wygląda legenda. Jaka by nie była prawda, smutna to historia, a za niezmierzonymi skarbami stoi śmieć wielu istnień. Tymczasem nasi współplemieńcy robią sobie z tego niezłe jaja, dlaczego?. Bo najważniejszy jest skarb!!!. Niedawno starostwo powiatowe  w Wałbrzychu otrzymało informację, że dwóch śmiałków odnalazło pociąg. I się zaczęło:
- W okolicznych sklepach zabrakło szpadli
- Jak te wyprzedano, to i zwykła łopata się nada
- kilofy na wagę złota
- w ruch poszły georadary, robione na kolanie
- ludzie zamiast grzybów szukają, choćby śrubki, by trafić na ślad złotego żelastwa
- Jacyś durnie podpalili kawał lasu. Nie wiem na co liczyli, że miny ceramiczne wybuchną odkrywając przed ich gębami pociąg z szkieletem gestapowca, a ten będzie trzymał baner z napisem suprice?!!.

Media błyskawicznie podłapały informację i przerabiają na swoją korzyść - My wiemy, że oni wiedzą, że my wiemy, ale nikomu nie powiemy, bo nasza stacja musi oznajmić to pierwsza!.
 
Władze to inna historia
  • To ten pociąg na 99%!
  • Nie wiadomo czy to ten pociąg!
  • O ile mi wiadomo tam nie ma pociągu!
  • To my mamy jakieś pociągi?. Wróć, a nie to było PKP!
 
Kupa żelastwa czyni cuda z pamięcią, która wraca ludziom lawinowo.
- Kiedym z matuchną szła na jagody, bo tatulek nas w listopadzie wysłał. Widziałyśmy ten pociąg.
- Józuś widział ten pociąg, mówił to miesiąc temu.
- To fajnie, gdzie możemy znaleźć Józusia?
- Panie, a tam nieborak leży pod sosenkami już drugi tydzień. Panie świeć nad jego duszą.
 
 
I weź tu bądź mądry i pisz wiersze. Pociąg jest, albo go niema. Może to wcale nie był pociąg?. Czas leci, a takie historie rozpalają wyobraźnię, ale wiecie co jest w nich najlepsze?. Należą już do historii. I niech tam zostaną.
 
Pozdrawiam

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka