niedziela, 27 września 2015

Praw­dziwa histo­ria ­zupy jarzy­no­wej „Mar­chewka”







     Zupa, pro­sta potrawa i sycąca. Wystar­czy zro­bić rosół i ma się bazę pod wszyst­kie. Kto nie sły­szał o pomi­do­ro­wej, prze­cież wszy­scy ją lubią. Aro­ma­tyczny krup­nik, czy kala­fio­rowa. Nie, Baśce się zama­rzyła całkiem inna niż wszystkie.



     Dlatego zwró­ciła swe rumiane lico w stronę mał­żonka. Bo sama była zajęta relak­su­ją­cym zaję­ciem jakim dla każ­dej kobiety jest pra­nie. I kiedy tak się wzru­szała, patrząc na pralkę, któ­rej zawdzię­czała tyle nie­za­po­mnia­nych chwil, a która coś od dwóch dni szwankowała, wydu­kała.
     – Mężu ja zrobię pranie, a ty idź do sklepu i kup mro­żoną zupę jarzy­nową i mar­chewkę – Odpowie­działa Baśka i stra­ciła całe zain­te­re­so­wa­nie mężem, a które ponownie sku­piła na pralce.
      Mąż zano­to­wał, co ma kupić i poszedł w siną dal. Cie­szył się, że dostał tak łatwe zada­nie. W końcu musi kupić tylko mro­żoną torebkę warzyw, łatwi­zna. Swoje pierw­sze kroki, skie­ro­wał zgod­nie z instruk­cjami żony do warzyw­niaka. W końcu gdzie się kupuje warzywa nawet jeśli są mro­żone?!
     – Dzień dobry - krzyknął głośno od progu. – Chciał­bym kupić mro­żoną zupę jarzy­nową „Mar­chewka” – Dum­nie wydu­kał wyuczoną for­mułkę. Cie­sząc się, że o niczym nie zapo­mniał.
     – Zaraz poszu­kam, ale coś mi się zdaje, że chyba takiej nie zama­wia­łam. Jest jarzy­nowa taka, jest jarzy­nowa owaka, ale „Mar­chewka”? Nie, takiej nie mam.
     – To dzię­kuję.
     Swoje następne kroki skie­ro­wał do sklepu z czer­wo­nym wie­lo­krop­kiem na ciele i pomy­ślał, że taki sklep na pewno ma wię­cej towaru.
     Chłopina z natury nie lubił się tru­dzić, więc od razu poszedł do źró­dła oble­czo­nego w czer­wo­nych far­tuch i zapy­tał.
     – Czy macie mro­żoną zupę jarzy­nową „Mar­chewka”?
     – Nie wiem, ale zapy­tam kole­żanki. Mirka, Mir­ka­aaa!
     – Co się drzesz?! – subtelnie odpowie­działa jej kole­żanka. Jedną ręką kasu­jąc klien­tów na kasie, a drugą wykła­da­jąc towar na pół­kach.
     – Czy my mamy zupę jarzy­nową „Mar­chewka”?
     – Nie mamy. Wiem, bo dzi­siaj wykładałam mrożonki.
     – Sły­szał pan? Nie­stety, nie mamy takiej zupy. Za to mamy duży wybór innych zup jarzy­no­wych.
     Mąż Baśki wyobra­ził sobie jak wraca do domu i prze­ka­zuje żonie infor­ma­cję o braku tej pier­ni­czo­nej zupy „Mar­chewka”. Co wywo­łuje u niej tak duży szok, że z młot­kiem rzuca się na pralkę. I nawa­la­jąc w to biedne urzą­dze­nie wykrzy­kuje.
      – Jak to nie ma?! Jak to nie ma?! Prze­cież gdzieś musi być?! – To był dla niego zbyt szokujący widok, w końcu w czymś rze­czy trzeba prać?!
Dla­tego powta­rza­jąc za żoną, rzu­cił słowa w powie­trze.
      – Prze­cież gdzieś musi być!
      Zigno­ro­wał prze­chod­nia, który prze­cwa­ło­wał obok niego, myśląc pew­nie, że spo­tkał wariata gada­ją­cego do sie­bie. I poszedł dalej.
      W kolej­nym skle­pie też nie mieli i w następ­nym też. W końcu stwier­dził, że wię­cej wydał na paliwo by odszu­kać tę zupę. I za wydane pie­nią­dze mógłby kupić wia­dro, już ugo­to­wa­nej i dobrze przy­pra­wio­nej zupy „Mar­chewka”, a nie tylko paczkę i to mro­żonej! Chcąc niechcąc, skru­szony posta­no­wił wró­cić do domu. Niech Baśka tłu­cze tę pralkę ile wle­zie. I może rze­czy prać nawet w balii lub na tarce. Jemu już jest wszystko jedno.


Wpełzł do domu i na ugię­tych nogach wszedł do łazienki. Tam jego mał­żonka, na­dal nego­cjo­wała z pralką jej przy­szłe losy.
      – Słu­chaj Baśka! Ja nie wiem dla­czego dla Cie­bie ta zupa jest tak ważna? Myślę, że jest to jakiś cho­ler­nie niszowy towar, który wszy­scy wyku­pują na pniu, bo w żad­nym, ale to w żad­nym skle­pie, nie mieli zupy jarzy­no­wej „Mar­chewka”!
      – Być może drogi mężu jest to niszowy towar, ale ja ni­gdy o nim nie sły­szałam, a Cie­bie popro­si­łam byś tylko kupił mro­żoną zupę jarzy­nową i mro­żoną mar­chewkę!


Pozdrawiam


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka