czwartek, 1 października 2015

A mój tata powiedział




Dzi­siaj mała poga­danka o tym. Jak to, co mówimy. Ma wpływ na nasze dzieci.
 
 
Nie wiem, co mnie naszło, ale posta­no­wi­łam pójść z psicą do sklepu. Pomimo wielu prób, na­dal nie jestem bli­ska tego by żywić się samym powie­trzem. Dla­tego zakupy na­dal są nie­odzowną czę­ścią mojego życia. Szły­śmy utartą drogą, nie spie­sząc się zbyt­nio w końcu nic nas nie goniło.

– Dzień dobry! – usły­sza­łam głos zni­kąd
Szybko się odwró­ci­łam i zoba­czy­łam chłopca, lat około 8. Twa­rzyczka była mi zna­joma, ale ni­gdy nawet nie zamie­ni­li­śmy ze sobą słowa, a tu dzi­siaj taki nie­spo­dzie­wany „atak”.
– Dzień dobry – po krót­kim szoku, byłam dumna, że nie zapo­mnia­łam o dobrych manie­rach
– Dokąd pani idzie?
– Do sklepu, po bułki i sok – wytłu­ma­czy­łam niczym Czer­wony Kap­tu­rek, wil­kowi
– Acha, a wie pani, a mój tata powie­dział, że ten sklep jest za daleko!
– Za daleko, a gdzie Ty miesz­kasz?
– O tam! – chło­piec ręką okre­ślił taki teren, że rów­nie dobrze, mógłby miesz­kać w sąsied­niej miej­sco­wo­ści i to w lesie! Może rze­czy­wi­ście ma daleko?
– Co to za pies? – pal­cem wska­zał na psicę
– Bul­te­rier
– Tak, a mój tata powie­dział, że to są teee, teee, te mor­der­cze psy!
– Chyba mor­dercy – odpowie­działam tępo. Zamiast zro­bić wykład gów­nia­rzowi na temat głu­poty ojca!
– No te też – odpowie­dział rezo­lut­nie chło­pak – Jed­nak mor­der­cze one też są. Wiem, bo Kinga mówiła!
– Kinga?
– To moja kole­żanka z klasy. Opo­wia­dała mi, że jej kole­żanka miała takiego psa i on miał mor­der­czy wzrok, bo kie­dyś spoj­rzał na innego psa i tam­ten od razu zdechł! Faj­nie nie?
Odru­chowo spoj­rzałam na psicę, która aku­rat zaba­wiała się w owcę mor­du­jąc trawę.
– A wie pani? a mój tata powie­dział, że ja to nie powi­nie­nem cho­dzić do szkoły!
– Dla­czego?!
– Bo tam nic mądrego nie uczą. Cięż­kie życie nas wszyst­kiego nauczy!
W gło­wie szu­ka­łam argu­men­tów by oba­lić śmiałą teo­rię jego ojca. Jed­nak nie zdą­ży­łam wypo­wie­dzieć poła­janki, bo chło­piec znowu się ode­zwał.
– ładne ma pani włosy, jaki to kolor?
– Dzię­kuję, brą­zowy
– Brą­zowy!! – krzyk­nął ura­do­wany chło­piec – a mój tata powie­dział, że kie­dyś też takie miał, ale mu wszyst­kie wypa­dły. Wie pani? ze zgry­zoty!!
– A wiesz? – powie­działam z satys­fak­cją – I tu pierw­szy raz muszę się z Twoim ojcem zgo­dzić!

Pozdra­wiam

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka