sobota, 13 lutego 2016

Napiszę coś ciekawego!

     

    Każdy Bloger i taki wolny pismak jak ja myśli, że treść jest ważna! Ba! Bez niej my wolnomyśliciele nie istniejemy. Blogów ci u nas dostatek, a kolejne powstają tak często, jak w telewizji puszczają reklamy z lekiem uspokajającym.
   

    Leków na uspokojenie nie biorę. Choć jak ostatnio próbuje obejrzeć jakiś program w państwowej telewizji, to mam wrażenie, że bez jakiegoś środka na uspokojenie, albo jednego głębszego nie przetrwam tej propagandy! (Może o to chodzi z tymi reklamami, taka drobna insynuacja?) No, ale przecież nie o stanie moich nerwów miał być ten wpis!

    Trochę mnie nie było na blogu. Kilka wpisów tutaj popełniłam. Niektóre przyniosły mi taką przyjemność podczas pisania, że Wisława Szymborska miałaby by mi czego pozazdrościć, gdyby żyła oczywiście. Wtedy byłam pewna, że tylko przypadek zrządził, że to ja, jako kolejna Polka przy kolejnych nominacjach nie dostałam Nobla. Słowa wychodziły same spod mych rąk, które pieczołowicie przelewałam na ekran. Śmiejąc się do rozpuku z błyskotliwych historyjek, lub wzruszałam się nad powagą życiowych wskazówek, którymi chciałam uraczyć, spragnionego mych słów czytelnika. 

     O czym to może świadczyć? Myślę, że nie trzeba tutaj mędrca, by stwierdził, że lubię pisać, ale czy potrafię to robić?! Ano właśnie! Ciężki orzech do zgryzienia. 
Do wpisu zachęciła mnie kolejna edycja na Blogera Roku, czy jak to tam się teraz nazywa. Ludzie z wypiekami na policzkach przeżywają:

    - Może wezmę udział?
    - Może nie wezmę udziału!
    - A ja wezmę udział jak Maryśka weźmie i siłą zaciągnę Zbysia, bo on nie lubi rozgłosu!
     
   Weszłam po dłuższej nieobecności na moją "Lieracką Krwawicę" i co zobaczyłam? Ze zdziwieniem zauważyłam, że czy piszę, czy nie piszę wchodzi tutaj dziennie tyle samo osób. Plus minus dziesięć. Pewnie ten minus akurat tego dnia ogląda reklamę z lekiem na nerwy, lub zaparcia, dla odmiany oczywiście. Z natury jestem przeciwna konkursom zależnym od esemesów i tłumaczeniem, że to dla dzieci!. Jednak jestem przekonana na sto procent, że to nie o treść tutaj chodzi w tym całym konkursowym bzdecie! A o co? Nie wiem! Trochę charyzmy! Trochę Szczęścia! Inwigilacja rodziny z pytaniem: - A ciocia chyba jeszcze na mnie nie oddała głosu?!

    
    Dlatego kochani "róbta co chceta". Bierzcie udział! Nie bierzcie! To chyba nie jest ważne. Przecież nic nie stracicie, no może oprócz cioci kutwy jednej, która nie chciała na was zagłosować. Jeżeli lubicie pisać, to konkurs nie będzie ważny, on jest tylko dodatkiem. Pamiętaj! To co tworzysz dla ciebie jest ciekawe i ważne! A czy będzie takie dla twoich czytelników? Cóż! To już czas pokaże. U mnie nie było ważne...


Pozdrawiam

  

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka