Polskie filmy - Maryśka, czy ty mnie słyszysz?!


   Pamiętam to jak dziś. Siedziałam w podstawówce z rozdziawioną buzią na lekcji historii. I słuchałam wywodów nauczycielki, która twierdziła, że przed wojną nasze filmy nie odbiegały od tych zachodnich, a wręcz je przewyższały. Niestety po wojnie wszystko się zmieniło. A jak jest teraz.


     Jako fanka horrorów, mam małe pole do popisu na terenie polskiej kinematografii. Jednak myli się ten, co myśli, że rozbryzgująca się krew ze szlachtowanych ofiar z zachodnich produkcji, przysłoniła mi ostrość widzenia. Po pierwsze wolę filmy o demonach i innych gadzinach, które finezyjnie wyrywają serce, a nie jak brutal biegają z piłą mechaniczną za bogu ducha winnymi nastolatkami. A po drugie, być może przez przypadek jak to zwykle u mnie bywa, zostałam obdarzona zmysłem artystycznym. Dlatego śmiem twierdzić, że na temat naszej rodzimej produkcji, mogę mieć coś do powiedzenia. 

  • Maryśka czy ty mnie słyszysz?!
  Polskie filmy najlepiej oglądać z kimś jeszcze. I nie waż się żreć czipsy, a o popcornie zapomnij, bo obejrzysz niemy film, nic nie usłyszysz! Druga osoba da ci szansę na przynajmniej jako takie ogarnięcie fabuły. W moim domu, podczas oglądania rodzimej produkcji, zamiast dialogu słychać nasze głosy:
    - Co on powiedział?
    - A teraz, co powiedziała?
    - Że co?! 

  •  Dramat dobry na wszystko!
   Ja wiem, że nie samym horrorem i komedią żyje człowiek. Ale zrobić dramat z dramatu, to już majstersztyk. Same obrazy, mało dialogów, kiedy dodamy to tego problem ze zrozumieniem słów. Równie dobrze możemy sobie wyświetlić obrazki na białej szmacie i dopowiedzieć resztę, na jedno wyjdzie! Oto szara rzeczywistość.

  • Dancing tu! Dancing tam!
    Nie wiem, może to ten sam lokal, tak mi się przynajmniej wydaje. Jednak każda szanująca się polska produkcja, musi jakąś część filmu spędzić w zadymionej spelunie, obwieszonej balonikami. Według mnie i zapewne szanownego jury w różnych konkursach. Jest to murowany krok do sukcesu i odebrania zasłużonej nagrody. Ja to rozumiem, ale błagam! Nie w prawie każdym filmie!

  • Goło i wesoło
   Żeby nie było, bo to nawet mi się podoba. W końcu, przynajmniej polską kinematografię dotknęło równouprawnienie. Dlatego nie tylko gołe dziewoje przechadzają się po ekranie, ale zaraz za nimi biegną Adonisy, bez listka na newralgicznym punkcie. Jednak u nas to wszystko się odbywa w takim stylu, że po całej projekcji seksu się odechciewa. Nie wiem, może to jest jakaś współczesna metoda antykoncepcji, którą NFZ przemyca do naszych nic nie podejrzewających umysłów.  
  

     Niech puentą będzie stary kawał:
     - Nie widzisz, że ja nie widzę!
     - Nie widzę!
     - No widzisz!
A film podobno się ogląda...


  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Copyright © 2016 Mam do powiedzenia , Blogger