Z pamiętnika nieznanego Blogera cz.3 - Problem


Drogi Pamiętniczku

Jest Problem... Zawsze myślałam, że taki Bloger prowadzi klawe życie. Pisze sobie posty, mniej lub bardziej sprawnie, potem wciska „Opublikuj”. Następnie siedzi z poważną miną i czeka na czytelnika z jego merytorycznym komentarzem albo firmy, które zaproponują mu kampanie. Tymczasem wydarzenia, o których chce ci napisać, uzmysłowiły mi, że nie jest tak różowo.



Przez przypadek weszłam na stronę pewnej Blogerki. Wrzuciła post „Dlaczego się cieszę, że moje dziecko pije prosto z kałuży”. Przeczytałam, obejrzałam zdjęcia, śliczny, uśmiechnięty chłopczyk, znaki szczególne: Umorusana buzia, upierniczona błotem koszulka, ale, to chyba niedziwne, jeżeli pije prosto z ziemi. W każdym razie wyglądał na szczęśliwego.
Przeszłam do komentarzy i chciałam coś skrobnąć. Po lekturze dwóch pierwszy przeszła mi ochota na komentowanie, a po dwóch następnych miałam ochotę sobie wykopać grób i sama się w nim zakopać.
Dostało się wszystkim:

  • Blogerce
  • Jej dziecku
  • Przyszłym dzieciom jej dziecka
  • I trzem pokoleniom w przód, które będą miały czelność się pokazać na tym świecie, po tym, jak ich przodek trzysta lat temu napisał jeden marny post!
Po dwóch godzinach komentujące podzieliły się na dwa obozy. Tych, co popierają metodę i ich przeciwniczki. Po kolejnej moderatorka zablokowała komentarze, wcale się nie dziwię. Ile razy można czytać, że jest się Idiotką?!

Zawsze myślałam, że problemem są wojny, głód na świecie albo gdy Józef Wojtczak wyszedł z więzienia. Pierwsze co zrobił, to się nachlał, a potem chodził z nożem po osiedlu i pytał wszystkich: – Czy go lubią i pamiętają? Wierz mi. Lubili i pamiętali nawet ci, co nie mieli pojęcia o jego istnieniu. Abo gdy miałam dwanaście lat mnie i koleżankę, przez las gonił zboczeniec, cały czas krzyczał:
– Dziewczynki, jak się zatrzymacie, to wujek wam coś pokaże!
Notabene. Zadziwiające, jak można szybko biegać, ze spodniami opuszczonymi do kolan.
Najwyraźniej się myliłam, bo mały blond chłopaczyna pijący prosto z kałuży, bije tamte trudności na głowę.



Drogi Pamiętniczku. Mój kolega na takie coś ma swoje określenie: „Zwyczajne pieprzenie w bambus!” Ja wolę nie używać takich ostrych słów. Myślę, że te kobiety są szczęśliwe i nie wiedzą, co to prawdziwy kłopot. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Józef nożownik niedługo wychodzi na przepustkę, może się zaprzyjaźni ze zboczeńcem. Gwarantuje, że gdy jedna z drugą na swojej drodze spotka taką mieszankę wybuchową, pomyśli: – I TERAZ DOPIERO MAM PROBLEM…



Opowiadanie z "Pamiętnika nieznanego Blogera" jest fikcją literacką. Pamiętajcie, to opowiadanie, a historia będzie cały czas ewoluować w miarę, jak główna bohaterka zacznie zgłębiać tajniki blogowania. Nie zna dnia, ani godziny, już o to zadbam:) Cieszę się, że tu jesteście i czytacie. Pamiętnik powstał dlatego, że dotąd na poprawę humoru nie wymyślono nic lepszego, niż śmiech. TU przeczytacie historię od początku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Copyright © 2016 Mam do powiedzenia , Blogger