Z pamiętnika nieznanego Blogera cz.5 - Na czym się znasz?



Drogi Pamiętniczku, mam nową zagwozdkę. Wszyscy mówią, że taki Bloger, musi się na czymś znać. A ja nie mam zielonego pojęcia, o czym mam pisać. Pracuje jako Młodszy Magazynier w fabryce spinaczy, co w wolnym tłumaczeniu brzmi: „PUNKT ÓSMA ZASUWAJ DO SWOJEJ KANCIAPY POD SCHODAMI I PRZED GODZINĄ SZESNASTĄ NAWET NOSA Z NIEJ NIE WYCHYLAJ!”
Jak myślisz, co za świr, oczywiście poza właścicielem fabryki, w której pracuje, będzie chciał czytać o spinaczach?

***

„Taki Blogier gówno wie i na niczym się zna”.
To opinia mojego sąsiada. Wiesz. Męża TEJ, co się drze na gówniarza, który u niej komentuje. Cholera wie, na czym się zna ten cały „Blogier”, nie znam gościa! Może rzeczywiście o niczym nie ma pojęcia, w każdym razie nie moja sprawa.
Za to Bloger ma do przebycia trudną drogę. Musi założyć stronę, wybrać niszę, w której będzie się wymądrzał, a wierz mi... – Wszystkie nisze obsadzone są tak ciasno, jak okna w moim bloku przez sąsiadów, kiedy nad ranem sąsiadka spod piątki wraca z pracy w nocnym klubie. Wiatr z poruszających się firanek tworzy taki wir, że przewraca przypadkowych przechodniów, ale przecież nie o tym miałam pisać...

Znasz mnie, nigdy się nie poddaje, dopnę swego, póki nie padnę. Tak jak, wtedy gdy kupiłam te wąskie jeansy. Wytrzeszcz oczu cofnął się po tygodniu. Przestałam wychodzić nawet po bułki do sklepu, bo za każdym razem, to się kończyło w ten sam sposób. Najpierw były wrzaski, później ludzie załamywali ręce, a potem dzwonili po karetkę pogotowia. Każdy chciał mnie ratować. Patrz, a jak wyrżnęłam kolanem w skrzynkę pocztową, nie mogłam na nodze stanąć, nawet pies z kulawą nogą się mną nie zainteresował. Ale ze spodniami powiedziałam, że się wcisnę i się wcisnęłam. Dlatego teraz zaczęłam od planu.
Zrobiłam listę kompetencji, żeby nie było – popartą przykładami. Brałam pod uwagę opinię tylko tych osób, które miały wpływ na moje życie i zawsze były mi przychylne.

Moi rodzice: Leń patentowany, ale zdolny.
Matematyczka: Jeszcze jeden twój sprawdzian i palnę sobie w łeb!
Nauczycielka z języka polskiego: Gatkę masz, ale więcej byków niż w twoim wypracowaniu, jest tylko w oborze.
Fizyk: Czarna dziura zamiast ziemię najpierw wessała twój mózg.
Chemik: Nie widzę żadnego związku między tobą a moimi lekcjami.
Biolog: Uczyłaś się razem z pantofelkiem?
Katecheta: Idź dziecko. Zaręczam, w niebie dla takich jak ty, też jest miejsce, ale błaaagam! Tutaj, już się nie pokazuj.
Mój były: Wolę kozę od ciebie, ona mniej meczy!
Mój pracodawca: Przez takich jak ty pójdę z torbami.

Drogi Pamiętniczku, sam widzisz. Przy trudnych wyborach, człowiek nigdy nie jest sam i zawsze może liczyć na innych. Wszystkie dobre rady wrzuciłam do szklanej miski. Zamieszałam ręką. W moim umyśle poruszyły się koła zębate, a te w mózgu naprężyły jakieś sznurki i wyłonił się jedyny słuszny temat, o którym mogę pisać. LIFESTYLE… 


 Opowiadanie z "Pamiętnika nieznanego Blogera" jest fikcją literacką. Pamiętajcie, to opowiadanie, a historia będzie cały czas ewoluować w miarę, jak główna bohaterka zacznie zgłębiać tajniki blogowania. Nie zna dnia, ani godziny, już o to zadbam:) Cieszę się, że tu jesteście i czytacie. Pamiętnik powstał dlatego, że dotąd na poprawę humoru nie wymyślono nic lepszego, niż śmiech. TU przeczytacie historię od początku.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Copyright © 2016 Mam do powiedzenia , Blogger