Zostań Autorem

Czasem dobrze jest postawić sobie jakieś Wyzwanie – takie właśnie przez Wielkie ‘w’ i zrobić wszystko, aby mu podołać. Wiem, o czym piszę – niedługo pojawi się dowód na to, że tego doświadczyłam na własnej skórze. Tak, Panie i Panowie – wkrótce będzie można wziąć do ręki, powąchać, dotknąć stron, przewrócić kartki i … czytać, czytać, czytać moją książkę. Zanim jednak do tego doszło, musiałam ją napisać, a potem odważyć się i wysłać ją do wydawnictwa.

Jak wspominałam, od niedawna zagościłam na Facebooku ponownie. Nieobecność wiązała się oczywiście z postępem prac nad wspomnianą książką. A jak już wróciłam, to jeszcze stoczyłam kilka prywatnych bitew o zmianę nazwy dotychczasowej strony. Udanych na szczęście – i tak oto nastała nowa odsłona dawnego „Mam do powiedzenia”, czyli … kto zgadnie jaka?
Oczywiście nie będzie niespodzianki, wystarczy spojrzeć na górę strony. Widnieje na niej moje imię i nazwisko, jak na okładce książki, którą już niedługo będzie można kupić.

Kto wie? Może, już wkrótce ktoś nawet zechce ze mną jakiś wywiad przeprowadzić?
Chętnie zasiądę po tej drugiej stronie i odpowiem na przygotowane pytania.
Jak na razie bowiem, to mnie przypadła rola „Dziennikarza” – czyżbym niechcący kolejne wyzwanie zaliczyła?
A kogo postanowiłam „wziąć na celownik”?
Wypadło na Grupkę Marzycieli z Warszawy, którą skrzyknęła Paulina Czeredys – odpowiedzialna za fanpage pod nazwą „Kreator Talentów”. Dotarły do mnie wieści, że realizują jakiś ciekawy projekt z piosenką w tle. Lubię piosenki, nawet niekiedy coś sobie nucę, więc … postanowiłam dowiedzieć się, co mogą mieć do powiedzenia

I w ten sposób goszczę dziś na mojej stronie – będącej odzwierciedleniem niejako mnie samej, wspomnianych „Stołecznych Idealistów”. Mam nadzieję usłyszeć coś więcej o realizowanej przez nich nowatorskiej inicjatywie, która może intrygować ideą. Daje ona szansę każdemu – ale przede wszystkim właśnie tym, którzy dotąd tworzyli swoje dzieła literackie do przysłowiowej „szuflady”, zaistnieć w świadomości większej grupy odbiorców. 

W jaki sposób? 
Od tego zaczęła się nasza rozmowa …



Dorota Wójcik: Paulino, na twoim fanpage'u trwa obecnie wydarzenie pt. „nie PISZ do szuflady” (pisownia oryginalna), które jest … literacką częścią większego projektu. A ten nosi nazwę: „Zabawa Piosenką”. W połowie lipca ma z kolei ruszyć druga część tej inicjatywy – tym razem muzyczna pt. „nie GRAJ tylko dla siebie”. Choć słowo pisane i muzyka od zawsze ze sobą współgrają, to tutaj daje się szansę zarówno literatom, jak i muzykom – szczególnie tym, którzy na co dzień tworzą osobno, by połączyli swoje umiejętności i doświadczenia w celu stworzenia wspólnej piosenki. Skąd pomysł akurat na taki projekt?
Paulina Czeredys: Autorskie scenariusze wydarzeń – takich jak choćby ten, rodzą się z potrzeby. Czasem mojej – w tym przypadku bowiem, do czego od razu się przyznam – sama niekiedy coś piszę i potem upycham głęboko, gdzieś w odmętach swojego laptopa (śmiech). Bywa, że takie idee są odpowiedzią na może cicho wypowiedziane – co też dotyczy tego projektu - marzenia Ludzi, którzy są dla mnie Ważni. Zdarza mi się często cytować samą siebie, zatem i teraz nie omieszkam tego zrobić (śmiech). A powtarzam dość często te słowa: „Inspirują mnie Ludzie”. Może mam jakąś taką specyficzną ‘wrażliwość’, a może po prostu lubię obserwować to, co się dzieje wokół mnie. A od drugiej połowy ubiegłego roku mam przyjemność spędzać czas w towarzystwie ludzi piszących – wiersze, opowiadania, książki, artykuły oraz osób tworzących przepiękne aranżacje muzyczne. Takich, którzy potrafią wyczarować ze swoich ukochanych instrumentów cudownie przyjemne dźwięki. Skojarzenie tych trochę jednak oddzielnych Środowisk Literatów i Muzyków, wydało mi się czymś niezwykle sympatycznym. Pomyślałam też sobie, że praca nad wspólnym projektem – a tym może być przecież piosenka – sprawi, że wcześniej obcy sobie ludzie, którzy może nawet nie wiedzieli o swoim istnieniu, poznają się i może nawet polubią. A potem będą ten projekt wspominali przez następne lata, aż obrośnie on w piórka rodzinnej legendy. Trochę oczywiście żartuję, ale .. idea która pojawiła się w mojej głowie była naprawdę … zacna – jak mawia nasz: Maćka i mój, Kolega z Malborka, reprezentujący nową Organizację o przepięknej nazwie – a mówię tu o Stowarzyszeniu „Wiatr Kultury”. Nie chcę się strasznie rozgadywać – choć to niezwykle trudne (śmiech), ale … wspomniane Stowarzyszenie stało się naszym Sprzymierzeńcem, wspierając realizację projektu „Zabawa z Piosenką” w różnych obszarach. Nie stałoby się to, gdyby nie Maciek – nasz Muzyczny Ekspert; pozyskanie bowiem tak strategicznego partnera to właśnie Jego zasługa. Osobiście bardzo się cieszę z tej współpracy ze Stowarzyszeniem, gdyż … już są i rodzą się kolejne plany na wspólne projekty o charakterze kulturalnym.

DW: A Wam, Panowie co się w nim spodobało najbardziej? Jak właściwie trafiliście do projektu?
Tadeusz Knyziak: Projekt spodobał się chyba wszystkim, którym wstępnie go sygnalizowano. Mnie też, dlatego nie wahałem się długo nad przystąpieniem do współpracy przy jego realizacji. Cechuje go oryginalność pomysłu. Przyjąłem zaproszenie Pauliny, gdy zdecydowała, że właśnie mnie widzi jako eksperta literackiego. Mogę być jej wdzięczny za zaufanie i uznanie, jakim mnie obdarzyła. Tak właśnie trafiłem do tego projektu. Dlaczego akurat ja? Pytanie do Pauliny, ze swojej strony mogę tylko powiedzieć, że poznaliśmy się na spotkaniach muzycznych, podczas których moje teksty były śpiewane przez Joannę Mioduchowską. Po usłyszeniu tych piosenek Paulina głębiej weszła w moją poetycką twórczość. To poskutkowało takim właśnie wyborem. Wiem, że ceni moją poezję.

Maciej Pruchniewicz: Mnie podoba się wszystko, co przyczynia się do poszerzenia horyzontów myślowych, naszej szacownej populacji. Coś, co powoduje, że stajemy się bardziej wrażliwi, a co za tym idzie – chętniej sięgamy po poezję. Pomysł Pauliny doskonale się w to właśnie wpisuje.


Wojciech Kaftanowicz: Szczęśliwym zbiegiem okoliczności odebrałem od Pauliny telefon w biurze teatru, gdzie ówcześnie pracowałem… Chciała załatwić jakąś sprawę, związaną z promocją jej uczelnianego akurat projektu. Odebrałem telefon i się przedstawiłem, najwyraźniej trochę zbyt szczegółowo, bo rozmowa przeciągnęła się do około 40 minut, po których wiedziałem o tej inicjatywie wszystko. Najwyraźniej byłem tam po prostu potrzebny.

PC: Miło jest usłyszeć to, co zostało powiedziane przez moich Wspólników. Wojtek użył dobrego podsumowania, które pozwolę sobie wykorzystać. Prawda jest taka, że każdy z towarzyszących mi w tym projekcie Panów jest mi po prostu potrzebny – każdy ma niezwykłe i wyjątkowe Talenty. Takie, które idealnie komponują się z zamysłem, któremu postanowiłam nadać bardziej może … „namacalną formę”. A nie od dziś wiadomo, że dużo łatwiej realizować – szczególnie taki autorski, czyli trochę nieprzewidywalny – projekt, gdy ma się oparcie w zgranym Zespole, o określonych doświadczeniach. Cieszę się, że taki udało się nam stworzyć.


 DW: Czyli co trzeba zrobić – tak w kilku krokach – aby wziąć udział w Waszej Zabawie?


TK.: Trzeba chcieć, to podstawowy i jedyny warunek. Projekt jest przewidziany dla twórców okrzepłych w pisaniu i dla całkowitych nowicjuszy. Nie ma żadnych zbędnych kryteriów. Praktyka jest taka, że wielu tekściarzy, których sobie cenię, nie bierze udziału w podobnych inicjatywach i ich się nie namówi. Na szczęście inni przystąpią z radością i entuzjazmem. Jeśli chodzi o nowicjuszy i ich szuflady, musimy się zdać na siłę własnej agitacji. Niektórzy potrzebują zachęty. A to przecież przygoda, na luzie, może zostać w pamięci do końca życia. Warto spróbować.
WK: Napisać coś (lub nagrać) i podesłać. Wysłanie pracy automatycznie wiąże się z wzięciem udziału. Nie wszystkie utwory literackie nadają się na piosenki, nie wszystkie piosenki nadają się na koncert, więc warto tu nadmienić, że musi być przeprowadzona pewna selekcja, z którą należy się liczyć. Jednakże jesteśmy tu też od tego, by mimo to, niczyja praca się nie zmarnowała.
PC: To ja może ... „wtrącę swoje trzy grosze” – przecież nie wytrzymam (śmiech). Jeśli mówimy o pewnej „instrukcji”, to zasady naszej Zabawy są opisane dokładnie w pierwszej części wydarzenia – tej literackiej, pt. „nie PISZ do szuflady”. Tu zachęcamy do udziału głównie piszące osoby – niezależnie od tego, gdzie mieszkają, co robią w życiu na co dzień, jakie mają doświadczenia. I tu mój mały apel: podzielcie się proszę z nami swoimi utworami i nie chowajcie ich w szufladach. Czasu jest trochę, gdyż ta część zamyka się z ostatnim dniem lipca. W połowie tego miesiąca natomiast, ruszamy z drugą częścią projektu – tą muzyczną pt. „nie GRAJ tylko dla siebie”. Tutaj już zachętę kieruję głównie do Tych, którzy potrafią tworzyć na swoich różnych instrumentach, ciekawe aranżacje. Zerknijcie proszę do literackiej części, sięgnijcie do zbiorów przygotowanych przez Tadeusza – aktualnie są dwa większe pliki, będące podsumowaniem poszczególnych dwóch tygodni czerwca. Może dojrzycie tam taki utwór, takie słowa, które .. będziecie mieli chęć ubrać szykownie w nuty i dźwięki i zaśpiewać – może sami, a może zapraszając do współpracy osoby o wokalnych predyspozycjach. Rozważamy kilka miłych niespodzianek dla uczestników obu części projektu. Jednak o tym oczywiście poinformujemy w odpowiednim momencie.


DW: Dużo macie utworów w wydarzeniu? Czy to wciąż nowi autorzy, czy także Ci, którzy już coś wysłali?
TK: Oceniam, że 50 tekstów w ciągu miesiąca to dużo. Przewidzieliśmy na tą część literacką okres dwóch miesięcy. Raczej nie dojdzie drugie tyle, ale łącznie celujemy w kilkadziesiąt tekstów, a to już będzie zbiór, z którego zainteresowani muzycy będą mogli spokojnie coś wybrać dla siebie. Czy to nowi autorzy? Przyjęliśmy zasadę anonimowości i tylko osoba przyjmująca utwory, zna ich autorów. Ja dysponuję zbiorem samych tekstów, dlatego nie potrafię nic więcej powiedzieć. Mogę tylko od siebie dodać, że ta ‘anonimowość’ to dobra zasada. Nazwiska autorów, jeśli byłyby ujawnione, mogłyby wpływać na wybór tekstów, a tego byśmy nie chcieli.
PC: Wychodzi na to, że jestem aktualnie jedyną osobą, posiadającą tajemną wiedzę (śmiech). Obecnie w literackiej części, czyli wydarzeniu: https://www.facebook.com/events/1243539189142122/ jest prawie sześćdziesiąt utworów. Nie mogę zdradzić zbyt wiele – wszak zobowiązuje mnie złożona Uczestnikom obietnica tej wspomnianej przez Tadeusza „anonimowości”. To naszym zdaniem stwarza taką bezpieczną przestrzeń dla każdego, nawet najbardziej nieśmiałego. Dopóki dany muzyk nie wykaże w komentarzu pod postem z wybranym przez siebie utworem zainteresowania kontaktem, nie będzie wiadomo, kim właściwie jest autor tekstu. Zachowanie pewnej tajemnicy obowiązuje zatem każdego, kto w jakiś sposób dołączy do Zabawy. Mogę jednak zdradzić – co też mnie cieszy – że ci, którzy raz odważyli się przesłać swój „skarb z szuflady”, robią to po raz kolejny. To zachęca – przynajmniej mnie, choć mam wrażenie, że i naszemu Literackiemu Ekspertowi idea przypadła trochę do gustu – aby marzyć dalej i rozwijać projekt o nowe … Niespodzianki.

DW: Dobrze, załóżmy, że autor tekstu i muzyki przypadli sobie do gustu, stworzyli piosenkę, którą wokalista zaśpiewa. Jak mogą przesłać swój utwór?
TK: Odpowiedź pozostawiam autorce projektu i ekspertom muzycznym.
WK: Polecam przesłanie do nas nagrania dźwiękowego muzyki, najlepiej dokładnie w tej aranżacji, którą artyści będą chcieli wykonać oraz dodatkowo zapisu muzyki (idealnie - nuty z nałożonym tekstem piosenki, ale oczywiście każdy funkcjonujący zapis jest mile widziany). Nagranie, możliwie najwyższej jakości, posłuży nam do selekcji wykonawców na finałowy koncert, zaś zapis jest pomocą dla mnie do realizacji dźwięku na żywo na koncercie. W późniejszym etapie, podczas selekcji finalistów na koncert, będziemy prosili o określenie z grubsza wymagań technicznych artystów.
PC: Jako „autorka projektu” – jak rzekł Tadeusz, powiem tak: jak już muzyk wspólnie z autorem tekstu stworzy Piosenkę, o którą nam chodzi w tym projekcie – każdy bowiem zainteresowany musi wyrazić swoją akceptację dla „efektu końcowego”, to … i tu nawiążę do wypowiedzi Wojtka, która zabrzmiała mi w uszach dość poważnie. Na tym etapie chodzi o to, aby tą stworzoną razem piosenkę nagrać - choćby komórką i przesłać plik na adres mailowy, który podamy w dedykowanym wydarzeniu. Nie oczekujemy strasznie profesjonalnych nagrań, aczkolwiek z pewnością jakość nadesłanego materiału może zadecydować o tym, które piosenki będziemy chcieli przedstawić szerszej publiczności. W zasadzie to jest jedyny moment, gdy wspólnie z całym Zespołem mamy dokonać tej wspomnianej też przez Wojtka „selekcji”. Koncert, będący w zamyśle finałem projektu nie może trwać przecież całego dnia (śmiech).

DW: Eksperci, którzy biorą udział w przedsięwzięciu i będą oceniać pracę autorów, to profesjonaliści w swojej dziedzinie, czym zajmują się zawodowo?
TK: Moja rola, jako eksperta literackiego, nie jest trudna. Jestem pomocny przy zbiorze tekstów i na wypadek pytań o stronę literacką projektu, gdyby takie były do mnie skierowane. Nie oceniam tekstów, zresztą w przypadku wierszy przewidzianych jako piosenki byłoby to bezcelowe. Nie mam prawa podważać wartości, ani poziomu żadnego utworu. Piosenka rządzi się innymi prawami niż wydumana poezja. W naszej zabawie jedyną wyrocznią, czy tekst ma być zaśpiewany, jest wykonawca, który się po taki tekst ze zbioru zgłosi, bo uzna, że to jest właśnie to. Nawet najgorszy w naszej ocenie tekst może okazać się świetną piosenką, bo w taką zamieni go muzyk. Historia zna takie przypadki. Nie jestem zawodowym pisarzem, ani poetą, ale pasję poezji i pisania realizuję skutecznie od kilkunastu już lat, w różnych grupach środowiska literackiego i muzycznego. Dzisiejszy cyberświat stwarza takie możliwości
MP: Z wykształcenia, zawodu i pasji jestem muzykantem i na co dzień obcuję z dźwiękami. Gram próby, koncerty i pracuję w moim studio, gdzie poza nagrywaniem zajmuję się też produkcją muzyki. Lubię pisać muzykę do spektakli teatralnych i grać muzykę improwizowaną – to daje wolność …
WK: Jestem realizatorem dźwięku. Najwięcej doświadczenia mam w realizacjach teatralnych, lecz najlepiej bawię się zawsze, nagłaśniając koncerty. Gdy nie obsługuję wydarzeń od strony technicznej, piszę własne instrumentalne utwory jazzowe, ale nigdy nie uważałem się za dobrego muzyka. Właściwie to za jakiegokolwiek muzyka też nie.
DW: Z własnego doświadczenia wiem, że czasem trudno wyciągnąć tekst z przysłowiowej „szuflady”, szczególnie kiedy się wie, że specjalista będzie go oceniał. Jak chcecie zachęcić do udziału tych niezdecydowanych, którzy nie wierzą w swoje możliwości, dlaczego właśnie warto się odważyć? I najważniejsze, co mogą zyskać?
TK: Sądzę, że tym najważniejszym bodźcem dla chętnych i odważnych jest wspomniana wcześniej anonimowość autorów i równe szanse dla wszystkich. Wierzymy, że to się sprawdzi.
PC: Ja z kolei wierzę w to, że jest wiele osób, które lubią i potrafią się wspólnie bawić. Mają też jakąś „Ciekawość” w sobie, która delikatnie popchnie ich w naszym kierunku. Udział w tym projekcie, to może być naprawdę niezapomniana przygoda, którą długo będzie się wspominać. Staram się nie zdradzać swoich niespodzianek, czy też … „asów z rękawa” za szybko nie wyciągać – niektóre to dopiero zresztą zalążki pewnych nowych ciekawych idei lub też naszych marzeń. Jak choćby właśnie to, o nagraniu pamiątkowej płyty z koncertu, na której znajdą się utwory powstałe w ramach projektu. Może wtedy rozgłośnie radiowe, do których się zgłosiliśmy z propozycją współpracy barterowej, zainteresują się konkretniej tą kulturalną inicjatywą. Byłoby świetnie, gdyby na antenie mogły się pojawić piosenki z naszego projektu. Na razie jednak musimy zebrać fundusze na te nasze marzenia, bo oczywiście działamy „bez budżetu”. A czeka nas zebranie – przynajmniej 10 tysięcy złotych, jeśli chcemy spełnić wszystkie nasze .. „projektowe zachcianki” (śmiech).
DW: Czy są jakieś kryteria odnośnie nadesłanych prac? Wiek autora (ki), długość tekstu, utworu, styl literacki, czy muzyczny?
TK: Nie ma żadnych kryteriów i w tym jest moc inicjatywy. Najprostszy wiersz może się okazać najpiękniejszą piosenka, jeśli wykonawca będzie umiał ją tak właśnie przekazać. Oddajemy do dyspozycji wykonawców wielki tygiel magicznych słów, a wiek autora, styl i treść są tu bez znaczenia.
WK: Osobiście uważam, że miło byłoby, gdyby teksty nie były na cztery wersy, bo takie „fraszkopodobne wierszyki” niezbyt dobrze sprawdzają się jako teksty muzyczne. W kwestii stylu muzycznego… Zachęcam gorąco do różnorodności, zapraszam nawet artystów muzyki elektronicznej, jeśli mają pomysł na adaptację wiersza w swoim stylu. Publiczność się wtedy nie nudzi, horyzonty się poszerzają, granice przesuwają, a ja mam więcej zabawy w pracy.
DW: Finałem projektu ma być koncert w Warszawie. Czy możecie już zdradzić bliższe szczegóły,  jak to sobie wymarzyliście?
PC: Wymarzyliśmy sobie oczywiście wspaniale, ale okazuje się, że … rzeczywistość, a nasze wyobrażenia jakoś się nie pokrywają (śmiech). Wciąż nie wiemy do końca, gdzie koncert się odbędzie, choć datę mamy niejako ustaloną na pierwszą połowę października. Do tej pory prowadzone rozmowy nie przyniosły spodziewanego efektu, choć … rokowały całkiem dobrze. Na chwilę obecną jestem pod urokiem dziedzińca w Forcie Sokolnickiego na Żoliborzu. Jest to bardzo urokliwe miejsce ze szklanym dachem w samym niemal centrum parku. Wojtek twierdzi, że akustyka tego miejsca (cegła) cechuje się bardzo długim pogłosem, co może jednym pomóc, a drugim niekoniecznie (obecność perkusji). Wierzę jednak, że świetnie poradzi sobie z tym wyzwaniem, czyli … odpowiednio dobierze i ustawi nagłośnienie każdemu, kto wystąpi na scenie. Podobno efekt wspomnianego pogłosu może się zmniejszyć, gdy dziedziniec wypełnią ludzie. Liczymy, że tak będzie.
DW: A jakie pomysły macie jeszcze związane z projektem?
PC: To dość trudne pytanie, ponieważ … one się pojawiają cały czas – pod wpływem rozmów z różnymi ludźmi i ich radami, czy sugestiami. Jednego dnia wydaje się, że już to, co było do wymyślenia zostało omówione, a kolejnego okazuje się, że .. można jeszcze coś innego zrobić, osiągnąć. Mnie ostatnio chodzi jeszcze po głowie koncepcja wydania pamiątkowego tomiku ze wszystkimi utworami zamieszczonymi w trakcie literackiej części – o ile oczywiście wygospodarujemy na to fundusze. Sądzę, że dla autorów tekstów – szczególnie może tych, którzy po raz pierwszy zdecydowali się ujawnić własną twórczość – taki tomik, w którym mogliby odnaleźć swoje dzieła, byłby sympatycznym podziękowaniem. To chyba najbardziej lubię w takich inicjatywach – one się wciąż toczą, bo my sami je kreujemy i do ostatniej chwili nie wiadomo, jakie będzie zakończenie. Wierzę, że takie, do którego będziemy wiele razy wracać wspomnieniami.

DW: Paulino, Tadeuszu, Macieju i Wojciechu – dziękuję za Wasze odpowiedzi. A Was drodzy literaci, kompozytorzy, piosenkarze, zespoły, z całego serca zachęcam do uczestnictwa w projekcie. Piszcie, grajcie, śpiewajcie, wysyłajcie i czekajcie na wspaniałe wieści. Bo szczęście przyciąga tych odważnych, a jak wiadomo, do nich świat należy. Dajcie się znaleźć, podzielcie się własnym talentem, postawcie pierwszy krok na ścieżce kariery.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zapraszam do rozmowy ze mną przez komentarze. Będzie mi miło, jak dołączysz do dyskusji.

Obraźliwe teksty, jak i jego właściciela od razu wywalę.

Copyright © 2016 Mam do powiedzenia , Blogger